PiS - konstytucja 2010.pdf

sobota, 5 maja 2018

Wojna gadzinówek



Pogryzły się dwa medialne koncerny wspierające PiS.

Ani  pomnik smoleński właśnie postawiony, ani ten, co dopiero powstanie, „nie jest przeciwko nikomu” - zako­munikował w edycji specjalnej prze­mówienia miesięcznicowego Jarosław Kaczyński - „my chcemy jedności Polaków”. Andrzej Duda nie tylko nie widzi w stawianych na siłę pomni­kach źródła konfliktu, ale wręcz prze­ciwnie - „wierzy, że pomnik ofiar ka­tastrofy smoleńskiej będzie nas jed­noczył, niezależnie od poglądów po­litycznych”, co zdaje się wiarą dość odważną. Jeszcze dalej idący punkt widzenia na sprawę jedności Polaków w kontekście smoleńskim ma Antoni Macierewicz, który w ogóle „nie są­dzi, żeby w Polsce był konflikt doty­czący Smoleńska, jeżeli chodzi o sa­mo społeczeństwo”; ewentualne róż­nice zdań pochodzą, a jakże, „z ze­wnątrz Polski i są realizowane przez niektóre środowiska sprzyjające ze­wnętrznym interesom”.

° ° °

   Czcigodna elito dobrej zmiany! Czego tu się domagać od „społeczeń­stwa”, skoro w Waszym własnym obo­zie 8. rocznica zbrodni smoleńskiej stała się okazją do publicznego mordobicia? I nie jest to walka o idee ani nawet o wpływy, tylko o kasę.
   Napierdalają się bracia redaktorzy Karnowscy z redaktorem Sakiewiczem. To akurat nic nowego. Pewną nowością jest fakt, iż do wymiany cio­sów, bez skrępowania, postanowili użyć „największej tragedii w dzie­jach naszego narodu”.
   Redaktor Pyza - śledczy orzeł Kar­nowskich, ekspert od Smoleń­ska - ośmielił się w telewizji publicz­nej zarzucić kłamstwo Macierewiczo­wi. W przeddzień obchodów Maciere­wicz wystąpił w znanym z przełamy­wania barier i zbliżania ludzi progra­mie „Warto rozmawiać”, gdzie zapew­niał red. Pospieszalskiego, że wszyscy członkowie komisji podpisali się pod raportem technicznym stwierdza­jącym, iż pasażerowie zostali zabici eksplozją centropłatu tuż przed przy­ziemieniem. Pyza - w tym samym programie - oświadczył, cytuję: „Bar­dzo mi przykro, ale przed chwilą szef podkomisji w tym studiu powiedział, że wszyscy członkowie podkomisji podpisali się pod raportem technicz­nym. Rano odebrałem telefon od jednego z członków podkomisji, który powiedział, że to jest niepraw­da, że »ja się pod tym nie podpisa­łem i z tego, co wiem, to nikt się nie podpisał, bo nie było żadnych podpisów«”.
    „Czyje polecenia wykonuje dzien­nikarz wPolityce.pl i »Sieci« Marek Pyza? Ordynarne kłamstwo w TVP!” - zagrzmiała w odpowiedzi Telewizja Republika, należąca - w ra­zie gdyby ktoś nie nadążał - do impe­rium medialnego Sakiewicza. „Jeden z czołowych dziennikarzy braci Kar­nowskich Marek Pyza publicznie skłamał ws. podpisów członków ko­misji ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. W taki sposób chciał uderzyć w Antoniego Macierewi­cza” - pisze bezkompromisowy, choć anonimowy autor Sakiewiczowego teleorganu. I dalej: „Na ordynarne kłamstwo zareagował od razu Ma­cierewicz, mówiąc portalowi Niezalezna.pl: - Jestem zbulwersowany tym kłamstwem”.
   W następnym zdaniu Macierewicz przyznał zresztą Pyzie rację, stwier­dzając, iż raport został „zaakceptowa­ny” przez całą komisję: „Oświadcze­nia członków podkomisji zostały nagrane, a kilku wysłało e -maila”- ergo podpisywania raportu nie było. Nie peszy to Telewizji Republika. „Czyje polecenia wykonuje Pyza?” - pytanie powtarza się na końcu tek­stu, w razie gdyby ktoś go nie zauwa­żył na początku. Osoba nieobeznana w zawiłościach stosunków wewnętrz­nych biało-czerwonej drużyny może uznać owo pytanie za retorycz­ne - „Tuska albo Ruska, a na jedno wychodzi” - ale ten, kto kuma bazę, wie, że prawdziwymi szwarccharakterami są bracia Karnowscy.
° ° °


   Na tym wojna karnowsko-sakiewiczowa się nie kończy.
   4 dni przed obchodami portal wPolityce.pl zatroskał się o nienależyte uszanowanie niektórych rodzin smo­leńskich przez organizatora wtorko­wych obchodów - czyli Ministerstwo Kultury. „Rodzinom ofiar 10/04 nale­ży się szczególny szacunek. Skąd więc przykry cyrk z zaproszeniami na odsłonięcie pomnika?” - pytał 6 kwietnia red. Wikło, dodając, iż „specjalnemu zespołowi, który zo­stał utworzony w Ministerstwie Kul­tury i Dziedzictwa Narodowego, bo to właśnie ten resort pilotuje kwe­stię pomnika i jego odsłonięcie”, za­brakło „uwagi i taktu”, co przejawiło się w spóźnionych zaproszeniach. Oskarżenie red. Wikło okrasił - ano­nimowymi naturalnie - cytatami z oburzonych wdów i sierot: „Przez pogardę lub/i niekompetencję spora cześć rodzin nie została jeszcze (!) zaproszona na odsłonięcie pomni­ka”; „Wstyd”; „Poczuliśmy się z tym naprawdę źle”.
    „Ze zmianą władzy w 2015 r. lu­dzie wiązali wiele nadziei, jedną z nich była ta, że sprawa smoleńska wreszcie będzie traktowana godnie i poważnie” - wypomina red. Wikło, dodając surowo, że „dużo jest jeszcze do poprawy”. 3 dni później Minister­stwu Kultury dołożył red. Pyza.
    „Godnej atmosfery nie przysparza zachowanie urzędników z resortu kultury i dziedzictwa narodowego. Po piątkowej publikacji Marcina Wikły (o »przykrym cyrku z zapro­szeniami na odsłonięcie pomnika«) rozdzwonił się jego telefon. Ode­zwało się wiele rodzin, tylko po to, by podziękować za odnotowanie tego, jak zostały potraktowane - ni­czym kłopotliwi goście, których za­prasza się tylko dlatego, że trze­ba” - pisze Pyza i zaraz przydaje gravitasu swoim słowom, powołując się na wywiad, który razem z Wikłą zro­bili w rocznicowym numerze „Sieci”: „Dlatego jeszcze mocniej dźwięczą mi w uszach wypowiedzi Marty Ka­czyńskiej”...
   I można by prawie uwierzyć, że obu wybitnym publicystom Karnowskich chodzi wyłącznie o dobrostan wdów i sierot, gdyby nie wtrącona mimo­chodem uwaga pod adresem pracow­ników resortu wicepremiera Glińskie­go, którzy uczynili taki afront rodzi­nom poległej elity, gdyż - jak pisze Wikło - „być może zajęci są ostatnio organizacją niepodległościowego rejsu z Mateuszem Kusznierewi­czem”.

° ° °

   No i jesteśmy w domu...
   Nieszczęsny rejs dookoła świata pod wymyślną nazwą „Polska 100” sponsorowany jest przez Polską Fun­dację Narodową - gigantyczną prze­pompownię szmalu spółek skarbu państwa do organizacji związanych z partią rządzącą (dotychczas wyssała z firm państwowych blisko ćwierć mi­liarda złotych). Prezesem PFN z pen­sją 18 tys. zł miesięcznie jest niejaki Cezary Jurkiewicz, którego przygoda
z polityką zaczęła się od stanowiska prezesa Klubu „Gazety Polskiej” w Wawrze i rozwinęła w późniejsze za­sługi w organizacji marszów smoleń­skich. Prezes szczególnie go wyróżnił podczas wieczornego wystąpienia w 8. rocznicę katastrofy.
   Organ braci Karnowskich odnosi się do działalności Jurkiewicza w to­nie krytycznym, zarzucając mu grzech w pisowskich oczach śmiertelny: splatformienie. Pod koniec marca red. Jacek Karnowski osobiście napisał w tej sprawie komentarz pod niepo­spolitym tytułem: „Imitacja jest dro­gą na manowce, jest drogą ku klęsce. Po co komu podróbka, zarówno w sferze »eventów«, jak i w polity­ce?”. Pisał ze słabo skrywaną radością o „propozycji w swej istocie w stylu Tuska”: „Wysyłanie sportowca-celebryty, zaangażowanego we wspiera­nie poprzedniej władzy, na używa­nym jachcie kupionym za granicą, nikogo nie ekscytuje”. Portal Kar­nowskich z dużą przyjemnością cytu­je Krystynę Pawłowicz, która wzywa Kusznierewicza, żeby „miał honor nie brać kasy od ciemnogrodu”, a na­wet posła Jakubiaka od Kukiza, okre­ślającego rejs pod sztandarami naro­dowymi mianem „jakichś fistaszków na środku oceanu”.
   Kontekst tego ataku zdaje się poja­wiać w informacjach Telewizji Repu­blika. Donosiła ona, jak wicepremier Gliński heroicznie broni swojej wła­snej skarbonki przed atakami ze stro­ny swoich, choć wrogich. „Są środo­wiska, które nie lubią PFN za to, że... nie rozdaje na lewo i prawo pienię­dzy” - wyjaśnia teleorgan Sakiewicza. „Przyszedł np. pewien pan, właści­ciel paru tytułów prasowych, który żądał wsparcia dla swoich intere­sów, ale Fundacja nie rozdaje tak pieniędzy i w tych tytułach pojawia się od razu nagonka na Funda­cję - stwierdził Piotr Gliński” - in­formowała Republika w lutym. Zgad­nijcie, o kogo chodziło.
Oczywiście nie wiemy, czy były szef wawerskiego Klubu „Gazety Pol­skiej”, dysponujący ćwierćmiliardowym budżetem, w jakikolwiek sposób wspiera „Gazetę Polską”, której za­wdzięcza karierę w polityce i posadę. Dotychczas PFN odmawiała odpo­wiedzi na takie pytania, powołując się na tajemnicę handlową. Ale już wkrótce może się to zmienić, gdyż w tym samym dniu, w którym cały na­ród opłakiwał poległych pod Smoleń­skiem, kasta sędziowska okupująca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekła, iż fundacja - ja­ko instytucja powstała na podstawie decyzji rządu za pieniądze spółek skarbu państwa - realizuje cele pu­bliczne i jako taka jest podmiotem zo­bowiązanym do udostępnienia infor­macji publicznej w świetle ustawy.
Jestem dziwnie pewna, że organów medialnych braci Karnowskich nie znajdziemy na liście beneficjentów.
AWŁ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz