PiS - konstytucja 2010.pdf

środa, 29 lipca 2015

Okolice baldachimu



Zeszły rok stał w naszej polityce pod znakiem pychy ujawnionej w nagraniach z restauracji Sowa i Przyjaciele. W tym roku pycha trzyma się mocno, ale została zdetronizowana przez obłudę. Co jest zgodne z trendem pokazu­jącym wzrost poparcia dla PiS.
Ponad dekadę temu, gdy władzę przej­mował SLD, publicystka „Gazety Wybor­czej” radziła jego politykom, by pamiętali, że - choćby ze względów' historycznych - tej partii wolno mniej. Jak to z radami publicystów, nawet sensownymi, i ta zo­stała zignorowana, czego efekty widzimy. Partia jeszcze żyje, ale jest na kończącej się kroplówce. Dziś po władzę zmierza inne ugrupowanie, którego członkowie i me­dialni poplecznicy mają silne przekonanie, że wolno im zdecydowanie więcej niż in­nym. Właściwie wszystko im wolno.
W PiS i w jego okolicach zdaje się domi­nować poczucie, że jest to partia wyjątko­wa, lepsza niż inne. Toż prezes Kaczyński nieraz mówił o „ludziach z naszego kręgu kulturowego” i dawał wyraz swego głębo­kiego przekonania o moralnej wyższości PiS. To PiS reprezentuje polskość, to PiS ucieleśnia tradycję, to PiS jest nośnikiem szczytnych idei, to PiS walczy o moral­ność, której - jak powiedział prezes - „je­dynym źródłem w Polsce jest Kościół”. To PiS ma błogosławieństwo episkopa­tu, przepraszam, ePiSkopatu, z którym to ePiSkopatem „całkowicie się zgadzam w sprawach moralności”, jak zadeklarował Andrzej Duda.
Elekt dość bezceremonialnie manifestu­je zresztą swą religijność. Czyni to w spo­sób, który nigdy by nie przyszedł do głowy ani prezydentowi Wałęsie, ani prezyden­towi Komorowskiemu, ani prezydento­wi Kaczyńskiemu, ludziom wierzącym, ale bez ostentacji. W ramach reprezen­towania wszystkich Polaków - do czego się zobowiązał - powiedział ostatnio, że dzieło reformy kraju „jako ludzie wierzą­cy zdołamy zrealizować lepiej, uczciwiej i rzetelniej”. Tak oto pierwszy za chwi­lę obywatel RP dokonał podziału obywa­teli na lepszych i gorszych w zależności od wyznania. To z całą pewnością zgod­ne z konstytucją, na którą za chwilę będzie przysięgał.

Kandydat Duda szydził z prezydenta Komorowskiego, sugerując, że jest on co najwyżej strażnikiem ży­randola. Cały naród życzy elektowi jak najlepiej, ale na razie zdaje się on najwy­żej strażnikiem biskupie­go baldachimu. A gdy już spod niego wyjdzie, poka­zuje i swą wyższość, i uczci­wość, i rzetelność. Elekt spędził wakacje ze zniżką od znajomego biznesmena.
Zaraz przejdzie wprawdzie na nasz wikt i opierunek, ale dzięki zniżce udało się jeszcze trochę przyoszczę­dzić. Elekt załatwił też so­bie przedłużenie urlopu na Uniwersytecie Jagiellońskim, bo cholera wie, co będzie za pięć lat. No ale skoro elekt, jak napisał pra­wicowy portal, podniósł już Chrystusa, to chyba należą mu się zniżka i urlop. Wypo­minanie mu tego jest małostkowością.
Obłuda ma się dobrze, coraz lepiej. Pani Szydło zapowiada wprowadzenie podat­ku bankowego, ale nie obejmie on spon­sorujących PiS SKOK-ów, które są w coraz większym stopniu utrzymankiem banków i w których manko wynosi już ponad mi­liard (nie licząc 3,5 miliarda złotych, które na ratowanie SKOK-ów wydano wcześ­niej). Dlaczego? Bo PiS, a więc SKOK-om wolno więcej. Obłuda? Skąd.
PiS zarzuca PO, że ta dopuszcza do star­tu w wyborach osoby nagrane u Sowy (w przypadku takiego aroganckiego aparatczyka jak pan Biernat to akurat zarzut słuszny), ale jednocześnie nie ma proble­mu ze startem skazanego pana Mariusza Kamińskiego. Bo skoro skazali naszego, to wyrok jest niesłuszny, a poza tym Kamiń­ski jest nieskazitelnie czysty i moralny, do tego nasz. Obłuda? A skąd.
Prawicowe media z obrzydzeniem piszą o wstrętnych mediach mainstreamowych (to te, które radzą sobie lepiej i mają wię­cej widzów oraz czytelni­ków), ale jednocześnie już dają zupełnie niezwykły po­kaz wazeliniarstwa wobec elekta, prezesa i posłanki Szydło. Jakiś dyskomforcik z powodu tej żałosnej hipo­kryzji? A skąd.
Prawica chce repolonizować media, ale nie ma najmniejszego problemu z mediami finansowany­mi za kasę wyprowadzoną przez senatora PiS i wodza SKOK-ów na konto w Luk­semburgu. Przecież sena­tor, SKOK-i i prawicowe media wspierają dzieło Boże oraz dzieło prezesa, co w zasa­dzie jest tym samym.
Założyciel prawicowego portalu Salon 24, który cztery lata temu mówił o śmier­ci dziennikarstwa (bo za ostro przepytałem jego idola, czyli prezesa), jest i dziennika­rzem, i PR-owcem. Jako PR-owiec zarabia pieniądze m.in. u właściciela „chwilówkowego interesu”, który przeznacza wiel­kie pieniądze na reklamy w mediach. To zapewne zmartwychwstanie dziennikar­stwa. Im po prostu wolno więcej. A właś­ciwie wszystko.
Tydzień temu pisałem o tym, jak zabaw­ne będą już niedługo pokazy oportuni­zmu wielu ludzi wystraszonych PiS. Pokaz buty i obłudy PiS-owców nie będzie jednak mniej atrakcyjny. Może nawet bardziej.

Tomasz Lis

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz