PiS - konstytucja 2010.pdf

niedziela, 18 października 2015

EKIPA PREZESA



PiS idzie po władzę. Ławą, w dwieście osób. Ludzie mają być Lojalni, choć niekoniecznie genialni - prezes ma ich w głowie od dawna.
Oto oni.

ALEKSANDRA PAWLICKA, MICHAŁ KRZYMOWSKI

Warszawa, kilkanaście dni temu. Spotkanie z miesz­kańcami Żoliborza w kinie Wisła. Przemawia Ja­rosław Kaczyński: - Proszę państwa, musimy mieć taką dobrą ekipę. Premiera, wicepremierów, mini­strów, wiceministrów. Ale także wojewodów, wicewojewo­dów, szefów urzędów centralnych.
Poznań, wystąpienie w Akademickim Klubie Obywatel­skim im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego: - To będzie na­wet dwustuosobowa grupa. Ci ludzie muszą być skierowani na wspólny cel i wolni od sposobu myślenia, który nazwał­bym imposybilnym determinizmem.
Wywiad dla „Rzeczpospolitej” sprzed dwóch lat, ale - jak się wydaje - najbardziej szczery: „Nie wszyscy będą geniu­szami, nie wszyscy będą nadzwyczajnie zdolni, ale będą musieli być zdyscyplinowani, uczciwi i muszą wiedzieć, czego chcą”.

Gospodarka zamknięta na klucz
Podczas wyborczych przemówień Jarosław Kaczyński po­wtarza, że w rządzie PiS najważniejszy będzie resort roz­woju. Powstanie z połączonych ministerstw rozwoju regionalnego (prezes zaznacza, że w nowym rządzie ten przymiotnik zniknie bezpowrotnie), gospodarki oraz części skarbu państwa. Ma to być coś w rodzaju megaresortu. Będą mu podlegać takie spółki jak KGHM, PZU, PKO BP, Grupa Azoty, Totalizator Sportowy czy Polska Grupa Zbrojeniowa, a jego szef ma mieć rangę wicepremiera i sprawować nadzór nad wszystkimi ministerstwami gospodarczymi. Najpoważ­niejszym kandydatem do tej funkcji jest dziś poseł PiS Pa­weł Szałamacha (najważniejszy doradca ekonomiczny Beaty Szydło, współautor jej przemówień dotyczących gospodarki, po niedawnym stypendium na Harvardzie). W rządzie PiS w latach 2005-2007 Szałamacha był wiceministrem skarbu. Zasłynął spektakularną czystką resortu. W kwietniu 2006 roku zorganizowano spotkanie kadry kierowniczej. Salę za­mknięto na klucz i wręczano wypowiedzenia. Za jednym za­machem zwolniono 14 dyrektorów, wobec których nie było wcześniej żadnych zastrzeżeń.
- Akcję przeprowadzono zgodnie z wytycznymi Szałamachy. Ludzie z jego gabinetu robili każdemu zwalnianemu zdjęcie. Gdy ktoś protestował, słyszał: „Nie masz nic do ga­dania, wy tu już nie rządzicie” - wspomina jeden z uczest­ników tamtego spotkania.
Wielka czystka została przeprowadzona tuż przed podpisaniem przez PiS umowy koalicyjnej z Samoobroną i LPR. Trze­ba było przygotować posady dla nowych koalicjantów. W resorcie skarbu krąży anegdota o tym, jak w czerwcu 2006 r. zwalniano wiceministrów skarbu. Szałamacha padł przed Jarosławem Kaczyń­skim na kolana - błagał, żeby pozostawić go w resorcie. Premierem był wówczas jeszcze Marcinkiewicz, ale zmiana na sta­nowisku szefa rządu była już bliska.
- W resorcie słynne były jego „godziny szału”, zwykle koło południa, kiedy nie na­leżało wchodzić do gabinetu Szałamachy - opowiada jeden z ówczesnych ministrów i wspomina: - Potrafił w czasie spotkania wyszczerzyć zęby.
Teraz Szałamacha ma objąć tekę naj­ważniejszego ministra w rządzie. Jego kontrkandydatem jest prezes banku BZ WBK Mateusz Morawiecki (według roz­mówców z PiS osobiście spotykał się z Jarosławem Kaczyńskim, któremu miał zaimponować tym, że nie przyjął teki mi­nistra skarbu w rządzie Donalda Tuska).



KTO KIM
Lista kandydatów PiS na najważniejsze stanowiska:
Piotr Gliński - wicepremier, minister nauki
Paweł Szałamacha/Mateusz Morawiecki - wicepremier, minister rozwoju i gospodarki  
Kazimierz Ujazdowski - MSZ
Jarosław Gowin -MON
Konstanty Radziwiłł - minister zdrowia
Piotr Naimski - minister energetyki
Stanisław Kluza/Henryk Kowalczyk/ Michał Krupiński - minister finansów
Joachim Brudziński/Mariusz Błaszczak/ Jarosław Zieliński - MSWiA
Małgorzata Wassermann - minister sprawiedliwości
Andrzej Adamczyk - minister infrastruktury
Mariusz Kamiński - koordynator ds. służb specjalnych
Jarosław Sellin - minister kultury
Elżbieta Witek - minister edukacji
Henryk Kowalczyk/Krzysztof Jurgiel minister rolnictwa
Beata Kempa wiceminister sprawiedliwości
Grzegorz Bliźniuk - wiceszef MSWiA
Przemysław Żurawski vel Grajewski - wiceszef MON lub MSZ
Witold Waszczykowski - pełnomocnik rządu ds. Polaków za granicą
Konrad Szymański - sekretarz stanu ds. europejskich
Marcin Mastalerek-szef gabinetu premiera
Krzysztof Łapiński - rzecznik rządu
Mariusz Błaszczak - marszałek Sejmu
Stanisław Karczewski - marszałek Senatu
Barbara Bubula, Witold Kołodziejski - KRRiT
Ernest Bejda - CBA
Adam Glapiński - NBP
Stanisław Kluza - KNF
Przemysław Tejkowski/Grzegorz Czelej/ Krzysztof Skowroński/Jacek Kurski - zarząd TVP
Piotr Pszczółkowski, Piotr Pogonowski - Trybunał Konstytucyjny
Anna Stróżyńska - Urząd Komunikacji Elektronicznej
Grażyna Ancyparowicz - GUS
Waldemar Dubaniowski - PAliZ
Czesław Warsewicz - PKP
Wojciech Jasiński - Orlen
Mirosław Barszcz – PGNiG

Ból prezesa od nadmiaru
Mówiąc o centralnym znaczeniu resortu rozwoju, Kaczyński często zaznacza, że odbędzie się to kosztem Ministerstwa Fi­nansów, które zostanie sprowadzone do roli biura księgowego rządu. Kto miał by je objąć? Może Zyta Gilowska, może Adam Glapiński, Jerzy Kropiwnicki lub Stani­sław Kluza, który krótko był ministrem finansów w rządzie Kaczyńskiego.
Dodatkowo w grę wchodzą ludzie partii - karni i nieoglądający się na reakcje ryn­ków finansowych. Tli faworytem jest poseł PiS Henryk Kowalczyk, jeden z najbliż­szych współpracowników kandydatki na premiera i zaufany prezesa. Kaczyński do niedawna rozważał też nominowanie europosła Zbigniewa Kuźmiuka, ale sprze­ciwia się temu Szydło, która przez lata konkurowała z nim w sejmowej komisji fi­nansów publicznych, - Jarosławowi bar­dzo zależało na ściągnięciu Kuźmiuka do kraju, bo obiecał jego mandat europoselski Wojciechowi Jasińskiemu - twierdzi człowiek z władz PiS.
Rozmówca z Nowogrodzkiej: - Wobec Jasińskiego jest na szczęście plan B. Woj­tek może zostać prezesem Orlenu. To stra­tegiczna spółka, trzeba w niej pewnego człowieka.
Jasiński i prezes kilka dni temu zrobi­li nawet konferencję prasową pod płocką siedzibą Orłenu.
Warto przypomnieć, że Jasiński był w rządzie PiS ministrem skarbu i nadzoro­wał fatalną inwestycję Orlenu, czyli zakup za 10 mld zł nierentownej rafinerii Możejki; podpisał też z rosyjskim Gazpromem wieloletni kontrakt na zakup gazu po za­wyżonej cenie.
Ponieważ PiS planuje likwidację Mi­nisterstwa Skarbu Państwa, to dla spółek energetycznych i paliwowych utworzy od­dzielny resort energetyki. Tu pewniakiem jest bliski współpracownik Antoniego Macierewicza Piotr Naimski - szef UOP w rządzie Olszewskiego i obrońca polskie­go węgla. Macierewicz mówi o nim, że to człowiek, „od którego mógłby się uczyć stanowczości”.

Zakon w rządzie
O ile Szydło próbuje forsować swoich kandydatów do ministerstw gospodar­czych, to o obsadzie resortów siłowych decydować będzie Kaczyński. Ministrem obrony miałby zostać Jarosław Gowin - jest po słowie zarówno z kandydatką na premiera, jak i prezesem. Wbrew speku­lacjom mediów nie obiecano mu jednak teki wicepremiera.
Miejsce w rządzie ma też obiecane były szef CBA Mariusz Kamiński, choć pół roku temu został skazany na trzy lata wię­zienia i 10-letni zakaz pełnienia funkcji za nadużycia CBA w sprawie afery grunto­wej (wyrok nie jest prawomocny). Miał­by zostać koordynatorem do spraw służb specjalnych. Wyrok nie jest przeszkodą - uważają nasi rozmówcy. Jedną z pierw­szych decyzji Kamińskiego miałoby być pozbycie się obecnego szefa CBA Pawła Wojtunika i zastąpienie go którymś ze swoich współpracowników.
- Na przykład Ernestem Bejdą, który za czasów Kamińskiego był wiceszefem CBA - dopowiada jeden z posłów PiS. Bejda był głównym promotorem działań agen­ta Tomka. W sprawie Beaty Sawickiej to on zabiegał, aby kompromitujące posłan­kę PO materiały zostały upublicznione tuż przed wyborami (gdy prokuratura nie wy­raziła na to zgody, pozyskał je od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry).
Na powrót do służb nie ma za to szans Bogdan Swięczkowski, były szef AB W za rządów PiS. - Jest za blisko związany z Ziobrą, którego Kamiński nie trawi. Inna sytuacja jest z ludźmi Macierewi­cza. Mariusz ma z nim bardzo złe relacje, ale Antoni jest wiceprezesem i zachowa prawo do wpływu na służby. Nie wyklu­czałbym, że którąś z nich sam obejmie - twierdzi polityk z władz PiS. I opowia­da, że gdy Szydło zostawała kandydatką na premiera, prezes podał jej nazwiska kilku osób, na których zagospodarowaniu będzie mu zależało najbardziej. Wśród nich był właśnie Macierewicz. - Maciere­wicz na pewno ma coś obiecane i nie są­dzę, aby było to przewodnictwo komisji obrony. To musi być coś poważniejszego - mówi nam poseł PiS.
Do resortu spraw wewnętrznych kandy­datów jest trzech. Wszyscy wywodzą się z tak zwanego zakonu PC. To Joachim Bru­dziński (Szydło jest z nim skonfliktowana, ale - jak twierdzi nasz informator z No­wogrodzkiej - dla prezesa to tylko argu­ment na jego korzyść), Mariusz Błaszczak (mógłby zostać szefem MSW i wicepre­mierem, chyba że zostanie marszałkiem Sejmu) lub Jarosław Zieliński (alterna­tywnie może być szefem klubu PiS).

Dyplomacja bez brykania
Największy problem prezes ma z obsa­dą MSZ. Faworytem jest europoseł Kazi­mierz Michał Ujazdowski, który był bliski objęcia tego resortu już w 2006 roku, gdy pracy w rządzie PiS odmówił Stefan Mel­ler. Wówczas rywalizację wygrała Anna Fotyga.
- W prywatnych rozmowach jest bardzo pewny - mówi jeden z europosłów. Jego nominacji przeciwna jest jednak Szyd­ło, która na spotkaniach z ambasadorami jako swojego kandydata na szefa dyploma­cji przedstawia Witolda Waszczykowskiego. Tyle że Waszczykowskiemu zdarzało się chwalić publicznie Schetynę.
- Nowogrodzka odnotowała to zacho­wanie z dezaprobatą. Za karę na kilka tygodni objęto Waszczykowskiego zaka­zem występów medialnych. Jego notowa­nia poszły trochę w górę dopiero po tym, jak przyniósł z MSZ informację o kontak­tach Pawła Kowala ze Schetyną - opowia­da nasz informator.
Wybór ministra spraw zagranicznych będzie więc, w razie wygranej PiS, testem na samodzielność Szydło jako szefa rządu. Waszczykowski jest zbyt ambitny, żeby przyjąć stanowisko wiceministra, którym zresztą już był.
Pewny swego może być za to Kon­rad Szymański, szykowany na ministra ds. europejskich. To stanowisko w randze wiceministra spraw zagranicznych, ale w praktyce podległe premierowi. - Szy­mański nie ma w PiS konkurencji, bo żeby pełnić tę funkcję, trzeba się znać na spra­wach europejskich. A że przy każdej de­cyzji politycznej będzie szarpany za lejce przez prezesa, to inna sprawa - mówi pol­ski dyplomata.
Szymański zdał ostatnio test lojalno­ści. Choć zdobył w minionych latach tytuł najlepszego eurodeputowanego, w eurowyborach 2014 nie znalazło się dla niego miejsce na listach PiS. - Uchodził w par­tii za człowieka Pawła Kowala, więc trze­ba go było przeczołgać. Przeszedł tę próbę ognia i wody bez zarzutu, nie bryknął, więc ma tekę w kieszeni - mówi polityk z kierownictwa PiS.

Coś dla Glińskiego
Na stanowisko wiceministra sprawiedli­wości nadzorującego więziennictwo naj­większe szanse ma dziś Beata Kempa - o nominacje dla niej zabiega środowi­sko Zbigniewa Ziobry. Jej bezpośrednią przełożoną miałaby zostać Małgorzata Wassermann, która kandyduje do Sejmu z pierwszego miejsca w Krakowie - młoda adwokat, której ojciec, koordynator służb specjalnych w latach 2005-2007, zginął w katastrofie smoleńskiej.
Czy jednak Małgorzata Wassermann byłaby wystarczająco mocnym kandyda­tem na objęcie resortu po zmianach, jakie zapowiada PiS? Mariusz Błaszczak tak je opisuje: „Zaczniemy od połączenia [roz­dzielonych przez PO - przyp. red.] stano­wisk prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości (...), żeby nie było tak, jak jest dziś, że prokuratura mówi, że przed nikim nie odpowiada. Robią, co chcą i to w zasadzie jest takie państwo w państwie”.
Prof. Piotr Gliński, niedoszły kandydat PiS na prezydenta Warszawy i Polski, ma być wicepremierem z teką ministra nauki i szkolnictwa wyższego - taką deklarację złożył Kaczyński jeszcze w czerwcu pod­czas spotkania z posłami i senatorami PiS.
Między Szydło a Glińskim nie ma chemii.
Beata najchętniej w ogóle nie brałaby go do rządu, ale Jarosław traktuje to zobo­wiązanie honorowo, więc pewnie profe­sor ostatecznie wejdzie do rządu. Chyba że zechciałby zostać marszałkiem Sejmu. Takie rozwiązanie zadowoliłoby i Jarosła­wa, i Beatę - mówi polityk z zaplecza kan­dydatki na premiera.
Jednym z kandydatów na szefa Mini­sterstwa Rolnictwa jest Krzysztof Jurgiel, który pełnił już tę funkcję w rządzie PiS i wsławił się między innymi tym, że uży­czał ministerialnego samochodu do pod­wożenia asystentów o. Tadeusza Rydzyka. Jego rywalem jest zastępca skarbnika PiS Henryk Kowalczyk.

Kurski w TVP?
Wraz z obsadą rządu planowana jest też czystka w mediach publicznych. Od­będzie się dwutorowo. Po pierwsze PiS musi zmienić skład Krajowej Rady Ra­diofonii i Telewizji. Wystarczy, że wiosną przyszłego roku parlament nie przyjmie sprawozdania rocznego KRRiT, a prezy­dent podtrzyma jego decyzję. To otworzy drogę do przejęcia TVP i Polskiego Radia.
Do Krajowej Rady ma trafić posłan­ka PiS Barbara Bubula - występująca w programie „Myśląc Ojczyzna” w Radiu Maryja oraz były działacz PC Witold Koło­dziejski, który w przeszłości zajmował się w telewizji publicznej obsługą pielgrzy­mek papieskich.
Największa karuzela kadrowa dotyczy zarządu TVP. Kaczyński sondował w tej sprawie Joannę Lichocką, ale ona wola­ła kandydować do Sejmu. Krzysztof Czabański - to samo. Dyżurnymi kandydatami są były szef radiowej Trójki Krzysztof Sko­wroński i naczelny „Gazety Polskiej” To­masz Sakiewicz.
- Ale skończy się pewnie na bardziej po­litycznej kandydaturze, bo o telewizję wal­czy kilka partyjnych frakcji - mówi polityk PiS. Jedną z nich jest grupa skupiona wo­kół Brudzińskiego, która forsuje byłego wi­ceszefa TVP Przemysława Tejkowskiego. Dziś wydaje się, że to on ma największe szanse, ale na wpływy liczy też wiceprezes partii Adam Lipiński. Razem z kuzynem Kaczyńskiego - Janem Marią Tomaszew­skim, który zresztą cały czas pracuje przy Woronicza, popierają lubelskiego senatora Grzegorza Czeleja. Jego kandydatura by­łaby też gestem wobec zaprzyjaźnionego z nim twórcy SKOK Grzegorza Biereckiego, kontrolującego wpływowe środowi­sko tygodnika „wSieci”. Na Nowogrodzkiej od kilku tygodni krąży też pogłoska, że do władz telewizji miałby wejść Jacek Kurski, który po wycięciu z list wyborczych PiS niedawno pojawił się u boku Kaczyńskie­go na miesięcznicy smoleńskiej.
Poseł PiS: - Jarosław obiecał udział w medialnym torcie każdej z prawicowych redakcji: „wSieci”, „Gazecie Polskiej”, „Do Rzeczy”, Telewizji Republika. Bracia Kar­nowscy, Anita Gargas, Tomasz Sakiewicz, Michał Rachoń na pewno dostaną czas an­tenowy na programy, ale władzę nad mediami muszą sprawować ludzie pewni, bliżej związani z partią.
Miejsca starczy dla wszystkich, bo PiS zapowiada wielką reformę mediów. Mają być przekształcone ze spółek w insty­tucje wyższej użyteczności publicznej, a tym samym podlegać ministrowi kultu­ry, W ten sposób proste stanie się odwo­ływanie i mianowanie nowych prezesów radia i telewizji. Będzie zależne wyłącznie od decyzji ministra i nie będzie wymagało „żadnych dodatkowych ceregieli; czysta, szybka, polityczna decyzja, którą KRRiT tylko przyklepie” - mówi polityk PiS.

Prezesi szukają dojścia do PiS
W ostatnich wystąpieniach Kaczyńskie­go stale wraca jeszcze jeden motyw: dy­plomacja ekonomiczna. Ministrowie, urzędnicy i ambasadorowie będą mieli obowiązek wspierać polskie firmy za gra­nicą. Promocja polskich spółek będzie też należała do obowiązków Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, na której czele może stanąć Waldemar Dubaniowski, były szef gabinetu prezydenta Kwaśniewskiego i były ambasador w Sin­gapurze, który za namową Adama Bielana uczestniczył niedawno w kongresie pro­gramowym PiS.
Instytucji centralnych do obsadzenia będzie zresztą znacznie więcej. W przyszłym roku kończy się kadencja Marka Belki na stanowisku szefa NBP. Zdecydo­wanym faworytem do objęcia tego stano­wiska jest członek RPP Adam Glapiński, kiedyś współzałożyciel PC. W grze są tak­że nazwiska Krupińskiego i Janusza Szew­czaka, głównego ekonomisty SKOK, startującego do Sejmu z list PiS. Zwalnia­ją się też miejsca w kierownictwie Komisji Nadzoru Finansowego (mówi się o po­wrocie Kluzy) i w Trybunale Konstytu­cyjnym. Pewniakiem do tego ostatniego jest pełnomocnik Kaczyńskiego w śledz­twie smoleńskim mecenas Piotr Pszczółkowski. Oprócz niego wymienia się też prof. Piotra Pogonowskiego, który za cza­sów Kamińskiego pracował w CBA. - I jest jeszcze Krystyna Pawłowicz - dorzuca człowiek z Nowogrodzkiej. - Jarosław pro­ponował jej Trybunał kilka miesięcy temu, ale ona się uparła, że chce kandydować do Sejmu. Pawłowicz byłaby lepsza jako sę­dzia TK niż jako poseł.
Czystki oczywiście czekają też państwo­we spółki. Ich prezesi szukają już dojścia do środowisk powiązanych z PiS. Na przy­kład kierowane przez Mariusza Zawiszę PGNiG niedawno zatrudniło na stanowi­sku doradcy Mirosława Barszcza, byłego ministra w rządzie PiS. - Barszcz znajduje się dziś w puli osób do obsadzenia wyso­kich stanowisk w administracji i spółkach państwowych - ujawnia jeden z naszych rozmówców. I dodaje, że gesty wobec PiS wykonują też szefowie PZU i PKO BP.
Gdy jednak pytamy, Czy któryś z preze­sów kontrolowanych przez państwo spó­łek ma szansę na zachowanie stanowiska po wyborach, pada odpowiedź: - Nie. Dziś, gdy idziemy po władzę, jest już za późno. Mogli obudzić się wcześniej.

1 komentarz: