PiS - konstytucja 2010.pdf

wtorek, 6 marca 2018

Samotność premiera



Głównym doradcą premiera Morawieckiego jest jego asystentka z banku. Szef rządu nie ma doradcy strategicznego, bo decyzje polityczne ciągle podejmuje prezes Kaczyński

Renata Grochal

Monachijska Konferen­cja Bezpieczeństwa miała być sukce­sem Mateusza Morawieckiego. Dzień wcześniej spotkał się w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, z którą rozmawiał po niemiecku bez tłumacza. Kilka dni Później niemieccy posłowie wezwali rząd rezygnacji z budowy gazociągu Nord Stream 2. Polska od lat protestuje przeciwko gazociągowi. Razem z zapisem w umowie koalicyjnej chadeków i socjal­demokratów o strategicznym partnerstwie Polsko-niemieckim miały to być dowody, po rządach Beaty Szydło, która wojowała z Niemcami i Unią, Polska zmienia kurs. A wszystko dzięki Morawieckiemu.
   Jednak sukces zamienił się w blamaż. Bo nieoczekiwanie izraelski dziennikarz Ronen Bergman zapytał premiera, czy po nowelizacji ustawy o IPN zostałby uzna­my Za przestępcę za przytoczenie historii swojej urodzonej w Polsce matki. Przeży­ło Holokaust, ale wielu członków jej ro­dziny zginęło, bo Polacy donieśli na nich na Gestapo. Morawiecki zapewnił, że dziennikarz nie zostałby ukarany i dodał, »obok polskich sprawców byli żydowscy sprawcy, rosyjscy czy ukraińscy”. Ta wypowiedź wywołała wielką międzyna­rodową burzę w mediach.
   Gdy pytam współpracowników Morawieckiego, dlaczego premier powiedział o „żydowskich sprawcach” Holokaustu, słyszę, że poczuł się zaatakowany przez Izraelskiego dziennikarza.
   - To nie było zaplanowane. Premier uznał, że wypowiedź dziennikarza ma na celu pokazanie, że źli są Polacy. Dlate­go chciał podkreślić, że źli ludzie byli po różnych stronach - mówi jeden z najbliż­szych doradców szefa rządu. Zapewnia, że Morawiecki nie jest antysemitą. - Ro­dzina jego matki podczas wojny ukrywała u siebie w Stanisławowie dwie Żydówki. Do dziś Morawieccy mają z nimi kontakt i nazywają je ciotkami - opowiada.
   Jednak nieoficjalnie współpracownicy Morawieckiego przyznają, że jest on prze­konany, iż wśród Żydów antypolonizm jest silniejszy niż antysemityzm w Polsce.
Polska musi się temu przeciwstawić.

CYBORG Z EMOCJAMI ŚLEDZIA
Ludzie Morawieckiego przyznają, że mógł się wykazać większą empa­tią. Mógł powiedzieć Bergmanowi, że mu współczuje. Ale premier nie jest szcze­gólnie empatyczny. - To nie jest brat łata. Podchodzi do pracy zadaniowo, nie sku­pia się na emocjach - twierdzi jeden z mo­ich rozmówców.
   Były współpracownik Morawieckiego z BZ WBK, gdzie premier przez osiem lat był prezesem, uważa, że w ogóle nie ma on inteligencji emocjonalnej i często zda­rza mu się palnąć gafę. Tak jak wtedy, gdy już jako wicepremier powiedział, że wy­bór między Trumpem a Clinton to jest wybór między dżumą a cholerą.
   - To jest cyborg z emocjami na po­ziomie śledzia. Gdy wybuchł kryzys w 2008 r., powiedział w wywiadzie, że spowoduje on w Polsce tsunami. Zamoż­ni klienci BZ WBK dzwonili przeraże­ni, czy mają wycofywać oszczędności. Morawiecki był spanikowany, bo prezes banku nie powinien mówić takich rzeczy - opowiada mój rozmówca.
   Już jako wicepremier Morawiecki udzielał wywiadu telewizji Deutsche Wel­le. Dziennikarz Tim Sebastian pytał go o łamanie praworządności przez PiS i o wy­powiedź jego ojca Kornela o tym, że „pra­wo nie jest święte, nad prawem jest dobro narodu”. Morawiecki dowodził, że są rze­czy ważniejsze od prawa, takie jak ludzkie życie czy bezpieczeństwo. Brnął w kurio­zalną tezę, że w nazistowskich Niemczech prawo było skrupulatnie przestrzegane.
   Prawda jest inna i Morawiecki jako hi­storyk powinien to wiedzieć. Po dojściu do władzy Hitler przejął kontrolę nad wy­miarem sprawiedliwości, a jego wola sta­ła się najwyższym prawem, co otworzyło drogę do dyktatury.
   Jeden z moich rozmówców, który pra­cował z Morawieckim w banku, twierdzi, że to sztywniak. Nie potrafi nawiązywać relacji innych niż te oparte na podległo­ści służbowej. Bankowiec wspomina, jak w 2008 r. BZ WBK sponsorował repre­zentację Polski w piłce nożnej i Morawie­cki pojechał razem z dziennikarzami na mecz Polska - Chorwacja do Klagenfurtu.
   - Wieczorem była impreza. Wszyscy pili wino i dobrze się bawili, a on siedział w kącie i wysyłał SMS-y. Nawet kiedy podszedł do niego Jerzy Buzek, to go zbył - wspomina mój rozmówca.
   Morawiecki był kompletnie za­skoczony tym, że Sejm przegłosował nowelizację ustawy o IPN, która stała się po­lityczną bombą. Dowiedział się o tym pod­czas obchodów rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, gdy ambasador Izraela Anna Azari publicznie zaprotestowała prze­ciw nowelizacji. Ustawa ponad rok czeka­ła w sejmowej zamrażarce i została nagle skierowana pod głosowanie. Ludzie pre­miera są przekonani, że to była intryga mi­nistra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry obliczona na to, żeby osłabić szefa rządu.
   Ziobro, który wojował z Morawieckim o wpływy w spółkach skarbu państwa, na spotkaniu z nim przed rekonstrukcji} rzą­du deklarował zawieszenie broni. Jednak wojna trwa. Współpracownicy premiera mówił, że jedna ze spółek, której Ziobro obsadził swoimi ludźmi, wynajęła agen­cję od czarnego PR, żeby szukała baków na Morawieckiego.
   Ostatnio tempa nabrało śledztwo w sprawie prywatyzacji Ciechu. w którym Morawieeki może być jednym ze świad­ków. BZ WBK udzielił kredytu firmie, któ­ra kupiła akcje Ciechu. Podpis na umowie kredytowej złożył Morawieeki jako pre­zes banku. Nawet jeśli nie uda się znaleźć nieprawidłowości, to obrazek premiera, który musi się tłumaczyć w prokuratu­rze, może mu zaszkodzić w prawicowym elektoracie.
   - Za dobrze nam szło. Morawieeki otwo­rzył w Brukseli debatę na temat art. 7. Roz­mawiał z Merkel, z Macronem opowiada bliski doradca szefa rządu. Powstał nawet plan, jak się uporać z zarzutami o nieprze­strzeganie praworządności. Sprawą miał się zająć Trybunał Sprawiedliwości UE, a Morawiecki zapowiedział, że jego orze­czenia będą respektowane tak, jak w przy­padku Puszczy Białowieskiej.
   - Ziobro wystraszył się skuteczności premiera. Dlatego wrzucił nas na pole minowe z ustawą o IPN. Chodzi o to, żeby odciąć PiS od centrowego elektoratu, bo gdyby Morawieeki poszedł do cen­trum i wygrał dla PiS kolejne wybory, to on miałby największe szanse przejąć PiS po Kaczyńskim. A partię chce wziąć Zio­bro dodaje ten sam rozmówca.
Połityk z otoczenia Kaczyńskiego po­twierdza, że to Ziobro wyszedł z pomy­słem, by ruszyć z ustawą o IPN. Przekonał prezesa, że to pozwoli przykryć materiał TVN o neonazistach, który odbił się sze­rokim echem w światowych mediach.
   Morawieeki chciał łagodzić konflikt polsko-izraelski. Zadzwonił do premie­ra Izraela z propozycją powołania polsko-izraelskiej grupy roboczej, która zajmie się dialogiem historycznym. By uspoko­ić Izrael, chciał zamrozie prace nad usta­wą w Senacie, dopóki grupa nie wypracuje kompromisu.
   Jednak okazało się, że w sprawach po­litycznych Morawieeki wciąż ma w PiS niewiele do powiedzenia. Prezes Kaczyński osobiście zdecydował, że Senat majak najszybciej uchwalić ustawę.
   - Na posiedzeniu kierownictwa koalicji prezes powiedział, że nie możemy ugiąć się pod naciskiem lobby żydowskiego, bo nasz elektorat odebrałby to jako kapitula­cję - opowiada mój rozmówca.

WTOPIĆ SIĘ W PARTIĘ
Morawiecki jest w polityce dwa lata, jednak ciągle brakuje mu polityczne­go wyczucia. Nie powołał w kancelarii do­radcy strategicznego, który doradzałby mu w najważniejszych sprawach. Czasem doradza mu Adam Bielan, ale teraz był na Florydzie. Po wybuchu kryzysu premier radził się prawicowego dziennikarza Bro­nisława Wildsteina, który wszedł do pol­sko-izraelskiej grupy roboczej, ale mleko się już rozlało. W sprawach relacji polsko-niemieckich konsultuje się czasem z europosłem prof. Zdzisławem Krasnodębskim, który UE nazwał upadającą utopią.
   Stanowisko głównego doradcy Mora­wieckiego zajmuje Agata Górnicka, jego była asystentka z BZ WBK. Górnicka ma 34 lata. W banku prowadziła kalendarz spotkań Morawieckiego i parzyła kawę. Potem przeszła z nim do Ministerstwa Rozwoju.
   Gdy pytam współpracowników pre­miera, dlaczego akurat ona jest głównym doradcą szefa rządu, słyszę, że to funkcja czysto techniczna.
   - Premier nie ma doradcy strategicz­nego, bo rozmowy polityczne toczą się na Nowogrodzkiej z prezesem Kaczyń­skim i on bierze w nich udział. To tam zapadają decyzje - mówi współpracow­nik Morawieckiego.
   Szefem gabinetu premiera jest poseł Ma­rek Suski. Ale on na polityce zagranicznej się nie zna. Oddelegował go do kancelarii prezes Kaczyński, by miał oko na premiera. Morawiecki, który przez wielu wyborców i polityków PiS jest uważany za „bankstera”, na to przystał, bo chciał wysłać sygnał, że docenia działaczy partyjnych. Suski ma budować mu poparcie w lokalnych struk­turach. Na podobnej zasadzie do kancela­rii trafili jej szef Michał Dworczyk i Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Mini­strów. Dworczyk to wieloletni działacz PiS. były poseł, radny Warszawy i sejmiku ma­zowieckiego. Sasin jest posłem.
   - U premiera Kazimierza Marcinkie­wicza szefem gabinetu był oderwany od partii Jacek Tarnowski i Marcinkiewicz po dziewięciu miesiącach przestał być premierem. Morawieeki nie chce powtó­rzyć tego błędu. Musi wtopić się w par­tię, doceniając jej ludzi - wyjaśnia jego współpracownik.

KWIATY DLA KOLABORANTÓW
Za część wpadek Morawieckiego od­powiadają ludzie z jego otoczenia. To doradcy z Centrum Informacyjnego Rządu wymyślili, że tuż po konferencji w Monachium premier powinien zło­żyć wieniec na grobach Brygady Świę­tokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, która podczas II wojny światowej kola­borowała z Niemcami. Wiceszefem CIR jest Mariusz Chłopik, były harcerz ZHR. współorganizator Kongresu 590, na który zrzucają się spółki skarbu państwa, a promują się na nim politycy PiS, w tym Morawiecki. Prywatnie to zięć byłego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.
   Dlaczego Morawieeki zdecydował sic uczcić kolaborantów? Bliski doradca pre­miera mówi, że za bardzo zaufał on lu­dziom z CIR i teraz tego żałuje.
   Ta sama ekipa odpowiada za pełne błę­dów orędzie premiera, które ukazało się w internecie w szczycie kryzysu polsko-izraelskiego. Gdy Morawieeki grobowym głosem tłumaczył, że obozy, w których wy­mordowano miliony Żydów, nie były pol­skie, w internetowej wersji pojawiły się napisy w języku angielskim, z których wy­nikało coś dokładnie odwrotnego - że były polskie. Błąd wzięło na siebie Google, wi­niąc automatyczne tłumaczenie. Morawiecki przypisał Niemcom zbrodnię w Katyniu, której sprawcami byli Rosjanie.
   Według jednego z moich rozmówców, orędzie było nagrywane późnym wie­czorem, około godz. 23. Morawieeki był zmęczony i nie zwrócił uwagi na błędy w tłumaczeniu. - Do promptera zosta­ła wgrana zła wersja tłumaczenia. Jeden z naszych ludzi zauważył to w nocy i wer­sja z błędem została natychmiast zdję­ta z internetu. Ale ktoś w Stanach zdążył już ściągnąć to z YouTube'a i zamieścić na swoim serwisie, dlatego ta wersja wciąż była dostępna - opowiada mój rozmówca.

ZIOBRO NA CENZUROWANYM
Politycznie Morawiecki właśnie przechodzi chrzest bojowy. Wydawa­ło się, że poukładał sobie relacje w partii nawet z najbliższymi współpracownika­mi Kaczyńskiego. Mariusz Błaszczak jest wdzięczny Morawieckicmu za to, że prze­niósł go z MSWiA. gdzie co chwilę zaliczał gafy. do MON. Joachim Brudziński, cho­ciaż nie chciał iść do rządu, to odnalazł się w MSW. Ale nieoficjalnie jeden z za­ufanych ludzi Kaczyńskiego przyznaje, że Morawieeki czasem szybciej mówi. niż myśli, co tworzy niepotrzebne problemy.
   Największą satysfakcję z kłopotów sze­fa rządu miała - jak słychać w PiS - była premier Beata Szydło. Po konferencji mo­nachijskiej bardzo poprawił się jej humor.
Burza, jaką wywołał Morawieeki, była dla niej dowodem, że nowy premier wcale nie jest takim salonowcem, jak się Kaczyńskie­mu wydawało.
   Jednak bliski współpracownik prezesa mówi, że Kaczyński jest zadowolony z wy­stępu Morawieckiego w Monachium, bo „bronił honoru Polski". IMS nic traci w son­dażach, a więc to się podoba wyborcom.
   Za to Kaczyński zapamięta Ziobrze, że wpakował PiS i Morawieckiego na minę z ustawą o IPN. Według doradcy prezesa, wojna z Morawieckim nie opłaci się Ziobrze, bo IMS z kołem poselskim Kornela Morawieckiego, ojca premiera, ma więk­szość w Sejmie. I za chwilę może się oka­zać, że partia Ziobry nie jest konieczna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz