PiS - konstytucja 2010.pdf

wtorek, 10 lutego 2015

SKOK, bulwar i helikopter



W budowę nadwiślańskich bulwarów w Warszawie zaangażowała się firma, za którą stoją dwaj skazani za przestępstwa oficerowie WSI, bandyta związany z gangiem pruszkowskim, aresztowany szef SKOK Wołomin. Firma upada, bulwary szybko nie powstaną. A co z pieniędzmi? Tropy prowadzą na Cypr.

WOJCIECH CIEŚLA


Flagowa warszawska inwesty­cja, bulwary nad Wisłą, zamiast sukcesem kończy się zgrzytem. Hydrobudowa Gdańsk złożyła wniosek o upadłość kilka dni temu. To stawia in­westycję za 120 min zł pod znakiem za­pytania. Pieniądze wyszły z ratusza, inwestycja rozgrzebana, teraz urzędnicy muszą szybko znaleźć nowych wykonaw­ców i, co gorsza, pieniądze dla nich. Je­śli tego nie zrobią, trzeba będzie zwrócić blisko 20-milionową dotację z Unii Euro­pejskiej. Dla Hanny Gronkiewicz-Waltz to wizerunkowa kompromitacja. Budowę bulwarów i metra (wciąż nieoddanego do użytku) przedstawiała przecież w kampa­nii samorządowej jako swe sukcesy.
Do skandalu by nie doszło, gdyby ktoś wcześniej prześwietlił Hydrobudowę Gdańsk i odkrył, że za spółką stoją szem­rani biznesmeni.

Z „Zezulem” po ziemię w Ursusie
- Ten biznes wymyślił Piotrek - uważa Andrzej G., były pracownik Hydrobudo­wy Gdańsk. Jest listopad, spotykamy się w' lobby podrzędnego hotelu. - Słyszał pan o Piotrku? Nazywaliśmy go „Bentley” albo „Śmigłowiec”. Takimi maszynami lubił się poruszać.
Mówi D., znajomy „Bentleya”: - Ma styl, lubi się zabawić na bogato. Ma dużą willę pod Nieporętem. Siedział na tronie, do któ­rego prowadził piękny, długi, czerwony dywan i witał się z gośćmi.
O Piotrze P., byłym oficerze Wojsko­wych Służb Informacyjnych, i jego funda­cji Pro Civili można poczytać w raporcie z weryfikacji WSI i w sądowych aktach spraw karnych. Wyłudzał VAT i pieniądze z banku, a od czasu do czasu sugerował, że fundacja to przykrywka dla działalności operacyjnej i werbunkowej na rzecz WSI. Jak było naprawdę, do dziś nie wiadomo.
Opowiada Andrzej G.: - Miał dobrą rękę do interesów. Kiedy tą jego fundacją zaję­ła się prokuratura, to szast-prast i nagle pojawił się w Ursusie. Skrzyknął wspól­ników, od syndyka upadłej fabryki ciągni­ków kupili 50 hektarów ziemi. Kogo tam nie było! I Marcin Rywin, i Marek Machtynger z Austrii, i spółka z Cypru. I „Zezul” biznesmen, który inwestuje dla mafiosa Ricardo Fanchiniego... Kupili te hektary, potem sprzedali. Nie stracili.
Po przygodzie z wyłudzeniami VAT „Bentley” przez lata szefuje radzie nad­zorczej SKOK Wołomin. Kręci się po Warszawie, o tym, że pojawia się przy różnych biznesach, wie wielu. Ze wraz z kolegami stoi za Hydrobudową Gdańsk - prawie nikt.

„Bentley" zleca pobicie
Chciałbym porozmawiać z Piotrem P., ale od kwietnia 2014 roku
siedzi w areszcie jako jeden z głównych podejrzanych w aferze SKOK Wołomin. Szybko nie wyjdzie, zarzuca się mu wy­łudzanie kredytów i kierowanie gangiem. Ostatnio prokuratura dołożyła mu zarzut zlecenia ciężkiego pobicia.
W listopadzie „Newsweek” jako pierw­szy napisał, że w SKOK Wołomin zainwe­stowali ludzie związani ze starym gangiem pruszkowskim. Bezwzględni i czujący się na tyle bezkarnie, by zlecać egzekucje pań­stwowych urzędników. To właśnie „Ben­tley” - uważa prokuratura - zlecił ciężkie pobicie Wojciecha Kwaśniaka, wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego.
W SKOK Wołomin społeczna kasa za­mieniła się w gigantyczną pralnię brudnych pieniędzy. Jej były prezes, Mariusz G., też siedzi w areszcie od jesieni ubiegłego roku.
- Jak to się stało, że Piotrka wszy­scy kojarzyli ze SKOK, a nikt nie koja­rzył z Hydrobudową? Nie wiem - były pracownik Hydrobudowy rozkłada ręce.
- Pod koniec lat dwutysięcznych ze swoi­mi ludźmi, Krzyśkiem z WSI, Andrzejem, Darkiem, Mariuszem, Wojtkiem i „Góra­lem”, po prostu odkupili udziały od Szwe­dów'. A dlaczego oficjalnie ich pan tam nie znajdzie? Dobre pytanie. Mówi współ­pracownik „Bentleya”: - Cała Hydrobu­dowa huczała, że na kupno akcji wzięli pieniądze ze SKOK Wołomin. Krzysiek W.? Chwali się, że był w WSI, choć jest za młody. Siedział dwa lata w radzie nadzor­czej, dziś nie może, bo ma wyrok. „Góral”? Cztery wyroki za fałszerstwa, wyłudzenia i oszustwa, człowiek „Pruszkowa”.
Dzwonię do „Górala”: - Nie mam przy­jemności z panem rozmawiać - mówi i rozłącza się.

Cypr i baba w babie
Rozmowa ze współpracownikiem „Bentleya”.
- Hydrobudowa to ich spółka? - pytam
- Oficjalnie nie.
- Przecież kupowali akcje.
- To było dawno.
Opowiada jeden z menedżerów Hydro­budowy Gdańsk: - Nie dowie się pan, kto naprawdę ma akcje firmy, bo to konstruk­cja szkatułkowa, jak w ruskiej zabawce, baba w babie. Dziś oficjalnie cała firma należy do Hydrobudowy Construction In­ternational Ltd z Cypru (HCI). A ta do ko­lejnych kilkunastu cypryjskich spółek.
Według naszego informatora Hydrobu­dowę ostatnio prześwietlała AB W. Agen­cja sprawdziła, że akcje ma Krzysztof W., Dariusz M., Andrzej M., Wojciech C. i An­drzej G. Znajomi „Bentleya”.
- Cypryjska spółka musi mieć w Polsce swojego przedstawiciela - podsuwam.
- No to niech pan z nim sobie pogada - śmieje się menedżer.
Dzwonię do prezesa Hydrobudowy Wojciecha Czajki. - Kto jest właścicielem akcji? Pojęcia nie mam. Nie interesowa­łem się tym nigdy.
Sprawdzam, kto reprezentuje cypryj­ską Hydrobudowę w Warszawie. To mieszkaniec wsi Brok nad Bugiem, To­masz Olszewski. Przez lata miał zare­jestrowaną działalność konsultingową w niedużym domu w rynku, ale od daw­na pracuje w dużym biznesie w Warsza­wie. Nie chce się spotkać, przedstawia się przez telefon jako reprezentant wielu zagranicznych podmiotów, co najmniej 200. - Jestem tylko pełnomocnikiem, nie wiem, co robią akcjonariusze spółki ani kim są - zapewnia.

Helikopter krąży
Mówi współpracownik „Bentleya”: - Gru­pa jego znajomych rozkręciła wspólnie parę interesów. Mieli kilka firm, główna handlowała kruszywem. Udziałowcami były też tajemnicze spółki z Cypru.
W 2013 r. Hydrobudowa płaci ok. 5 min zł za akcje spółki Pol-Bot. Ale - jak wyni­ka z informacji „Newsweeka” - akcji nigdy nie dostaje. Kto dostał pieniądze?
Zastanawiam się: skoro była umowa, był przelew, to kto zapłacił podatki od tej operacji? Po tym pytaniu prezes Hydro­budowy przekazuje przez sekretarkę, że musi nagle 'wyjechać w podróż służbową. Wróci za parę dni.
Były pracownik Hydrobudowy Gdańsk: - Dlaczego firma padła? Wystarczy spoj­rzeć na bilanse: faceci wypłacali sobie 15 milionów dywidendy rocznie. Do tego helikopter, którym „Bentley” latał do Gdańska - milion rocznie. Za utrzymanie biura w Warszawie płacili ponad dwa mi­liony. Rada nadzorcza zgarniała milion za rok. Ile pieniędzy wyszło na Cypr za dziw­ny konsulting - nie wiem. Kto i po co lo­kował pieniądze w funduszach w USA - też nie. Czym jeździli? Porsche panamera i drogimi mercedesami. Jeden z tej gru­py jeszcze kilka dni temu, kiedy wiadomo było, że toniemy, na koszt firmy zafundo­wał sobie najnowszego iPhone’a i 'wyje­chał na wakacje. Mówi współpracownik „Bentleya”: - Piotrek miał ideę, żeby zro­bić takie swoje imperium - tu kruszywa, tu Hydrobudowa, tu jeszcze coś.
Rzut oka na pomysły grupy „Bentleya”: producencka firma filmowa z prezesem ze SKOK Wołomin (niewypał), telewizja rol­nicza TVR (niewypał).
Władysław Serafin, prezes kółek rolni­czych i przez długi czas wspólnik „Ben­tleya” w TVR, kręci młynka rękami, żeby pokazać, na czym polegał biznes na tele­wizji rolniczej: - No tak, był w telewizji in­westor z Cypru. Czy wiedziałem, kto stoi za Cypryjczykami? Obyło się bez pytań. Do dziś nie wiem!
Oglądam kilka programów TVR. Zaskakująco często promują SKOK Wo­łomin i jego prezesa. - Mariusz to ge­niusz - rymuje o aresztowanym prezesie SKOK Serafin, który prywatnie w SKOK Wołomin wziął 3 min zł pożyczki. - Ta­lent, samorodek biznesowy. Nic nie wie­działem o WSI. No, chodziłem do nich na imprezy. Brałem te kredyty. Ale jak nie brać, skoro zapraszali samego Wałę­sę? No, widzi pan prezydenta i nabiera za­ufania, tak? Czy się zdziwiłem, kiedy ich aresztowano? Oj, bardzo!
Dziś TYR ledwo dyszy. Z zachowanych zdjęć widać, że grupa „Bentleya” miała dryg do mediów. Słynny helikopter przez dłuższy czas latał oklejony nalepkami rol­niczej telewizji.

Biuro w luksusach
Co zabiło Hydrobudowę? Jej prezes Woj­ciech Czajko (jego żona jest wspólniczką „Bentleya” w jednym z biznesów’) nie jest rozmowny. Zwala winę na bank PKO BP, który pożyczył Hydrobudowie 50 min zł. Chciał spłaty, a nie dało się - więc klops.
Biuro prasowe banku dementuje te informacje.
Nasze źródło zbliżone do PKO BP poda­je, że w banku trwa właśnie sprawdzanie dokumentacji dotyczącej kredytu Hydro­budowy. Powód? Ktoś zaczął dociekać, czy miał dobre zabezpieczenie. Oraz czy PKO BP był poinformowany, kto jest końco­wym beneficjentem kredytu (czyli rzeczy­wistym właścicielem) akcji firmy.
Mówi były pracownik: - Już raz stracili­śmy rachunek w ING, bo firma nie chciała ujawnić rzeczywistych właścicieli.
Próbuję porozmawiać z prezesem Hydrobudowy o skomplikowanych losach jej właścicieli. Ale prezes przestaje od­bierać e-maile. Obiecuje od dzwonić, nie oddzwania.
W centrum Warszawy, przy ulicy Ko­pernika, odnajduję luksusowy apartamentowiec. Tu na pierwszym piętrze mieści się cypryjska Hydrobudowa. Kto w7 niej pracuje? Co robi? Po co mu tak eks­kluzywne biuro?
Domofon milczy.

Ci panowie słabo płacą
Mówi pracownik warszawskiego ratusza (zastrzega anonimowość): - Za późno po­łapaliśmy się, że za Hydrobudowy stoi ten facet ze SKOK.
- Piotr P., „Bentley”?
- Tak. Dlaczego się wywrócili na bulwa­rach? Według mnie mechanizm był taki: kraść z własnej firm}’ to przestępstwo. Ale wziąć wielki kredyt, pospłacać go tro­chę, uwiarygodnić i dopiero wtedy ogło­sić upadłość - bardzo wygodna sytuacja. I czysta.
Przeglądam dokumenty spółek lu­dzi z grupy „Bentleya”. Niemal w każdej udziały mają firmy z Cypru. Riverlong Holding Company Limited reprezentuje wspomniany Tomasz Olszewski. Water­tight Trading & Investment - też. Clypark Trading & Investment - również. Colibrus Media - tak samo.
- O rany, to musi pan znać i Mariusza G. ze SKOK. I „Bentleya” - pytam Olszew­skiego.
Reprezentant się usztywnia. Być może spotykał ich na imprezach SKOK Woło­min. Nic poza tym. Nie zna ich.
- I nie ciekawiło pana, że tak się mija­cie w tylu spółkach? Albo kto stoi za spół­kami z Cypru?
- W ogóle.
Ale po chwili dorzuca (i słychać, że mówi szczerze): - Gdybym się trzymał tych panów, to umarłbym z głodu. Słabo płacą.

1 komentarz: