PiS - konstytucja 2010.pdf

wtorek, 20 stycznia 2015

Alfabet kołtuna



„Hejt” to najwyższy wyraz miłości bliźniego, a „pigułka po” to część niemieckiego planu „depopulacji Polski”. Dla polskiego kołtuna najważniejsza jest „mojość": moje poglądy, moja własność (w tym żona dziecko), moja ziemia.

WOJCIECH STASZEWSKI

ALE - słowo wytrych. Kołtun nie jest anty­semitą, ale Żydzi powinni otwarcie „przy­znać się” do swojej narodowości. Nie jest homofobem, ale geje nie powinni „się li­zać” na ulicy. Nie jest za biciem dzieci, ale czasem „twarda ręka ojca” jest konieczna w wychowaniu.
- Kołtun wie, że nie wypada być rasistą czy homofobem, ale jest w tym faryzeuszem. Pozornie akceptuje polityczną popraw­ność, ale naprawdę myśli tak, jak jest po magicznym „ale” - komentuje filozof religii Zbigniew Mikołejko.

BIEGANIE - najbardziej antypolska aktyw­ność. Po każdym dużym biegu ulicznym kołtun protestuje przeciwko „zamykaniu/ blokowaniu miasta”. Klasyka to ubiegło­roczny tekst Dominika Zdorta z „Rzecz­pospolitej” „Biegactwo i inne religie”: „To »biegactwo«, którego uprawianie nie jest sportem, ale wyznaniem wiary. Znam nie­zmiernie zapracowanych ludzi, którzy nie mają czasu, aby raz w tygodniu spędzić w kościele trzy kwadranse, za to wstają co­dziennie przed świtem, aby pobiegać sobie przez dwie godziny”.
- Pamiętam, jak prezes Kaczyński kiedyś ze szczerym rozbawieniem mówił, że Tusk gra w piłkę jak chłopiec - dodaje historyk Jarosław Domanowski. - W tradycyjnym pojmowaniu świata człowiek piękny ma nadwagę, co odróżnia go od „chudopachołka”. To, że ktoś się „poprawił”, znaczy, że przytył. Pielęgnowanie tuszy to echo głodowania na Syberii, w starszym poko­leniu się wciąż utrzymuje.

CYCKI - najlepiej, gdyby były ukry­te w fałdach czadoru. Kołtun kapituluje przed wszechobecnym w reklamie „szczu­ciem cycem”, ale oburza się na matki pub­licznie karmiące piersią. Głos w dyskusji na forum DobraMama.pl o karmieniu podczas chrztu: „Nie wierzę, że nie można dziecka nakarmić w domu przed wyjściem czy odciągnąć do butelki. Już bez przesady z tym świeceniem cyckiem”.
W warszawskiej szkole rodzenia Natalia wiszą zdjęcia karmiących matek. - Miały być wystawione na stacji metra Wilanow­ska - opowiada szefowa szkoły Elżbieta Bartha. - Ale Metro przysłało pismo, że „to obsceniczne zdjęcia, które nie mogą się pojawić w przestrzeni publicznej”.
Kołtun będzie miał problem, bo papież Franciszek (patrz: Franciszek) podczas mszy w Kaplicy Sykstyńskiej w ubie­głą niedzielę zachęcał podczas chrztu:
- Mamy, śmiało, nakarmcie je, nie zasta­nawiajcie się dwa razy. Przecież to one są tu dzisiaj najważniejsze.

DZIECI - te poczęte podlegają ochronie, po urodzeniu stają się własnością rodzi­ców. Można je wtedy np. bić pasem albo nie posyłać na lekcje wychowania seksual­nego (patrz: Szkoła).
- Od kiedy w 2010 r. wszedł do Kodek­su rodzinnego zakaz stosowania kar cie­lesnych, liczba zwolenników karania w ten sposób dzieci zmalała z 72 do 62 proc. - mówi Renata Durda, kierownicz­ka Niebieskiej Linii. - Ten spadek cieszy. Ale nadal ponad połowa rodziców uważa, że ma do tego prawo, bo dziecko jest ich własnością.

EUTANAZJA - plan masowych morderstw na emerytach w celu zmniejszenia deficy­tu ZUS. Wiąże się też z planem depopu­lacji (patrz: Pigułka po). Pod artykułem o Doktorze Śmierć (Wimie Distelmansie) na portalu Niezalezna.pl internauta o nicku Goebels twierdzi: „Powinien owe­go pana doktora przyjąć mister Arłukowicz i Tusk na przyjęciu dziękczynnym. Bowiem w Polsce służba zdrowia przez brak dostępu do niej chorego jest niczym »niemiecki obóz przejściowy« - na tam­ten świat”.

FRANCISZEK - purpurowa alternatywa. Filmik o tym, że papież Franciszek jest słu­gą antychrysta, zamieszczony na wolna-polska.pl, to skrajność. Ale zwykły kołtun ma problem z papieżem.
Niebywałe otwarcie humanistyczne na wykluczonych jest nie do przyjęcia dla pol­skiego Kościoła - ocenia prof. Zbigniew Mikołejko. - Ale biorą go na przeczeka­nie. Wierni mają poczucie, że papież jest tak daleko, jakby go nie było. Blisko jest biskup i proboszcz, liczy się to, co oni powiedzą.

GENDER - potwór. Rycerską q walkę wydal mu np. Antoni Ma­cierewicz. Kiedy w grudniu zeszłego roku wydało się, że w szkole podstawo­wej nr 8 w Bełchatowie podczas lekcji języka polskiego chłopcy mieli wcielić się w rolę dziewczynek, wiceprzewodniczą­cy PiS zaprotestował w liście do minister­stwa edukacji: „Chcę zapewnić społeczność Szkoły Podstawowej nr 8 w Bełchatowie, Rodziców i Uczniów, że mają pełne oparcie w Prawie i Sprawiedliwości, które zawsze będzie stać na straży wartości zawartych w haśle: Bóg, Honor, Ojczyzna. Zażądałem również wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za tę próbę demo­ralizacji młodych Polaków”.
Zbigniew Mikołejko odpowiada wierszy­kiem:
„Napadł wróg na Polskę, Gender ma na imię / W jednej ręce macę, w dru­giej kondom trzymie / Najmocniej się zawziął na niewinne dziatki / Będą je dziś rodzić ojcowie nie matki / Genderze, Genderze, żydowski potworze / Idź sobie za lasy, idź sobie za morze / Idź sobie za mo­rze, idź sobie za lasy / Naszym dziat­kom starczą księżowskie...”.

HEJT - najwyższy wyraz katolickiej mi­łości bliźniego. Pod tekstem o in vitro na portalu wSieci.pl Bezportek pisze o lewa­kach: „Szczęście, że natura chytrze skła­nia tę mutację do samozagłady. Pociąg do aborcji, eutanazji, narkotyków i pederastii to gwarancja, że w parę pokoleń ostatni lewak/czka/czę (kto wie, czy toto ma jakąś płeć?) pójdzie do piachu".
- Doświadczyłem hejtu feministycznego, tradycjonalistycznego, lewackiego, prawackiego. W tym ostatnim jest najwięcej nienawiści - mówi prof. Mikołejko. - Nie­nawiść bierze się z poczucia przegranej i poczucia niesprawiedliwości. Dlatego ideolodzy nienawiści rozbudzają posta­wy roszczeniowe, bo wiedzą, że nigdy nie mogą one zostać zaspokojone. I te frustra­cje odkładają się w banku nienawiści.

IN VITRO - kiedy por­tal Niezalezna.pl napi­sał, że biskupi nie poprą żadnego kompromisu w sprawie In vitro, użytkownik Po­lak_nie_leming odetchnął: „Już za dużo zła zostało wtłoczonego przez po­mocników diabła do naszego społeczeństwa. Kościół niech stanie odważnie w obronie cywilizacji życia, a My razem z nim musimy łapać każdą mendę nisz­czącą wartości i na stos wykolejeńców gdzie będą mogli zrozumieć grzech, który popełniają”.
- Miałem wśród pacjentów parlamen­tarzystę PiS, który miesiąc po porodzie swojego dziecka przyszedł zmienić mu książeczkę zdrowia, żeby nie było śladu po in vitro - opowiada ginekolog prof. Ro­muald Dębski. - Do mojego kolegi dzwo­nił pewien biskup i pytał, czy nie można zabiegu przeprowadzić taniej, bo to dla kogoś z jego rodziny. Ja z kolei miałem siostrzenicę biskupa, który o wszystkim wiedział i został ojcem chrzestnym dzie­cka z in vitro. To hipokryzja, podobnie jest z aborcją. Głośne frazesy, póki mnie to nie dotyczy.

JUREK OWSIAK = DIABEŁ BORUTA - za co kołtun nienawidzi Owsiaka? Zrobił ak­cję, która spotkała się z nieprzyzwoicie wielkim i bardzo pozytywnym odbiorem - zauważa Fabian Barbarowicz, doradca inwestycyjny. - Osiągnął sukces, a sukces jest zaprzeczeniem jestestwa prawicowe­go umysłu.
- Wyobraźnią kołtuna rządzą monopo­le. Chce mieć monopol na prawdę, na styl życia, a także na pomaganie. To on będzie mówił wszystkim, co to znaczy dobro - do­daje dziennikarz Marcin Chłopaś.

KONWENCJA 0 PRZECIWDZIAŁANIU PRZEMOCY W RODZINIE - nie trzeba na­wet grzebać w komentarzach na Fron­da.pl, lead tekstu „Rewolucja gender. Pochód w leninowskim stylu” to czy­ste kołtuństwo: „Konwencja nie jest Polsce potrzebna. Różnych form przemocy doświadcza u nas 19 proc. kobiet. Średnia eu­ropejska to 33 proc. Naj­więcej przemocy jest w krajach liberalnych”.
- Te 19 proc. to i tak co pią­ta kobieta. A dochodzi jeszcze kontekst, u nas wstydliwe jest przyznawa­nie się do bycia ofiarą przemocy, bo ofia­ra jest uważana za współwinną. Przecież „nie ma dymu bez ognia” i pewnie „sama się prosiła” - mówi Renata Durda z Nie­bieskiej Linii. - Kobiety przychodząc do nas, są przekonane, że to one są przyczyną przemocy domowej. Pytają, co mają robić, żeby mąż się na nie tak nie denerwował. Durda zaznacza, że przemoc domowa jest egalitarna, dotyczy wszystkich grup spo­łecznych, tzw. porządnych rodzin także.
- Ale tylko kołtun powie, że czasem trze­ba trzepnąć żonę - podkreśla.

LGBT - GRUPA CHOROBOWA - jedna trze­cia Polaków uważa, że homoseksuali­ści to zboczeńcy i powinni być leczeni - mówi prof. Lew-Starowicz. - Ale lesbijki nie budzą już takiej agresji, kołtun polski wręcz lubi je oglądać na filmach porno­graficznych. A co pan myśli, że kołtun nie ogląda pornografii? Z badań przepro­wadzonych w USA wynika, że w połu­dniowych stanach, gdzie jest największy fundamentalizm religijny, najwięcej jest użytkowników pornografii. Bo czym bar­dziej represjonowany jest seks w jakimś środowisku, tym większe jest zaintereso­wanie pornografią.

MISJONARSKA POZYCJA - seks po boże­mu. - Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Koś­ciół uważał, że seks jest tylko po to, żeby kobieta mogła zajść w ciążę - opowiada prof. Romuald Dębski. - Tak zwany ka­lendarzyk powstał po to, żeby kobieta wie­działa, kiedy ma na to szansę i tylko wtedy decydowała się na stosunek. A współżycie z ciężarną było grzechem.
- Ta pozycja była utożsamiana z nauką Kościoła, ale to już historia - dodaje prof. Lew-Starowicz. - Dziś jest popularna ze względu na wygodę dla kobie­ty. Pewna pacjentka opowia­dała mi, że może sobie wtedy spokojnie myśleć o zakupach w galerii.

NIEPODLEGŁOŚĆ - wartość utracona. Najpierw w 1939 r., jeszcze bardziej w 1945 r., a całkowicie w 1989 r. Jurok-1 na Niezale­żna.pl: „Wiadomo powszechnie, że w Polsce rządzi putinowskie GRU oraz podporządkowane im nasze służby specjalne”.
- Teorie spiskowe są skuteczne, bo wyjaś­niają wszystkie niesprawiedliwości - mówi prof. Mikołejko. - Dlaczego żona zdradza mnie z listonoszem, zamykają moją kopal­nię, a w Paryżu strzelają islamscy terrory­ści? Bo Żydzi, panie! I wszystko jasne.

OBIAD - rytualnie podany przez żonę, kie­dy mąż wraca z pracy. - Obiad w tym zna­czeniu pojawił się po II wojnie światowej jako marzenie chłopów, którzy poszli do fabryki i chcieli po pracy jeść to, co na wsi w święta. Polski sen o schabowym - mówi Jarosław Domanowski.
Stereotyp żony czekającej z obiadem za­kwestionowała dopiero przeprowadzona przez Niebieską Linię w 1996 r. kampa­nia „Bo zupa była za słona” z fotografiami pobitych kobiet. - Ówczesny pełnomoc­nik rządu ds. rodziny z AWS wezwał dyrektora PARP, która to sfinansowa­ła, i groził mu wyrzuceniem z pracy, bo „godzi w dobre imię polskiej rodziny i ją szkaluje”. Dziś nikt by już tak nie powie­dział, przynajmniej w dużym mieście - uważa Renata Durda. - Mamy też dziś różne typy rodzin, inny podział obowiąz­ków. Ale kołtun nie naciśnie guzika od pralki, bo walczy o męskość.

PIGUŁKA PO - największe zło. Po wtorko­wym oświadczeniu Ministerstwa Zdro­wia, że pigułka będzie dostępna w Polsce bez recepty, działaczka katolicka Kaja Godek mówiła w wywiadzie dla Frondy: „Nie zdziwię się, jeśli ktoś wpadnie na pomysł postawienia automatu z takimi pigułkami na przykład w gimnazjach. Chipsów i cia­stek dzieci w szkole nie mogą kupić, jest na to odpowiednia ustawa, ale bez proble­mu dostaną środek poronny. To doskona­le pokazuje, jakie jest podejście UE i rządu do społeczeństwa - ograniczanie wolności i równocześnie depopulacja”.
- W Polsce ekspertami od zapłodnienia i antykoncepcji jest episkopat, chociaż księży ten problem z założenia nie dotyczy - komentuje prof. Dębski.

ROZWODY - godne potępienia, chyba że to Kali się rozwodzić. Po rozwodzie jest wielu prawicowych polityków, m.in. Jacek Kurski, Kazimierz Marcinkiewicz, Ma­riusz Kamiński, Ludwik Dorn, Adam Bie­lan, a także Rafał Ziemkiewicz.
- To prawo ja absolutnego. Rozwody są niedopuszczalne, ale akurat ja wyjątkowo musiałem. Seks pozamałżeński wykluczo­ny, ale akurat ja musiałem itd. - tłumaczy prof. Mikołejko. - Dlatego kołtunowi do­skwiera państwo, bo wprowadza reguły, których nie można tak łatwo ominąć albo wyspowiadać się z ich łamania.

SZKOŁA - miejsce nauczania religii oraz innych przedmiotów. - Tak kształcimy te­raz ludzi, że nie mają poczucia przynależ­ności do europejskiej kultury oświecenia, a jedynie do katolickiej tradycji narodu polskiego - zauważa prof. Mikołejko.

TĘCZA - Płonąca Żyrafa II. Miała być sym­bolem tolerancji, jest regularnie podpa­lana. - Marsze równości dały odwrotny efekt, wzmogły niechęć wobec homosek­sualistów. Nawet ci, którzy deklarują dla nich tolerancję, nie chcą mieć kolegi geja albo pracować z nim. Długa droga przed nami - komentuje prof Lew-Starowicz.

WĄSY - nie tylko mentalne. Tomasz Karcz, fryzjer i kreator wizerunku, zna je z prak­tyki: - Pokolenie 50-latków nosi wąs men­talny - na całą szerokość wąsa, dłuższy niż do linii wargi, czasem z sumiastym zakrę­ceniem i pożółkły od papierosów.
Słowo „kołtun” wzięło się od medycznego określenia kołtuna powstającego ze skłę­bionych z powodu braku higieny włosów sklejonych łojem. Ponieważ był on szcze­gólnie rozpowszechniony w Polsce (ze względu na zabobon, że chroni on przed chorobami i diabłem), otrzymał łacińską nazwę: Plica polonica.
Karcz spotyka się dziś z kołtunami: - Przychodzi piękna blondynka, która chciała mieć platynowe włosy, rozjaśnia­ła je tak, że kompletnie wysuszyła i przy każdym ruchu głową powstaje kołtun. Albo 20-letni hipster z dużą grzywą, któ­rej przez rok nie czesał, bo mu pasowała do swetra. Natomiast kołtuna z kołtunem jeszcze nie widziałem.

ZWIERZĘTA - głosu nie mają, praw także. Burzę zasiał prezes kołtuństwa polskie­go Tomasz Terlikowski, który oświadczył, że zwierzęta nie mają praw, bo nie mają obowiązków. Ale w ar­tykule w „Rzeczpo­spolitej” Terlikowski pojechał już na ca­łego: „Wielu [obroń­ców praw zwierząt] uznaje wręcz, że poja­wianie się na świecie nowych istot ludzkich jest zagrożeniem dla zwierząt. »Kontrola populacji«, zabijanie nienarodzonych za pomocą aborcji czy szprycowanie ko­biet hormonami antykoncepcyjnymi ma być najlepszą drogą do obrony praw zwie­rząt”. Czyli: kto broni zwierząt, ten mor­duje ludzi.
- Kołtun tyle mówi o prawie naturalnym, a temu, co z natury pochodzi, odmawia praw - zauważa prof. Mikołejko. - Pyta pan, dlaczego kołtun jest przeciwny eko­logii, neguje efekt cieplarniany, ochronę przyrody? Bo jeśli komuś Ziemia zosta­ła oddana we władanie, to właśnie jemu. Dla kołtuna najważniejsza jest „mojość”. Moje poglądy, moja własność, moja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz