PiS - konstytucja 2010.pdf

wtorek, 8 maja 2018

Inżynierowie dusz



W „Wiadomościach” zostali już tylko wyznawcy PiS albo tacy, którym jest wszystko jedno mówią w TVP. Propaganda jest coraz ostrzejsza, bo idą wybory samorządowe

Renata Grochal

Gdzie jest granica, któ­rej pan by nie przekro­czył? - pytam Krzysztofa Ziemca, jedną z głównych twarzy „Wiadomości” TVP. Rozmawiamy o manipulacjach i pro­pagandzie we flagowym programie infor­macyjnym.
   - Ja sam nie wiem, gdzie jest ta granica. Mogę rozważać to z moim spowiednikiem albo z żoną, a nie na łamach „Newsweeka” - odpowiada Ziemiec.
   To on prowadził„Wiadomości” w Wiel­ką Sobotę, gdy wyemitowano materiał ze zmanipulowaną grafiką, z której wynika­ło, że rząd PO-PSL wypłacił sobie więcej nagród niż rząd Beaty Szydło. Autor ma­teriału, Konrad Wąż, porównał nagrody wypłacone w ciągu ośmiu lat wszystkim urzędnikom z premiami z dwóch lat PiS wypłaconymi tylko premierowi i mini­strom. Pominął fakt, że za czasów Tu­ska i Kopacz premier oraz ministrowie w ogóle nie dostawali premii w przeci­wieństwie do ministrów i szefa rządu z PiS. Na taką manipulację rządowa te­lewizja się nie zdobyła, odkąd PiS wygra­ło wybory Ale też PiS nie było wcześniej w tak wielkich wizerunkowych tarapa­tach. Po ujawnieniu informacji o wyso­kich nagrodach dla ministrów notowania PiS ostro spadły. „Wiadomości” ruszy­ły rządzącej ekipie na ratunek. Mate­riał wywołał burzę w sieci. „Konrad Wąż. Warto zapamiętać. Wzorowy funkcjona­riusz” - ocenił autora materiału dzien­nikarz Wojciech Szacki. Tylko w ciągu dwóch dni widzowie skierowali do Krajo­wej Rady Radiofonii i Telewizji 67 skarg na materiał o nagrodach.
   Gdy pytam Węża o zmanipulowaną grafikę, odpowiada, że jest na zwolnieniu, i odsyła do rzecznika telewizji.
   Jeden z rozmówców w TVP zwra­ca uwagę, że najbardziej agresywną pro­pagandę robią dziś w „Wiadomościach” wcale nie dziennikarze, którzy przyszli do stacji po zwycięstwie PiS, ale ci, którzy pracują od lat. Konrad Wąż przyszedł do TVP z Superstacji jeszcze za czasów PO. Pracował w TVP Info. - Wąż wierzy w PiS, ale wie, że to, co idzie na antenie, to jest czysta propaganda - mówi jeden z moich rozmówców.

ZMANIPULOWANY SCHETYNA
Zasada jest jedna: PiS musi być po­kazywane tylko w dobrym świetle, a opozycja w złym. Sporo było ostatnio w „Wiadomościach” o objeździe kraju przez polityków PiS i kolejnych obietni­cach, o tym, że „PiS jest partią, która słu­cha ludzi”. Ani słowem nie wspomniano, że wicepremier do spraw społecznych Beata Szydło nie spotkała się z niepełno­sprawnymi i ich opiekunami protestu­jącymi w Sejmie. Gdy internet obiegły zdjęcia, jak Szydło w szczycie protestu bierze udział w spływie Dunajcem, „Wia­domości” to przemilczały. Pominięto tak­że wypowiedź ojca niepełnosprawnego chłopca, który zarzucił PiS, że nie pomo­gło ludziom z niepełnosprawnościami, chociaż obiecało to w kampanii.
   Z e-maila od biura prasowego TVP: „W filmowym materiale informacyjnym trwającym 2-3 minuty nie sposób jest po­mieścić wszystkich wypowiedzi i zdjęć, jakie danego dnia rejestrują ekipy TVP”.
   Politycy opozycji prezentowani są w „Wiadomościach” jako aferzyści i nie­zguły. Co chwila wraca się do aresztowa­nia sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego i nagród wypłaconych urzędnikom przez prezydenta Inowroc­ławia Ryszarda Brejzę, ojca posła PO Krzysztofa Brejzy. To młody Brejza ujaw­nił wysokość premii dla ministrów z PiS.
   Tematu nagród dla ekipy PiS dzienni­karze TVP nie drążą. W jednym z wydań zmanipulowano wypowiedź lidera PO Grzegorza Schetyny. Wyszedł on na mało rozgarniętego polityka, który nie potra­fi wymienić żadnego sukcesu z ośmiu lat rządów własnej partii. Schetyna pytany o dokonania Platformy zrobił krótką pau­zę, a potem wymieniał: przebudowę Polski lokalnej, drogi lokalne, ekspresowe, auto­strady, orliki, silną pozycję Polski w Euro­pie i na świecie. Autor materiału Marcin Szypszak cały ten fragment po prostu wy­ciął. Szyszak też jest wieloletnim dzien­nikarzem TVP. Materiał wyemitowano w dniu, gdy wydanie prowadził Ziemiec.

ANTEK DO WORA
„Wiadomościami” zarządza Jaro­sław Olechowski związany z TVP od 2008 r., były reporter TVP Info, a póź­niej „Wiadomości”. Według moich roz­mówców Olechowski nie jest ideowcem. Wspominają, że zawsze brał dużo dyżu­rów, robił jednocześnie kilka materiałów, żeby więcej zarobić.
   - Pamiętam Olechowskiego, jak sie­dzi przy biurku, obok zawsze jakieś pącz­ki albo ciastka, bo on uwielbia słodycze, i montuje te kolejne kawałki - wspomina dziennikarz z TVP. Dodaje, że w „Wiado­mościach” długo nie chcieli Olechowskie­go, bo ma wadę wymowy. Dopiero gdy przyszła „dobra zmiana”, przebił się do głównego wydania, a potem awansował przy kolejnej wymianie kadr.
   Gdy pytam Olechowskiego o manipu­lacje „Wiadomości”, mówi, że się ze mną nie zgadza, i odsyła do biura prasowego.
Z e-maila biura prasowego o zmanipu­lowanej wypowiedzi Schetyny: „Redakcja nie zmanipulowała wypowiedzi Schety­ny. Ten konkretny cytat pokazywał, że szef PO ma problem z wymienieniem sukcesów własnej formacji. Potrzebuje czasu na zastanowienie i pomocy koleża­nek oraz kolegów”.
   Według moich rozmówców Olechow­ski, któremu podlega także TVP Info, jest stale w kontakcie z prezesem TVP Ja­ckiem Kurskim. To Kurski miał zdecydo­wać, że TVP Info nie będzie transmitować konferencji podkomisji smoleńskiej An­toniego Macierewicza, która prezento­wała swój raport techniczny. PiS nie chce już eksponować Macierewicza z jego teo­rią o zamachu w Smoleńsku.
   - W newsroomie byliśmy w szoku, że TVN24 transmituje konferencję pod­komisji, a my nie. Ale do Jarka zadzwo­nił prezes Kurski i powiedział: „Antek do wora, wór do jeziora”, co oznaczało, że zdejmujemy go z anteny - opowiada je­den z moich rozmówców. Także „Wia­domości” odnotowały słabnącą pozycję Macierewicza w PiS. Materiał z podkomisji pojawił się dopiero w 15. minucie pro­gramu, na 6. miejscu, i był bardzo krótki.
   Według źródeł w TVP najbardziej roz­czarowany decyzją Kurskiego był Michał Rachoń, który prowadzi wieczorny pro­gram „Minęła 20”. Rachoń przyszedł do TVP z prawicowej telewizji Republika. Zanim został dziennikarzem, był dzia­łaczem PiS. Miał już przygotowany na wieczór cały program o ustaleniach pod­komisji, ale po telefonie Kurskiego mu­siał wszystko odwołać. - Rachoń jest bardziej pisowski od samego Kaczyń­skiego, a w Antoniego wierzy jak w bó­stwo - opowiada pracownik TVP.

NOWI PRYSZCZACI?
Kilku moich rozmówców z TVP pod­kreśla, że w „Wiadomościach” nikomu nie trzeba łamać kręgosłupów. Zostali już tylko ci, którym jest wszystko jedno, co robią, byle być na wizji, albo tacy, którzy bardzo wierzą w PiS - tak jak na przeło­mie lat 40. i 50 młodzi ludzie z pokolenia „pryszczatych” uwierzyli w socjalizm.
   Opinię najbliższych PiS mają w ze­spole Krzysztof Ziemiec i Danuta Holecka, która prowadzi główne wydanie „Wiadomości”.
   - Krzysiek zawsze był prawicowy, ale nie podejrzewałem, że będzie dawał twarz do takiej propagandy i zwyczajnego kłamstwa - mówi dobry znajomy Ziemca spoza TVP.
   Jeden z moich rozmówców z placu Po­wstańców Warszawy, gdzie są przygoto­wywane „Wiadomości”, wspomina, że na początku rządów PiS, gdy szefową redak­cji została Marzena Paczuska i zapocząt­kowała czas ostrej propagandy, Ziemiec się miotał.
   - Zaczął palić i na fajce narzekał, że to jest przegięcie, że robi się taką propagan­dę. Ale chwilę później szedł roześmiany z Paczuską na kawkę. I od dwóch lat czy­ta te „Wiadomości”. On po prostu wierzy w PiS. Może metody wydają mu się zbyt toporne, ale nie ma kręgosłupa, żeby się temu przeciwstawić - mówi mi jego ko­lega z TVP.
   Inny rozmówca dodaje, że Ziemiec po­czątkowo był traktowany przez prezesa Kurskiego nieufnie. Kurski uznawał go za najbardziej lewego z prawych. Ale ostat­nio Ziemiec dostał nowy program „Studio Zachód”, który jest podsumowaniem za­granicznych wydarzeń tygodnia.
   Ziemiec, jak mówi jego dobry znajomy, liczył, że we własnym programie będzie miał większą autonomię niż w „Wiado­mościach”. Ale się przeliczył, bo i tu są su­gestie, żeby prezentował pisowski punkt widzenia.
   - Czy pan się czuje takim nowym „pryszczatym”, zachłyśniętym PiS i jego polityką? - pytam Ziemca.
   - Teraz mnie pani obraża! - oburza się Ziemiec i się rozłącza. Ale gdy dzwonię po raz drugi, odbiera.
   - Naprawdę nie ma pan problemu z tym, co się dzieje w „Wiadomościach”? - dopytuję.
   - Mam wiele problemów i wątpliwości, tak jak każdy normalny człowiek, ale nie będę o tym rozmawiał - kończy Ziemiec.
   Danuta Holecka przeprowadza wywia­dy z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. W PiS wiedzą, że pani Danusia, jak ją na­zywają, nie zrobi prezesowi krzywdy. Kaczyński ją lubi. W jednym z wywiadów tak gorliwie dopytywała o sukcesy PiS, że sam Kaczyński wydawał się lekko zażenowa­ny. Przez długi czas Holecka była jedyną dziennikarką TVP, która robiła wywiady z prezydentem Andrzejem Dudą. W tele­wizji mówi się nawet, że już po wyborach prezydenckich robiła Dudzie szkolenia medialne. Ale w rozmowie ze mną Hole­cka zdecydowanie zaprzecza.
   Na wszelkie uwagi, że TVP uprawia ostrą propagandę, Holecka odpowia­da w nieoficjalnych rozmowach pisowskim przekazem dnia: skoro TVN popiera PO, to TVP musi pokazywać, że jest inny punkt widzenia, czyli punkt widzenia PiS.
   Gdy pytam Holecką o to, jakie są dla niej granice propagandy i czego w „Wia­domościach” by nie zniosła, prosi o czas do namysłu. Po godzinie i konsultacjach z kierownictwem stacji odsyła mi e-mai­lem odpowiedź: „Granice mam określo­ne w standardach dziennikarskich i we własnym sumieniu. Rozliczać mnie mogą z tego tylko widzowie, a nie przedstawi­ciele mediów, zwłaszcza tych, które są nieprzychylne stacji, w której pracuję i które same są często oskarżane o stron­niczość” - odpowiada zaczepnie, choć w osobistym kontakcie sprawia wrażenie osoby mało bojowej.
   Politolog Aleksander Smolar, prezes Fundacji im. Batorego, porównanie eki­py „Wiadomości” do dawnych „prysz­czatych” uwiążą za przesadne, a wręcz obraźliwe dla tych ostatnich.
   - Ci ludzie nie mają formatu tamtych. Ważyk był wybitnym poetą, Woroszylski wybitnym pisarzem. To była formacja fa­natyków ideologicznych, a ci z „Wiadomo­ści” to nie są ideowcy - przekonuje mnie Smolar. Chociaż zgadza się, że jednym i drugim chodziło o „wykuwanie nowe­go człowieka”. Tyle że „pryszczaci” sta­wiali na przyszłość, a propagandyści PiS reprezentują strach przed nowoczesnoś­cią. - Chcą, żeby Polska była jak Zachód pod względem materialnym, ale jednoli­ta pod względem koloru skóry - podkre­śla Smolar.

PORYSOWANA TWARZ
W ostatnich tygodniach w „Wiado­mościach” propagandowy ton jest coraz ostrzejszy, co wywołuje komentarze na­wet w samej TVP.
   - Zbliża się kampania samorządo­wa i trzeba pomóc PiS, które ma kłopo­ty sondażowe. Ale prawdziwa jazda bez trzymanki zacznie się przed wybora­mi parlamentarnymi, bo to będzie gra o wszystko - przyznaje jeden z moich rozmówców. Dodaje, że przy placu Po­wstańców wszyscy są przekonani, że PiS ponownie wygra i będzie rządziło dru­gą kadencję. W przeciwnym razie - stra­cą pracę.
   - Co wtedy zrobisz? - pytam mojego rozmówcę.
Jak już sobie twarz porysujesz na an­tenie, to w dziennikarstwie roboty nie znajdziesz. Ale jak się zarabia 25-30 tys. złotych miesięcznie, to można sporo od­łożyć - odpowiada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz