PiS - konstytucja 2010.pdf

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Królowa hejtu


Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz zagrała jedną z głównych ról w spektaklu nakręcania hejtu wokół protestujących niepełnosprawnych i ich opiekunów

Renata Grochal

Ma 66 lat, a śmiga w internecie sprawniej od młodszych kolegów. Gdy 23 maja, w 36. dniu protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie, Pawłowicz pisze na Twitterze, że „w parlamencie śmierdzi”, żyje tym cały internet. „Przed chwilą byłam w Sej­mie. Na antresoli, w miejscu dla prasy i w korytarzu głównym na parterze trud­ny do zniesienia smród” - pisze posłanka PiS. Jej wpis stał się inspiracją dla setek trolli. „To te brudne wyrodne matki, co swoje niepełnosprawne dzieci ciągają po Sejmie, śmierdzą jak radzieckie onu­ce. Te pacholęta w przeciekających pam­persach nie są lepsze. Sanepid tam nasłać na tych brudasów”. „Trzeba wezwać sanepid i służby ratownictwa chemiczne­go! Te typiary mogły coś rozlać” - pisali internauci. Dodawali, że matki niepełno­sprawnych zrobiły z parlamentu cyrk i bazar, że się nie myją, znęcają nad swo­imi dziećmi. „Won, baby z Sejmu!” - na­woływały trolle.

CHYTRA BABA HARTWICH
Według Anny Mierzyńskiej, człon­kini PO, ekspertki od marketingu politycznego, która przeanalizowała in­ternetowy hejt wobec protestujących, to właśnie wpis Pawłowicz o śmierdzą­cym Sejmie był jednym z trzech mo­tywów przewijających się najczęściej w komentarzach. Dwa pozostałe doty­czyły liderki protestu Iwony Hartwich, matki niepełnosprawnego Jakuba, oraz znęcania się przez protestujące matki nad swoimi dziećmi (mówiła o tym posłanka PiS Bernadeta Krynicka). I Hartwich trolle nazwały „wściekłą, roszczeniową awanturnicą”, „chytrą babą”, „wariatką”, „histeryczką, debilką i cwaniarą”.
   Liczba wpisów zaczęła lawinowo ros­nąć 23 maja, tuż po wpisie Pawłowicz. Z 5,5 tysiąca wzmianek poprzedniego dnia w całym internecie urosła do 10 ty­sięcy w środę, by osiągnąć szczyt w czwar­tek 24 maja.
   - Tego dnia liczba wpisów doszła do 30 tysięcy i to tylko tych oznaczonych hashtagami #Hartwich i #ProtestNiepelnosprawnych. Dotarły one do około pięciu milionów użytkowników Internetu - mówi mi Mierzyńska. Apogeum hejtu przypada w dniu, gdy Straż Marszałkow­ska szarpie matki niepełnosprawnych, nie pozwalając im wywiesić w oknie transparentu z informacją o proteście dla zagranicznych gości, którzy przyjadą do Sejmu na zgromadzenie parlamentarne NATO. - Bardzo szybko, w odstępach co trzy minuty, pojawiały się pod postami na Facebooku nowe komentarze, w większo­ści negatywne - opowiada Mierzyńska.
   25 i 26 maja liczba postów na temat protestu spada z 30 tys. do około 20 tys.
   Zdaniem Mierzyńskiej najbardziej za­angażowane w hejtowanie protestują­cych były konta na co dzień atakujące opozycję, a wspierające Pawłowicz, wi­ceministra sprawiedliwości Patryka Ja­kiego i posła Adama Andruszkiewicza (kiedyś Kukiz’15, dziś koło Kornela Morawieckiego Wolni i Solidarni). Mierzyńska od wielu miesięcy obserwuje ich, a także ich sympatyków. Jej zdaniem hejt był zor­ganizowaną akcją.
   - Chodziło o to, żeby nie tylko pub­licznie zlinczować protestujące matki, pozbawić je wiarygodności i zmusić do zakończenia protestu, ale także pogłę­bić podziały w społeczeństwie. To był kla­syczny cyfrowy mobbing - podsumowuje.
   Chcę zapytać posłankę Pawłowicz o to, czy brała udział w sterowanym hejcie, ale nie udaje mi się z nią porozmawiać. Za każdym razem gdy dzwonię i się przed­stawiam, rozłącza się.

AUTORYTARYZM MÓWI W SIECI
Psycholog Jacek Santorski, pytany o wypowiedź Pawłowicz o śmierdzącym Sejmie czy o słowa marszałka Sena­tu Stanisława Karczewskiego, że niepeł­nosprawni mogą stanowić zagrożenie epidemiologiczne, mówi, że to było po­mieszanie hejtu pogardliwego z niena­wistnym. - Hejt nienawistny wynika z frustracji, a pogardliwy z poczucia niż­szości - wyjaśnia Santorski. Dodaje, że nagonka sprawiała wrażenie sterowanej i przypominała język wręcz nazistowski.
   - Ten hejt był prowadzony według ty­powego wzorca autorytarnego. Aby mieć poczucie tożsamości i wartości, trzeba znaleźć innego oraz gorszego i nim po­gardzać. Wiadomo to od lat 40. XX wieku, gdy zaczęto analizować autorytaryzm, by zrozumieć, skąd się wziął antysemityzm na tak wielką skalę oraz nazizm. Uderzyło mnie to, że ktoś tu dobrze kombinuje, ktoś wręcz zarządza tym autorytaryzmem. Albo intuicyjnie, albo świadomie. Poszła fala kilkudziesięciu tysięcy wpisów we­dług jednej instrukcji: wyżywajcie się na tych śmierdzących babach, natomiast oszczędzajcie na ten moment ich dzieci - podkreśla Santorski.

SCHEURING-WIELGUS JAK MENGELE
Pawłowicz jest znana z ostrych, wręcz chamskich wypowiedzi. Posłankę Joannę Scheuring-Wielgus, która wpro­wadziła niepełnosprawnych do parla­mentu, porównała do nazistowskiego lekarza, doktora Mengele, który przepro­wadzał okrutne eksperymenty na więź­niach w Oświęcimiu. „Wielgus, przecież jesteś - jak Mengele - za zabijaniem po­czętych a niesprawnych, a teraz, oszukanico, rozdajesz zagranicznym gościom ulotki, że nie ma wolności bez solidarno­ści z niepełnosprawnymi. Nie sil się, i tak tymi wózkami inwalidzkimi do następne­go Sejmu już nie wjedziesz” - napisała na Twitterze.
   Scheuring-Wielgus zapowiedziała, że podają do sądu.
   Gdy Nowoczesna złożyła w Sejmie pro­jekt o związkach partnerskich, Pawłowicz przekonywała na Twitterze, że seks anal­ny to choroba. „Pani poseł Monika Rosa mówi: Mamy prawo kochać i tworzyć rodziny. Ale do odbytu to nie kochanie, a choroba, pani poseł. Rodzina ma rodzić dzieci, zaś współżycia w tych waszych związkach przecież nie ma” - napisała.
   - To przykre, że mówi to profesor pra­wa, kobieta, posłanka. Nigdy z nią nie roz­mawiałam. Jedyna styczność, jaką z nią mam, to kiedy krzyczy do mnie, gdy stoję na sejmowej mównicy: zjeżdżaj albo spa­daj - mówi Scheuring-Wielgus. Jej zda­niem Pawłowicz ma przyzwolenie partii na chamskie zachowanie.
   Pytam rzeczniczkę PiS Beatę Mazurek, czy władze klubu zamierzają ukarać Pa­włowicz za wpisy o śmierdzącym Sejmie albo porównanie Scheuring-Wielgus do doktora Mengele. Odbijam się od ściany.
   - Prywatnych wypowiedzi posłów, wpi­sów na Facebooku czy Twitterze w żaden sposób nie kontrolujemy ani nie cenzu­rujemy. Odpowiedzialność ponosi każdy, kto takich wpisów dokonuje - mówi mi Mazurek.
   - Nie przeszkadza pani, jak Pawłowicz sugeruje, że niepełnosprawni śmierdzą?
   - Jeżeli wymagamy od innych, to naj­pierw wymagajmy od siebie. To jest Kry­styna Pawłowicz, która ma swój koloryt taki, jaki ma - kończy rozmowę rzecz­niczka. Dodaje, że każdy poseł, który po­czuje się urażony, może się poskarżyć do sejmowej komisji etyki.

ZAMKNĄĆ MORDĘ
Z wnioskiem o ukaranie Pawłowicz do komisji etyki wystąpiła po niedawnej awanturze na komisji sprawiedliwości Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej. Gdy zaapelowała o wstrzymanie prac nad projektem ustawy o Sądzie Najwyższym, która łamie trójpodział władzy, Pawło­wicz odparowała: - Mam apel do lewej części sali, żeby opanowała chamstwo le­wackie swojej przedstawicielki, która bez obrażania kogokolwiek nie potrafi mordy swojej otworzyć.
   Według Gasiuk-Pihowicz agresja Pa­włowicz jest celowym działaniem. Ma odwrócić uwagę od tego, że PiS nisz­czy demokrację i wizerunek Polski na świecie.
   W sumie do komisji etyki poselskiej wpłynęły już 22 skargi na Krystynę Pa­włowicz. Katarzyna Mrzygłocka, człon­kini komisji z PO, mówi, że posłanka PiS została już dwa razy razy upomnia­na. Odwołała się do prezydium Sejmu, ale upomnienia zostały utrzymane. Pa­włowicz, zamiast się ukorzyć, ostro ata­kuje komisję etyki. „Skrajnie nieuczciwa uchwała, nielogiczne, infantylne nacią­ganie do granic uzasadnienia kary dla mnie jest w istocie wołaniem o likwidację tej całkowicie zbędnej w Sejmie komisji, z reguły bulwersującej swoimi wyroka­mi i polityczną mściwością (...). Posłów ze środowisk patriotycznych żadna ety­ka z lewacką większością komisji etyki nie łączy. I czymś niezrozumiałym jest istnienie takiego »czegoś« karzącego za polityczne poglądy posłów inaczej myślą­cych” - napisała w odwołaniu.
   W prezydium Sejmu Pawłowicz kiedyś bronił wicemarszałek Joachim Brudziń­ski. Gdy odszedł do rządu, jej obrońcą zo­stał wicemarszałek Ryszard Terlecki. Gdy sprawa pani profesor pojawia się na pre­zydium, Terlecki przekonuje, że karę dla jego partyjnej koleżanki trzeba uchylić, bo ona „ma taki temperament”. Jednak ostatnio marszałek Sejmu Marek Kuchciński uznał, że Pawłowicz powinna się uspokoić. Kary utrzymano.
Według Mrzygłockiej, Pawłowicz jest bardzo emocjonalna i nie toleruje kompromisów. - Z przykrością muszę stwierdzić, że ten Sejm schamiał. To nie jest zwykła dyskusja, poziom emocji jest nie do zaakceptowania - ocenia posłan­ka Platformy.

ODDAWAĆ PSY!
Pawłowicz działa nie tylko w Sejmie i w internecie. Niedawno interwenio­wała w prokuraturze w sprawie buldo­gów francuskich z hodowli koło Mińska Mazowieckiego.
   Jak podało Pogotowie dla Zwierząt, które zawiadomiło prokuraturę, psy były trzymane w złych warunkach. Miały zapalenie przestrzeni międzypalcowych od stałego przebywania w moczu, choroby skóry, złamania, z ich uszu lała się ropa.
   Właściciele hodowli, którym prokuratura odebrała zaniedbane psy, poprosili o pomoc posłankę PiS. A ta w piśmie do prokuratury zapewniała, że obie właś­cicielki psów działają zgodnie z prawem, prowadzą zarejestrowane hodowle, a ich zwierzęta są zdrowe.
   Tymczasem koszty leczenia 27 psów wyniosły do tej pory ponad 20 tysięcy złotych.

PŁACZE PRZED KACZYŃSKIM
Część polityków PiS uważa, że zacho­wania Pawłowicz nie wynikają z tego, że nie panuje ona nad emocjami, tylko z zim­nej kalkulacji. - Uznała, że musi być ostra i wyrazista, aby przebić się do opinii pub­licznej. Kaczyński ją toleruje, bo on lubi takie pistolety. Poza tym Pawłowicz ob­sługuje najbardziej radykalny elektorat. To taki Macierewicz w spódnicy - mówi mi ważny PiS-owiec.
   Pomaga jej sympatia dyrektora Ra­dia Maryja. Tadeusz Rydzyk mówił o niej „kompetentna, zatroskana o do­bro wspólne, prawdę, by Polska nie była prywatnym folwarkiem”, a ona od­wdzięczyła mu się walką w Sejmie o Telewizję Trwam. Gdy nie dosta­ła koncesji na nadawanie programu na cyfrowym multipleksie, rozgoryczona perorowała w telewizji Rydzyka: „Czu­ję się zawiedziona jako poseł. Urzędnicy przychodzą, piją sobie wodę i tak spędza­ją czas. Ich to w ogóle nie ma co zapra­szać. Tu ulica musi wyjść. Tu premiera i prezydenta trzeba by wzywać”.
   Bliski doradca Jarosława Kaczyńskie­go przekonuje, że od jakiegoś czasu wy­skoki Pawłowicz drażnią prezesa, bo psują wizerunek PiS. Miał ją nawet wzy­wać na dywanik. - Ona przychodzi, prze­prasza, potrafi się nawet rozpłakać, ale po jakimś czasie znów robi to samo. Pre­zes nie ma na nią trzymania, bo ona nie pełni żadnej funkcji w klubie i nic nie może jej zabrać - dodaje.
   - Dlaczego nie wyrzucicie jej z klubu? - pytam.
   - To byłoby zbyt radykalne dla naszego elektoratu.

G... PRZYSCHNIE, ALE ZOSTANIE
Prof. Magdalena Środa, filozofka i etyczka, uważa, że pod rządami PiS puś­ciły już wszystkie tamy. Język ulega wiel­kim przeobrażeniom. Dawniej ludzie nie mówili w sferze publicznej tak jak posłan­ka Pawłowicz. Dziś stają w szranki w konkurencji, kto będzie bardziej chamski, i oczekują za to uznania.
   - Poza tym w PiS jest jakiś przedziwny poziom lojalności. Można powiedzieć, że oni wszyscy się prześcigają w tym, kto będzie bliżej prezesa i jego nieustępliwo­ści. Dla mnie swoistą „bohaterką” kam­panii przeciw protestującym w Sejmie jest posłanka Krynicka, bo u Pawłowicz widać chamstwo i szaleństwo, a u Kry­nickiej czy marszałka Karczewskiego widać, że starają się być wierni prezeso­wi. Stąd u Karczewskiego znana z nazi­stowskiej propagandy metoda mówienia o zagrożeniu epidemiologicznym. To było nawiązanie do słów Kaczyńskie­go o uchodźcach roznoszących pasoży­ty. Z kolei taka Krynicka to jest dobijanie się do wielkiej polityki. I ona zostanie nagrodzona, bo takie rzeczy są nagradza­ne. Dlatego ta machina się toczy - mówi Środa. Jej zdaniem PiS nie zapłaci poli­tycznej ceny za ataki na protestujących w Sejmie.
   - Po prostu zamaże g... scenę polityczną i ona już taka zostanie. Może przyschnie, ale zostanie. Jak się otworzy drzwi i wpu­ści coś takiego, to potem nie można tego wyczyścić - podkreśla Środa.
   Politolog Aleksander Smolar zwra­ca uwagę, że PiS od zawsze było partią, która deklarowała walkę z polityczną poprawnością. Nagonka na protestują­cych w Sejmie i chamskie wypowiedzi Pawłowicz oraz innych polityków są do­wodem na to, że coraz bardziej tę walkę rozszerzają.
   - To było widać już przy okazji nowe­lizacji ustawy o IPN. Był wielki zalew an­tysemityzmu w internecie i w TVP Info. PiS pokazuje, że nie ma żadnych norm kultury, żadnych norm moralnych, żad­nego szacunku dla ludzi, którzy stoją na ich drodze - uważa Smolar.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz