PiS - konstytucja 2010.pdf

poniedziałek, 12 marca 2018

Sztukmistrz z Wrocławia



Premier żongluje swoim majątkiem tak, żeby pokazać z niego tylko to, co chce. Odnaleźliśmy kilka nieruchomości ukrytych przed opinią publiczną - gdy Mateusz Morawiecki dostał propozycję wejścia do polityki, część majątku przepisał na żonę.

Renata Grochal, Wojciech Cieśla

Przedwojenna kamienica przy ul. Oławskiej, eleganckim deptaku w centrum Wrocła­wia, tuż przy zabytkowym rynku: trzy piętra, na elewacji z piaskowca stylizowany napis „Ocularium” - pozostałość po niemieckim salonie optycznym. Na parterze ciastkarnia i sklep z biżuterią.
   - Wiemy, że ma w kamienicy trzy lokale, na spółkę z mężem. Ale nigdy jej nie spotkaliśmy - mówi o Iwonie Morawieckiej pra­cownica sklepu. - Mają pieniądze, to sobie kupują. Największy lokal wynajmują na centrum edukacyjne organizujące kursy zawodowe.
   Sąsiedzi mają dobre informacje, ale nieprecyzyjne: trzy loka­le w zabytkowej kamienicy w 2004 r. kupił od miasta Mateusz Morawiecki, ówczesny członek zarządu banku BZ WBK, a nie jego żona Iwona. Zapłacił niemal 800 tysięcy złotych. Ceny nieruchomości w tej okolicy wa­hają się od 7 do 19 tysięcy za metr - dziś lokale są warte od 2,4 mln zł do nawet 6,7 mln zł.
   Premier Mateusz Morawiecki nie wykazu­je ich w oświadczeniach majątkowych. Wil­li na warszawskim Mokotowie za co najmniej 5 mln zł, w której zamieszkał z rodziną po prze­prowadzce do stolicy, też nie.
   Odkryliśmy dlaczego. Wiemy, w jaki sposób i kiedy Morawiecki żongluje swoim majątkiem tak, aby pokazać opinii publicznej tylko to, co chce.

MORAWIECKI KUPUJE, PROBLEM ZNIKA
Z kamienicy na oławskiej idzie się dwie minuty do imponującej kamienicy z zielonym neonem BZ WBK. To siedziba I oddziału Banku Zachodniego WBK we Wrocławiu. Najwyższa, największa w rynku, stoi tuż obok ratusza. Tu zaczynał pracę w banku Morawiecki.
   Opowiada jeden z najważniejszych mene­dżerów banku, nazwijmy go X (zna się z rodziną Morawieckich, chce zachować anonimowość):
- O inwestycjach Mateusza mówiła cała fir­ma. Wiedzieliśmy, że sporo pieniędzy wkłada w nieruchomości.
   W 2004 r. Morawiecki kupuje przy Oławskiej od miasta dwa mieszkania i lokal użytkowy za odpowiednio 148 tys. zł, 84 tys. zł i 508 tys. zł. W sumie - niemal 800 tys. zł.
   Jeden z sąsiadów: - Jest tu jakaś osoba, któ­ra ich reprezentuje. Jakiś chłopak. Załatwia ich sprawy. Oni się nie pokazują, nie chodzą na ze­brania wspólnoty. Za niskie progi.
Inny sąsiad: - Morawieckiemu zawdzięczamy wykupienie lokalu.
   - Jak to?
   - Co roku dwa razy składaliśmy podanie do miasta, żeby go wykupić. Nic, cisza. I nagle Morawieccy kupują od miasta lokal spółdzielni inwalidów. Jak już oni kupili część kamienicy, to miasto nie mogło nam odmówić. Sytuacja się rozwiązała.
   Rodzina premiera związana jest z wrocławskim ratuszem. Siostra Mateusza Morawieckiego, Anna, jest kierowniczką orga­nizowanej przez miasto imprezy pod nazwą Wrocławskie Targi Dobrych Książek. Dyrektorem wydziału kultury w magistracie jest jej mąż. Gdy chcemy go spytać o nieruchomości przy Oław­skiej, ucina rozmowę: o rodzinie Morawieckich nie rozmawia.

OD TUSKA DO PIS
Sąsiedzi Morawieckiego chwalą się kamienicą, choć nie z powodu Morawieckich: kilka lat temu kręcono w niej filmy „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” i „Zwerbowana miłość”.
   Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że w grud­niu 2013 r. Morawiecki podpisuje z żoną umo­wę o częściowym podziale majątku. Od tego momentu właścicielką nieruchomo­ści przy ul. Oławskiej jest już tylko Iwona Morawiecka.
   - Morawiecki szykował się wtedy do wejścia w politykę, dlatego nie chciał, żeby ludzie się do­wiedzieli, ile milionów ma na koncie - mówi je­den z naszych rozmówców.
   Daty się zgadzają: w 2013 r. Morawiecki rze­czywiście zaczyna się kręcić koło PiS. Kilka mie­sięcy wcześniej odchodzi z Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku. Wiceprezes PiS Adam Lipiński, z którym Morawiecki zna się z Wrocławia, kontaktuje go z Beatą Szydło (od­powiada za program gospodarczy PiS). Nie ma między nimi chemii, więc Lipiński umawia Mo­rawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes, który nie zna się na gospodarce, jest nim oczaro­wany. Szef banku zaczyna mu doradzać.
   Nieświadomi niczego politycy PO rozważa­ją w tym czasie kandydaturę Morawieckiego na stanowisko ministra skarbu albo ministra fi­nansów. Z nagrań z restauracji Sowa i Przyjacie­le w kwietniu 2013 r. wynika,że prezes BZ WBK spotyka się ze Zbigniewem Jagiełłą - prezesem Banku PKO BP, Krzysztofem Kilianem - za cza­sów PO prezesem spółki PGE oraz z jego za­stępczynią Bogusławą Matuszewską. Podczas rozmowy pojawia się temat objęcia przez Mora­wieckiego Ministerstwa Skarbu Państwa - ten jednak odrzuci propozycję. Zwiąże się z PiS.

WILLA NA ŻONĘ
Z dokumentów, które poznaliśmy, wynika, że po raz drugi umowę o częściowym po­dziale majątku Morawieccy podpisują wiosną 2015 r. Prezes BZ WBK rozmawia już wtedy z Jarosławem Kaczyńskim i Beatą Szydło o wejściu do rządu PiS. Wie, że może zostać ministrem. Tymczasem od 2008 r. ma z żoną duży 300-metrowy dom na strzeżonym osiedlu w centrum Warszawy. W kwietniu 2015 r. i tę nierucho­mość przepisuje na żonę Iwonę.
   Iwona Morawiecka prowadzi działalność gospodarczą. Jej fir­ma zajmuje się „wynajmem i zarządzaniem nieruchomościa­mi własnymi lub dzierżawionymi”. Żona premiera założyła ją w połowie maja 2008 r. To ważne, bo hipoteka 300-metrowego domu w Marinie Mokotów obciążona jest kredytem w wyso­kości niemal 2 mln franków szwajcarskich. Wbrew niedawnym deklaracjom premiera, że za jego prezesury BZ WBK nie udzie­lał kredytów w obcych walutach, kredyt na dom Morawieckich przyznał właśnie BZ WBK. Jego prezesem był wtedy dzisiejszy premier. Kredyt przyznano 2 czerwca 2008 r. - dwa tygodnie po tym, jak Iwona Morawiecka założyła działalność gospodarczą.
   Komu BZ WBK przyznał kredyt - Morawieckiemu, jego żonie czy małżeństwu Morawieckich? Kto podpisał się pod decyzją kredytową?
   Kto sprawdzał wiarygodność kredytową Iwony Morawieckiej, która - jak twierdzą nasi informatorzy z BZ WBK - pierwszą aktywność zawodową podjęła dwa tygodnie przed przy­znaniem kredytu?
   Bank odmawia tych informacji. Kancelaria Premiera nabiera wody w usta.
   Mówi jeden z PR-owców premiera: - Iwo­na nigdy nie pracowała. Całe życie zajmu­je się domem i dziećmi. Mateusz wiedział, że 300-metrowy dom będzie kłuł w oczy PiS, a przede wszystkim elektorat tej partii. Co mógł, przepisał na nią. Nie było innego racjo­nalnego powodu. To oczywiście zabieg księgo­wy, formalność, myślicie, że kto opłaca kredyt na dom na Mokotowie?
   Morawieccy znają się od czasów podstawówki. Wśród znajomych żona premiera ma opi­nię małomównej, wręcz wycofanej. Bankowiec Y opowiada, że Morawieccy czasami zaprasza­li znajomych z banku na kolacje. Iwona Mora­wiecka podczas całego wieczoru potrafiła nie odezwać się ani słowem.

MAM, ALE NIE POKAŻĘ
Gdy w 2015 r. Mateusz Morawiecki zostaje wicepremierem i ministrem w rządzie PiS, musi złożyć oświadczanie majątkowe. Robi to, podobnie jak wszyscy ministrowie (zmusza ich do tego ustawa antykorupcyjna). Ale pierwszy rząd PiS wprowadził zwyczaj, że członkowie rządu ujawniają oświadczenia.
   Tymczasem Morawiecki tego nie robi - jako pierwszy konstytucyjny minister, po raz pierw­szy od 10 lat. To budzi zainteresowanie dzien­nikarzy: takiej sytuacji do tej pory nie było.
Oficjalnie powołuje się na zapis, że skoro może, a nie musi ujaw­niać, to nie ujawni. Wybucha medialna burza. Morawiecki, wy­straszony rozgłosem, pokazuje w końcu oświadczenie. Można w nim znaleźć m.in. akcje banku, które dostawał jako menedżer, dwa domy (jeden o powierzchni 100, drugi 150 metrów), pół seg­mentu i działkę rolną.
   W żadnym z oświadczeń, które składa od 2015 r., Morawie­cki nie poda wartości nieruchomości - choć nakazuje to usta­wa antykorupcyjna (raz tylko, w 2016 r., poda wartość świeżo kupionego mieszkania). To oznacza, że narusza prawo: ustawa wprowadziła do oświadczeń rubryki „tytuł prawny” i „wartość”. Czy to ważny wymóg? Tak. Gdy minister Jan Szyszko zani­żył wartość swojej legendarnej stodoły, śledztwo w tej sprawie wszczęło CBA.
Jeden ze współpracowników premiera tłumaczy go w ten spo­sób: - Wie, że musiałby zatrudnić do wyceny rzeczoznawcę. I że wyszedłby na milionera.

MILIONY SIĘ GUBIĄ
Z oświadczeń majątkowych wynika, że Mora­wiecki ma w sumie pięć nieruchomości (już bę­dąc w rządzie, dokupił mieszkanie za ponad pół miliona - to właśnie ta jedyna wyceniona przez niego nieruchomość): dwa domy, mieszkanie, pół segmentu, działkę rolną. Ile są warte? Nie wiado­mo. Gdzie się znajdują? Nie wiadomo. Kancelaria Premiera odmawia podania takich informacji.
   Pytania o stan posiadania Morawieckiego są uzasadnione. Ze sprawozdań finansowych banku BZ WBK wynika, że przez ostatnie 11 lat zaro­bił brutto ponad 33,5 mln zł. Z jego pierwszego oświadczenia majątkowego jako ministra wiemy z kolei, że w 2015 r. ma (w gotówce, akcjach itd.) łącznie ok. 7,3 mln zł - plus (wtedy jeszcze) cztery nieruchomości o nieznanej wartości.
   Co się stało z resztą majątku? Z naszych wyli­czeń wynika, że Morawieckiemu zapodziało się gdzieś po drodze - lekko licząc po odjęciu podatku - ok. 10 mln zł. Nie wykazuje ich w oświadczeniach.
Mówi jeden z PR-owców premiera: - Nie wiem, skąd ta rozbieżność. Może domy, które wykazuje, są na Lazurowym Wybrzeżu?
    „Newsweek” spytał Morawieckiego o zagubio­ne miliony już w 2016 r. Jego rzecznik odpisał nam wtedy, że „wszystkie składniki majątku należące­go do Pana Mateusza Morawieckiego oraz pozo­stałe wymagane prawem informacje zostały ujęte w oświadczeniu majątkowym”.
   Służby prasowe premiera nie odpowiedzia­ły nam wtedy na pytanie o wspólnotę majątkową Morawieckiego z żoną.
   Idąc tropem nieruchomości Morawieckich, tra­fiamy na obrzeża Wrocławia, na ulicę Drohobycką. To pierwszy dom małżeństwa, zbudowany w czasie, gdy Morawiecki wszedł do za­rządu banku - w jego oświadcze­niach nieruchomość opisana jest najprawdopodobniej jako „pół segmentu”.
   - Długo tu mieszkali, od po­czątku lat dwutysięcznych - wspomina jeden z sąsiadów.
   - Ona nie pracowała, zajmowa­ła się domem. Sympatyczna para. Nie dawał po sobie poznać, że jest ważnym prezesem.
   Segment Morawieckich kosz­tuje dziś na rynku grubo ponad milion. Mieści się w nim pry­watny żłobek. - Nic nie wiem, ja tylko wynajmuję lokal od pani Morawieckiej - mówi nam jedna z właścicielek żłobka.

TAJEMNICA PLACÓWEK WBK
Opowiada jeden z najważ­niejszych menedżerów ban­ku BZ WBK: - Wśród ludzi z zarządu krążyła informacja, że BZ WBK wynajmuje od Morawieckiej jakieś lokale na swoje placówki. Gdzie, jakie placówki - nie wiem.
   W połowie grudnia 2017 r. pytamy BZ WBK o transak­cje kupna i wynajmu lokali pod placówki banku z ostatnich kil­ku lat. Po niemal trzech mie­siącach, na początku marca, dostajemy odpowiedź nie na temat - bank wylicza jedynie swoje oddziały w całej Polsce.
   5 marca pytamy, jakie lokale podnajęła lub sprzedała banko­wi Iwona Morawiecka. Czy żona prezesa BZ WBK brała w ban­ku kredyty? Monika Nowakowska z działu PR banku odpisuje: „Informacje o kredytach czy innych czynnościach bankowych są objęte tajemnicą bankową i są chronione przepisami prawa bankowego. (...) Informacja o firmach, z którymi bank współ­pracuje lub nie współpracuje, w świetle prawa stanowi tajem­nicę handlową, stąd nie możemy w żaden sposób odnieść się do przedstawionych kwestii - ani zaprzeczając, ani potwierdza­jąc, ani komentując”.
   O to samo pytamy w piśmie samego premiera. Pytamy go też o kredyt we frankach, o podział majątku, o ukrywanie war­tości nieruchomości, o zagubione miliony. Chcemy się z nim spotkać.
   Ale Kancelaria Premiera nie odpowiada na żadne z pytań, prośbę o spotkanie zbywa milczeniem. Centrum Informacyj­ne Rządu odpisuje nam tylko w e-mailu, że „Iwona Morawiecka nie pełni funkcji publicznych ani nie prowadzi działalności pub­licznej. Dlatego nie wolno bez jej zgody publikować informacji oraz danych dotyczących pry­watnej sfery życia”.

PYTANIA O MAJĄTEK
Jeszcze raz list z biura prasowego rządu: „Ponad­to informujemy, że pomiędzy państwem Mateuszem i Iwoną Morawieckimi została ustano­wiona rozdzielność majątkowa. W związku z tym informacja o majątku odrębnym pani Iwony Morawieckiej nie podlega ujaw­nieniu w oświadczeniu o stanie majątkowym pana Mateusza Morawieckiego”.
   To chłodny, urzędowy list, ale przed publikacją tekstu o ma­jątku Morawieckich zaczynają się do nas odzywać zaniepoko­jeni ludzie z PiS. - Panuje opi­nia, że dostaliście dokumenty z prokuratury - mówi jeden z rozmówców. - ABW na zle­cenie szczecińskiej prokuratu­ry prowadzi śledztwo w sprawie bankowych oszustw na szko­dę kredytobiorców frankowych. Niedawno w tej sprawie zabie­rali do Szczecina dokumenty BZ WBK. Premier jest przekonany, że dostaliście jakiś przeciek. I że to kolejna odsłona wojny, jaką prowadzi z nim Zbigniew Ziobro.
   Rzeczywiście - nasze pytania o kredyty i nieruchomości Mo­rawieckich zbiegają się przez przypadek z zabezpieczeniem dokumentów w BZ WBK (rzeczniczka banku potwierdza, że właśnie trwa przekazywanie dokumentacji).
   Inny rozmówca ironizuje: - Rozumiem, że pokazanie kilku­nastu milionów prywatnego majątku zawsze, a w naszym kraju szczególnie, jest atrakcyjne?
   Historia majątku małżeństwa Morawieckich pozostawia pytania bez odpowiedzi: ile razy i po co premier przepisywał domy i mieszkania na żonę? Gdzie się podziały jego „zagu­bione” miliony? Ile naprawdę w nieruchomościach ma rodzi­na Morawieckich? Czy z którejś z nich korzystają banki? Kto spłaca kredyty na nieruchomości? I po co w ogóle Mateuszowi Morawieckiemu żonglerka majątkiem?

Nieruchomości, Których Nie Wykazuje Premier

Połowa 180-metrowego segmentu, Wrocław
Szacunkowa wartość 1,1 mln zł

Mieszkanie 72 metry wartość  0,5 mln zł

Dom 150 metrów
miejsce i wartość nieznane*

Dom 100 metrów
miejsce i wartość nieznane*

Wartość nieznana, mimo że premier powinien ja podać w oświadczeniu majątkowym. Nie musi podawać lokalizacji

Trzy lokale w kamienicy na Oławskiej we Wrocławiu szacunkowa wartość
od 2,4 min zł do 6,7mln zł (przepisane na żonę w 2013 r.)

300-metrowa willa na Mokotowie
szacunkowa wartość od 5 mln zł kupiona na kredyt zaciągnięty w BZ WBK (przepisana na żonę w 2015 r.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz