PiS - konstytucja 2010.pdf

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

NIEWYGODNE RACHUNKI



Andrzej Duda jeszcze jako poseł podróżował na koszt Sejmu do Wielkopolski. Oficjalnie wykonywał tam obowiązki poselskie, jednak w rzeczywistości prowadził wykłady na prywatnej uczelni. Zarobił na nich kilkaset tysięcy złotych.

MICHAŁ KRZYMOWSKI, WOJCIECH CIEŚLA

Przyszły prezydent latał do Po­znania i tam nocował, gdy miał zajęcia ze studentami w Wyż­szej Szkole Pedagogiki i Administra­cji (WSPiA) w Nowym Tomyślu, 60 km na zachód od stolicy Wielkopolski. Za te przeloty oraz hotele płacił Sejm, który na ten cel w latach 2012-2014 wydal w sumie 11 tys. złotych.

Warszawa-Poznań-Warszawa
Poznańskie podróże posła Dudy mia­ły miejsce w weekendy (między piątkiem a niedzielą), gdy w WSPiA odbywały się zajęcia.
Kilka przykładów z 2012 roku: w piątek 16 marca Duda bierze udział w posiedze­niu komisji odpowiedzialności konstytu­cyjnej, potem w 34 głosowaniach na sali plenarnej i leci do Poznania. Następnego dnia wraca do Warszawy, też samolotem.
Piątek, 30 marca. Duda bierze udział w 24 głosowaniach i znów leci do Pozna­nia. Piątek 29 czerwca - podobnie.
W piątek po wakacjach, 12 październi­ka, Duda bierze udział w 78 głosowaniach (jedno opuszcza) i po raz kolejny wylatu­je do Poznania.
Piątek, 16 listopada. 45 głosowań w Sejmie, a po nich Okęcie i lot do stoli­cy Wielkopolski. Tym razem na koszt Sej­mu poseł rezerwuje sobie też hotel Comm w pobliżu lotniska Ławica. Wraca w nie­dzielę 18 listopada samolotem zarezer­wowanym przez Kancelarię Sejmu.
W 2013 roku liczba podróży spada, ale jedno pozostaje niezmienne: Duda cały czas odwiedza Wielkopolskę w weekendy. Wyjątkiem jest wizyta 1 października (po­seł ma bilet na lot w obie strony na trasie Warszawa-Poznań i wykupiony na koszt Sejmu nocleg w tym samym hotelu nie­opodal Ławicy), gdy w WSPiA odbywała się inauguracja roku akademickiego.
W 2014 roku poseł udaje się do Wiel­kopolski samolotem dwukrotnie: raz w styczniu i raz w marcu.


Bywał, bo wykładał
O cel tych podróży i ich daty spytaliśmy e-mailowo biuro prasowe prezydenta: „Z informacji uzyskanych w Kancela­rii Sejmu wynika, że prezydent Andrzej Duda jeszcze jako poseł w latach 2012- -2014 korzystał na koszt Kancelarii Sejmu z noclegów w Poznaniu oraz z przelotów samolotowych na linii Poznań-Warszawa i Warszawa-Poznań. W związku z powyż­szymi informacjami zwracamy się z proś­bą o odpowiedź na poniższe pytania:
  1. Czy wymienione przeloty oraz noc­legi miały związek z wykonywaniem mandatu posła? Jeśli tak, to jakie działa­nia związane z wykonywaniem mandatu w tych terminach podejmował prezydent Duda? Będziemy zobowiązani za oddziel­ne odpowiedzi w odniesieniu do każdego z powyższych terminów.
  2. Czy w wyżej wymienionych termi­nach prezydent Duda prowadził zajęcia ze studentami w Wyższej Szkole Pedago­giki i Administracji?”.
Nie dostaliśmy odpowiedzi. Sprawdzi­liśmy, że na fakturach za noclegi Andrzej Duda za każdym razem deklarował: wi­zyty w Poznaniu miały związek z wyko­nywaniem mandatu posła. To kluczowa deklaracja, pod którą Duda za każdym razem się podpisywał.
Obecny prezydent był posłem Prawa i Sprawiedliwości z Krakowa i nie miał biura w zachodniej Polsce. Jest mało prawdopodobne, by przyjmował w Po­znaniu interesantów czy też osobiście in­terweniował w ich sprawach. Śladu po tych wizytach nie ma w jego interpela­cjach ani zapytaniach poselskich (wie­le z nich dotyczy spraw lokalnych, ale związanych z Małopolską).
A może Duda miał w Poznaniu week­endowe spotkania z sympatykami? Sprawdzamy archiwa lokalnej prasy - nie ma w nich jakichkolwiek informacji o po­litycznej aktywności posła. Czy w latach 2012-2014 był gościem zaprzyjaźnio­nego z PiS klubu „Gazety Polskiej”? Na stronach klubu nie ma o tym ani słowa. Podobnie na internetowej stronie Akade­mickiego Klubu Obywatelskiego im. Le­cha Kaczyńskiego, organizacji, do której należy część konserwatywnej inteligencji Poznania.
Pytamy szefów struktur lokalnego Prawa i Sprawiedliwości, czy pamięta­ją spotkania z przyszłym prezydentem. Poseł Tadeusz Dziuba, najważniejszy człowiek w wielkopolskim PiS, żadnych wizyt sobie nie przypomina: - Pan pre­zydent, jak pamiętam, bywał tu głównie z racji wykładów w szkole w zachodniej Wielkopolsce.

Lot, wykład, nocleg
Szkoła w Nowym Tomyślu to filia po­znańskiej Wyższej Szkoły Pedagogiki i Administracji. Piętrowy budynek przy­pomina PRL-owską „tysiąclatkę”. Według pracowników uczelni nowotomyska filia WSPiA ożywa wyłącznie podczas week­endowych zjazdów. W tygodniu prak­tycznie nie funkcjonuje.
Duda, będąc posłem na Sejm, prowa­dził w Nowym Tomyślu wykłady i ćwicze­nia z kilkoma grupami słuchaczy. Zarobił na tym w sumie ponad 280 tys. zł.
Były student prezydenta (zgodził się z nami rozmawiać pod warunkiem, że pozostanie anonimowy): - Doktor Duda był otwarty w kontaktach z młodzieżą. Skrupulatny. Podczas zajęć często odwo­ływał się do swojego doświadczenia, dużo opowiadał o pracy w Kancelarii Prezy­denta za czasów Lecha Kaczyńskiego. Był z tego dumny. Podczas przerw chodził z nami na papierosa, był bardzo bezpo­średni. Pamiętam nasze ostatnie spotka­nie. Nie miałem już wtedy z nim zajęć, ale gdy spotkaliśmy się na korytarzu, poznał mnie. To musiało być po wybuchu afery madryckiej, bo pamiętam, że pogratulo­wałem mu objęcia funkcji rzecznika PiS po Adamie Hofmanie. Odpowiedział, że to nie jest jego życiowa bajka. Wyglądał na przytłoczonego nową rolą.
Razem ze studentem przeglądamy ter­miny lotów i noclegów posła PiS. - Część tych dat pokrywa się z terminami jego wykładów. Z zestawienia wynika na przy­kład, że z 23 na 24 marca 2013 roku Duda nocował w Poznaniu, a 24 marca mia­łem z nim zajęcia - przypomina sobie rozmówca. - Jestem tego pewien, bo za­chowałem notatki z zajęć, datowane. Na twardym dysku mam też grafiki zjazdów z roku akademickiego 2013/2014.
Zaglądamy do tych planowi porównuje­my je z datami lotów oraz noclegów Dudy. Wynika z nich na przykład, że w piątek 13 grudnia 2013 r. Duda przylatuje do Po­znania. W sobotę prowadzi wykład dla studentów zatytułowany „Zarządzanie w sytuacjach kryzysowych”. Powtarza go w niedzielę i jeszcze tego samego dnia wraca samolotem do Warszawy.
Druga zbieżność to pierwszy weekend 2014 roku. W sobotę Duda ma wykład w Nowym Tomyślu, w niedzielę wraca samolotem do Warszawy.
Na stronie szkoły przyszłego prezyden­ta można zobaczyć w galerii zdjęć z inau­guracji roku akademickiego 2012 i 2013- W obu przypadkach Duda podróżował do Poznania i z Poznania samolotem. Za każdym razem korzystał z hoteli na koszt Sejmu.

Zaufanie z założenia
Z zestawienia podróży, jakie otrzyma­liśmy z Kancelarii Sejmu, wynika, że w sumie w latach 2012-2014 poseł Duda siedemnaście razy rezerwował samolot na koszt podatnika na linii Warszawa- Poznań lub Poznań-Warszawa, w tym czasie sześć razy korzystał z noclegów opłaconych przez Sejm.
Procedura, dzięki której posłowie do­stają z Sejmu zwrot kosztów noclegów, jest prosta. „Warunkiem rozliczenia noc­legu jest przedłożenie przez posła imien­nie wystawionej faktury (...) opisanej i potwierdzonej podpisem posła, że noc­leg był związany z wykonywaniem man­datu poselskiego. Oryginały takich faktur stanowią dla Kancelarii Sejmu podstawę do refundacji środków finansowych. Za celowość wydatkowania (...) odpowie­dzialność ponoszą wyłącznie posłowie” - wyjaśnia biuro prasowe Sejmu. To zna­czy, że poseł musi tylko wziąć w hotelu fakturę i na jej odwrocie napisać, że wy­jazd miał związek z wykonywaniem man­datu. Bez tej adnotacji nie może dostać refundacji kosztów hotelu. Poseł Duda otrzymał zwrot za noclegi w Poznaniu, co oznacza, że musiał opisać swoje faktury. Kancelaria jego adnotacji nie weryfiko­wała - nie weryfikuje ich nigdy, bo zakła­da uczciwość posłów.
A co się dzieje, gdyby deklaracja po­sła okazała się nieprawdziwa? O taką sy­tuację - hipotetyczną, bez podawania nazwiska obecnego prezydenta - spy­taliśmy konstytucjonalistę dr. Ryszarda Piotrowskiego: - Jeśli deklaracja napi­sana na fakturze jest niezgodna z praw­dą, to można to uznać za poświadczenie nieprawdy w dokumencie. W razie wąt­pliwości Kancelaria Sejmu powinna w takiej sytuacji wystąpić do posła o zło­żenie stosownych wyjaśnień.

Dokąd może latać poseł
Refundacja przelotów krajowych jest jeszcze łatwiejsza. Każdy poseł na po­czątku kadencji dostaje małą książeczkę ze zleceniami zakupu biletów samolo­towych in blanco. Rezerwacji dokonuje Kancelaria Sejmu, która płaci LOT-owi za każdy krajowy lot posła. W 2014 roku było to ryczałtowe 572 złote za rejs (bez względu na trasę).
Ustawa o wykonywaniu mandatu po­sła sprawę przelotów traktuje bardzo ogólnie. W przepisach nie ma mowy o żadnych kryteriach, które taka podróż powinna spełniać. Nie oznacza to jednak, że posłowie mogą na koszt Sejmu latać prywatnie. - Poseł ma prawo do bezpłat­nych przelotów krajowych, ale wyłącznie w ramach wykonywania mandatu. Jeśli podróż wiąże się na przykład z inną pra­cą zarobkową, sam powinien pokryć jej koszty. Jeżeli tego nie zrobi, a zostanie udowodnione, że przelot nie miał związ­ku z wykonywaniem mandatu, Kance­laria Sejmu może domagać się zwrotu opłaty za bilet - mówi „Newsweekowi” konstytucjonalista prof. Marek Chmaj.
Tak samo te przepisy interpretuje dr Piotrowski: - Sprawa jest oczywista i wynika z samego tytułu ustawy regulu­jącej te kwestie. Brzmi on: „o 'wykonywa­niu mandatu posła”.

LISTA NOCLEGÓW ANDRZEJA DUDY w Poznaniu udostępniona „Newsweekowi" przez Kancelarią Sejmu:
Hotel WŁOSKI - 14/15.09.2012 r. - 355,00 zł
Hotel COMM - 4.10.2012 r. - 278,00 zł
Hotel COMM - 17,11.2012 r. - 278,00 zł
Hotel MERCURE - 1/2.12.2012 r. - 440,00 zł
Hotel GOLD - 23/24.03.2013 r. - 150,00 zł
Hotel COMM - 1.10.2013 r. - 285,00 zł
 
Proszę pytać prezydenta
Andrzej Duda trafił do WSPiA siedem lat temu, jeszcze jako minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Prowa­dzenie wykładów zaproponował mu byty rektor szkoły i były kandydat Samoobrony na senatora prof. Bolesław Andrzejewski. Na uczelni prowadził zajęcia ze studenta­mi zaocznymi, dzięki temu mógł pojawiać się w Wielkopolsce tylko w weekendy. Dodatkowo grafik układano w taki spo­sób, żeby nie musiał przylatywać co ty­dzień. Zjazdy zazwyczaj wypadały mu raz, czasem dwa razy w miesiącu.
Kanclerz i założyciel WSPiA w Nowym Tomyślu, były wojskowy Janusz Musiał, na pytanie o rozkład zajęć prezydenta robi się nieprzyjemny: - Istnieje ochro­na danych osobowych i nam nie wolno udzielać takich informacji. Państwo szu­kacie niezdrowych sensacji. Chcę chro­nić uczelnię i tak się złożyło, że doktor Andrzej Duda u nas pracował. Jesteśmy dumni z tego, że z naszego środowiska wybrano prezydenta Rzeczypospolitej. Życzymy panu prezydentowi i Polsce naszej kochanej wszystkiego najlepsze­go! Wczoraj akurat czytałem książkę re­daktora Sumlińskiego i może to dobrze, że dokonały się zmiany. Co do pańskiej
prośby, proszę zwrócić się do pana pre­zydenta i jedynie on może udzielić takiej informacji. Z panem mogę porozmawiać o pogodzie i nawet pięćdziesiąt e-maili nie skłoni mnie do przekazania panu in­formacji.
Piszemy e-mail do WSPiA z prośbą o rozkład zajęć doktora Dudy. Tak jak za­powiedział kanclerz Musiał - nie dostaje­my odpowiedzi.

Od ósmej ciurkiem
Według naszych rozmówców z Wielko­polski Andrzej Duda był dla WSPiA bar­dzo cenny - miał znane nazwisko, był prezydenckim prawnikiem, posłem, kan­dydatem na prezydenta Krakowa, rzecz­nikiem PiS i eurodeputowanym. Był przydatny do stworzenia wydziału za­miejscowego uczelni w Nowym Tomy­ślu - żeby zarejestrować kierunek studiów o nazwie administracja, szkoła musi wy­pełnić tzw. minimum kadrowe, czyli mieć w gronie wykładowców sześciu doktorów. Prezydent był jednym z nich. W raporcie Polskiej Komisji Akredytacyjnej z wizy­tacji w WSPiA z 2014 r. można przeczy­tać, że zdaniem władz uczelni absolwenci filii z Nowego Tomyśla dzięki zdobyte­mu wykształceniu będą mogli zajmować stanowiska w „Kancelarii Prezydenta, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Naj­wyższej Izbie Kontroli, ministerstwach i urzędach centralnych”.
Rozmówcy „Newsweeka” - były stu­dent Dudy i pracownik uczelni - twierdzą, że poseł PiS wykładał techniki media­cji i negocjacji, zarządzanie w sytuacjach kryzysowych i prowadził ćwiczenia z publicznego prawa gospodarczego.
- Grafik miał bardzo napięty. Rozpisywa­no mu zajęcia ciurkiem, od ósmej rano do siedemnastej. Dzięki temu nie musiał przyjeżdżać na każdy zjazd. Z obowiąz­ków wywiązywał się bardzo rzetelnie. Ni­gdy nie odwoływał ćwiczeń ani ich nie skracał. Był przygotowany do zajęć, stu­denci i pracownicy go lubili - opowiada pracownik szkoły.
Andrzej Duda nie zapomniał o uczelni. Już jako prezydent elekt zaprosił kancle­rza szkoły i jego żonę na swoje zaprzy­siężenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz