PiS - konstytucja 2010.pdf

czwartek, 15 stycznia 2015

Gwiazda ojca Rydzyka




Od 16 lat w środowisku Radia Maryja wzrasta kult Magdaleny Buczek, założycielki Podwórkowych Kolek Różańcowych Dzieci. Dej potencjał właśnie zauważyli politycy.

ELŻBIETA TURLEJ

Pasowanie 27-letniej Madzi Buczek na Magdalenę odbywa się w lipcu 2014 r. na zjeździe sympatyków Radia Maryja. Pasowania dokonuje prezes PiS Jaro­sław Kaczyński, który - co natychmiast wychwytują me­dia ojca Rydzyka - odnajduje ją w tłumie i całuje w dłoń. „To przywitanie, nie jak z dzieckiem, ale z dorosłą kobietą, pozostanie w mojej pamięci na długo" -mówi w programie „Aktualności dnia” Telewizji Trwam prof. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja w Służ­bie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu.
Przez kolejne dni do Radia Maryja dzwonią telefony pochwalne pod adresem prezesa Kaczyńskiego i senato­ra PiS Stanisława Koguta. Który-jak zaznaczył prof. Ka­wecki - nie myśląc o sobie, zaprowadził prezesa do pań Buczek, bo oprócz Magdaleny była tam też jej mama, sympatyzująca z PiS Pelagia Bronisława.

Wybrana
Obie panie są znane rodzinie Radia Maryja od początku istnienia rozgłośni. Pelagia Bronisława wozi Magdę do to­ruńskiej Betlejemki nie tylko, żeby się pomodlić, ale też porozmawiać z ojcem Rydzykiem. Również na antenie.
We wrześniu 1997 r. - akurat wracają z pielgrzymki do Gór­ki Klasztornej i wpadaj ą do Torunia - oj ciec Tadeusz zapra­sza je do studia. Interesuje go, jak minęły wakacje, i wtedy dziewięcioletnia Madzia mówi o swoim pomyśle założenia Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci (PKRD).
Idea jest prosta: zamiast siedzieć bezczynnie albo co gorsza łobuzować dzieci mają się modlić na różańcu. Także w intencji Radia Maryja. Ojciec Rydzyk rzuca w eter, że inne maluchy też powinny na własnych podwórkach zakładać takie koła. Idea rozkwita. Ruch rozrasta się z czte­rech członków (Magda i trójka jej kolegów z Łazisk) do 150 tys. w 33 krajach (stan na dziś). Wśród nich honorowi kółkowicze, na czele z Janem Pawłem II (dostał legitymację podczas pielgrzymki w Drohiczynie) i oczywiście ojcem Tadeuszem, uznawanym za ziemskiego tatę duchowe­go małej armii. Ojciec Dyrektor docenia charyzmę Ma­dzi, co tydzień oddaje jej antenę, podczas zjazdów PKRD (raz w miesiącu diecezjalnych, co roku ogólnopolskich) zapewnia patronat medialny. Ale też skwapliwie, rów­nież za pomocą swojego, startującego właśnie, „Naszego Dziennika”, zaczyna tworzyć jej legendę.
Legenda składa się z niezwykłych wydarzeń i znaków. Pierwszym cudem jest poczęcie: Pelagia Bronisława I jej mąż przymierzali się do adopcji. Lekarze nie dawali szans na poczęcie drugiego dziecka, ale Madzia przyszła na świat. Gdyby nie doświadczony położnik - tu drugi cud - obie z matką mogłyby umrzeć. Wreszcie trzeci: pedia­tra orzekł, że dziecko, które urodziło się bez uwapnionej czaszki i kości, przeżyje najwyżej pięć dni. Szóstego dnia rodzice na własne życzenie zabrali Madzię do domu. I tu, po cudach, zaczyna się seria znaków. Dziewczynka me ro­śnie (choruje na wrodzoną łamliwość kości, organy we­wnętrzne rozwijają się normalnie, ale układ kostny stoi), cierpi (organizm nie przyswaja leków przeciwbólowych), lecz rozwija się intelektualnie lepiej od rówieśników.
Ma niewiele ponad rok, kiedy mówi pełnymi zdania­mi, recytuje „Aniele Boży Stróżu Mój”, czyta „Dzienni­czek Świętej Faustyny”, odmawia różaniec, słucha Radia Maryja. I przy każdej okazji powtarza, że jej cierpienie służy Bogu. Pelagia Bronisława – która po nagłej śmierci męża poświęca się opiece nad młodszą córką - przyzna­je, że to łaska móc w tym uczestniczyć.

Atakowana
Madzia jako mały wielki człowiek, wysłanniczka Boga na ziemi albo wręcz żyjąca święta, błyskawicznie staje się katolicką celebrytką. Namaszczają nie tylko ojciec Rydzyk, papież Jan Paweł II, ale też po jego śmierci oj­ciec święty Benedykt XVI. Ma własną audycję (co sobotę o 19.30), a kiedy startuje kolejna odnoga imperium ojca Tadeusza, czyli Telewizja Trwam, rodzina Radia Maryja może nie tylko jej posłuchać, ale też ją obejrzeć. A na­wet poczytać (Wydawnictwo Sióstr Loretanek wydaje jej modlitewnik różańcowy „Anielskie pacierze”). Pela­gia Bronisława nie opuszcza córki na krok. W mediach - wyłącznie katolickich - mówi o wychowaniu Magdy dla Boga i jak zwykle - najbardziej dziękuje za cierpienie.
Tymczasem ruch PKRD traci impet. Brakuje naturalne­go przywódcy: Magda ma 18 lat, nie chodzi, nie rośnie, mówi dziewczęcym głosem, ale już nie jest dzieckiem. Po­trzeba nowego ruchu, który przejąłby małą armię i ufor­mował na wiernych redemptoryście dorosłych. Oj ciec Ry­dzyk - również ustami Magdy - zachęca do wstępowania do Młodzieżowych Kół Przyjaciół Radia Maryja. Niestety, nie udaje się powtórzyć sukcesu PKRD. I wtedy-jak mawia ojciec Tadeusz – w mediach polskojęzycznych albo mętne­go nurtu zdarza się niespotykany w swoim okrucieństwie atak na Madzię Buczek. Czyli całą radiową rodzinę.
W listopadzie 2006 r. Kazimiera Szczuka w programie Kuby Wojewódzkiego parodiuje jej sposób mówienia i nazywa starą dziewczynką. Fala oburzenia przetacza się przez antenę Radia Maryja, Telewizję Trwam, „Nasz Dziennik”. Dochodzi do mównicy sejmowej, na której swoje oburzenie bezprecedensowym atakiem na Madzię wyraża poseł PiS Filip Libicki. Polsat, na którego antenie doszło do ataku, kaja się, ale Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (na wniosek związanej z PiS przewodniczą­cej Elżbiety Kruk) nakłada na stację pół miliona złotych kary. Magdalena - co również idzie na konto jej legendy - wybacza feministce. Mówi, że będzie się za nią modlić.

Nieugięta
Tymczasem rusza kolejna odnoga medialnego impe­rium ojca Tadeusza, czyli Wyższa Szkoła Kultury Spo­łecznej i Medialnej. Ma się zajmować – jak głosi jej zało­życiel w „Naszym Dzienniku” - „kształceniem prawych ludzi do polityki”. Na jednym z pierwszych roczników politologii i dziennikarstwa studiuje - o czym można usłyszeć na falach rozgłośni - Magdalena Buczek.
Nigdy wcześniej nie chodziła do szkoły - to nauczycie­le z rodzinnych Łazisk przyjeżdżali do niej. Teraz studiuje dziennie, ale nikt nie traktuje jej jak przeciętnej studentki.
Ma tryb indywidualny, czyli pojawia się, kiedy może i chce. Nikt nie myśli o rozliczaniu jej z obecności, tajemnicą poliszynela jest, że nie płaci całego czesnego. Przyjeżdża na kilka dni, zawsze z mamą. Nocują w przystosowanych do potrzeb niepełnosprawnych pokojach kampusu przy Starotoruńskiej. Rano, kiedy ruszają na wykłady, zawsze towarzyszą im dwie albo trzy wyznaczone przez opieku­na roku studentki. Otwierają drzwi, przytrzymują windę, robią notatki, pomagają w przygotowywaniu prac seme­stralnych. Magdalena cieszy się specjalnymi przywilejami nie tylko ze strony studentów, ale też wykładowców, któ­rzy - jak przyznają na zajęciach - są jej fanami. Jednym z nich jest ojciec znanej aktorki, wykładowca pedagogiki dr Leszek Kożuchowski (w radiu spec od ekologii), innym prowadzący warsztaty radiowe ksiądz dr Antoni Balcerzak (redaktor programów edukacyjnych w TV Trwam).
Magdalena zdaje wszystkie egzaminy celująco, a na za­kończenie studiów zostaje ogłoszona najlepszą student­ką w dziejach uczelni. Studenci, którzy wywodzą się z ru­chu PKRD (około połowy wszystkich tu się uczących), uznają to za coś naturalnego. No, może jedynie ci bar­dziej liberalni podważają jej niezwykle zdolności - gdy­by była faktycznie takim geniuszem, mogłaby studiować np. na Harvardzie, a nie na małej uczelni w Toruniu.
Ci ostatni - ale tylko w cztery oczy i z dala od uczelni - zastanawiają się, jak ciężko chora i z trudnością poru­szająca dłońmi kobieta może być aż tak wydajna. Bo Mag­dalena Buczek zostaje - jeszcze podczas studiów - jedną ze współpracowniczek „Naszego Dziennika”. Pisze nie tyl­ko krótkie teksty dla dzieci, ale też coraz bardziej zaanga­żowane politycznie, skierowane do dorosłego czytelnika. Uderza w rządzących, którzy doprowadzili do degrengo­lady Górnego Śląska, nawołuje („w imieniu najmłodszego pokolenia Polaków”) do przyznania Radiu Maryja miejsca na cyfrowym multipleksie, krytykuje wprowadzenie no­wych przepisów NFZ. Ambicje polityczne zaczyna prze­jawiać również Pelagia Bronisława, która pod sztandarem PiS bierze udział w wyborach samorządowych 2010 r. Bez powodzenia. Cztery lata później po raz kolejny wystartuje z ramienia PiS do rady powiatu. I tym razem jej się nie uda.

Zasłużona
Powoli wygasa też ruch PKRD. Oficjalne dane wskazu­ją na 150 tys. członków, czyli niewiele więcej niż przed 10 laty, kiedy mała armia liczyła ponad 120 tys. dzieci. Die­cezjalni działacze usiłują zachęcić potencjalnych człon­ków, a to urządzając po spotkaniach pokazy cyrkowe, a to losowania ciekawych nagród. Idzie jak po grudzie, bo na tegoroczny zjazd PKRD na Jasnej Górze przybywa niewiele ponad tysiąc małych rycerzy Maryi. Mimo to le­genda Magdaleny Buczek rośnie w siłę.
Zdarza się kolejny (nagłośniony przez media Rydzy­ka) cud: z powodu obrzęku serca i płuc Magdalena tra­fia do szpitala. Mogła zostać w nim na zawsze (pod re­spiratorem), ale okazuje się, że może być wentylowana w domu. Ten sam Bóg, za co Pelagia Bronisława jest mu szczególnie wdzięczna, w ramach łaski coraz mocniej do­świadcza jej rodzinę. Po mężu umiera jej matka, potem siostra. Starsza córka nie zakłada rodziny, zaczyna ciężko chorować. - Niczym się nie odwdzięczę Bogu za to, co mi uczynił - zapewnia.
Powoli - w ślad za politykami PiS - moc Magdaleny zaczyna być dostrzegana również na poziomie powiatu. Regionalne Towarzystwo Przyjaciół Łazisk w uznaniu za­sług Magdaleny - a pośrednio Bronisławy Pelagii - planuje w przyszłym roku wystąpić dla niej o tytuł Łaziszczanina Roku.

2 komentarze:

  1. Wspaniałe Obie Kobiety. Podziwiam. Brak mi słów, aby opisać ich hart ducha. Jestem po pięćdziesiątce, chciałabym móc korespondować drogą e-maila z matką Magdaleny. Gdyby tak można byłoby zdobyć namiary na jej pocztę elektroniczną. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Również jak moja poprzedniczka jestem po pięćdziesiątce i też bardzo chciałabym uzyskać adres e-mailowy Pani Pelagii w celu korespondencji.

    OdpowiedzUsuń