PiS
uruchomiło wehikuł czasu i cofa historię o dekadę, a nawet znacznie dalej.
Reklamacje nie będą przyjmowane, ponieważ PiS nie obiecywało, że się zmieni.
Oburzonym zaś zwolennicy Kaczyńskiego proponują herbatkę z melisą.
Tę
moc cofania było widać choćby ostatnio, kiedy PiS uznało za niebyłe nominacje
dla sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ale to tylko jeden z wielu przykładów.
Bo ogólnie „wraca nowe" - ta genialna ironia z czasów PRL, stosowana przy
kolejnych kryzysach realnego socjalizmu, pasuje jak ulał do dzisiejszego
politycznego przełomu. W resorcie sprawiedliwości znowu zasiadł Zbigniew
Ziobro, jakby tych ośmiu lat nie było. Mariusz Kamiński ponownie zmienia
służby, jakby w ogóle nigdy nie stracił władzy. W dodatku prezydent Andrzej
Duda ułaskawił go, a więc kolejne zdarzenie z czasów Platformy zostało anulowane.
Antoni Macierewicz już nie ma co prawda do zlikwidowania WSI, ale wielu ludzi z
tej służby, według PiS, wciąż rozdaje karty, jest więc nadal kogo tropić.
Ponadto Macierewicz zapowiedział, że pod nową władzą „wojsko wraca do Polski”,
więc kolejny powrót. Podważył też sens umowy o rakietach Patriot. Trwa anulowanie, wygaszanie i unieważnianie.