PiS - konstytucja 2010.pdf

wtorek, 17 listopada 2015

Układ Kaczyńskiego



Słynny tropiciel powiązań polityczno-biznesowych zbudował sobie układ, któremu żaden inny nie dorasta do pięt.

   Konstrukcja składa się z kil­kunastu elementów. Są to spółki, fundacje i stowarzyszenia. Pączku­ją, kwitną, niektóre szybko więdną lub przybierają postać „krzaków”. Wszystkie mają ścisłe związki z PiS-em. Dokarmiają działaczy i świad­czą rozmaite usługi na rzecz partii, a ta odpłaca się dobrodziejom pie­niędzmi z państwowych i unijnych subwencji, czyli z naszych portfeli. Centrala układu przybrała nazwę Fundacja „Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego” (dalej Fundacja). „Szef wszystkich szefów” prezes Jarosław Kaczyński jest w niej jednym z trzech członków rady nadzorczej. Do reszty kierownictwa wrócimy za chwilę.
   Organizacja powstała formal­nie przed pięcioma laty, ale fak­tycznie urodziła się z początkiem lat 90. ubiegłego wieku. Do 2010 roku Instytut był Fundacją Nowe Państwo (FNP), a jeszcze wcześ­niej - Fundacją Prasową Solidar­ności (FPS), którą współtworzył prezes Jarosław. Przekształcenia następowały poprzez wchłonięcie starych bytów przez nowo powsta­jące. Wraz z dobrodziejstwem in­wentarza, którego aktualna war­tość szacowana jest na około... 100 min zł. Ludzie pozostawali zawsze ci sami - w sensie przynależności do kamaryli braci Kaczyńskich. Majątek zdobyli wyjątkowo

zuchwałym przekrętem,
którego kulisy ujawniliśmy jako pierwsi przed dziesięcioma laty („O dwóch takich...” - „FiM” 18/2005). Szczegóły wielokrot­nie powielano później w innych mediach. Przypominamy zatem w skrócie, że FPS udało się prze­jąć popularną popołudniówkę „Express Wieczorny” plus nie­ruchomości i grunty po likwido­wanym koncernie RSW Prasa- -Książka-Ruch. Najcenniejszymi trofeami były: budynek przy Ale­jach Jerozolimskich, w którym znajdowała się m.in. redakcja, oraz biurowiec przy ul. Srebrnej. Gazetę Kaczyńscy szybko sprzeda­
li, a budynki pozostawili na czarną godzinę. Następnie metodą zawi­łych operacji prawnych przenie­śli cały majątek do spół­ki Srebrna. Jarosław był jej założycielem, a Lech - członkiem rady nadzor­czej. We władzach spółki znaleźli się m.in.: Adam Lipiński (obecnie wice­prezes PiS), Wojciech Jasiński (minister skar­bu w poprzednim rządzie PiS) i Barbara Czabańska (była żona Krzyszto­fa Czabańskiego, który za czasów PiS sprawował funkcję prezesa Polskie­go Radia). Pan Krzysztof zdobył niedawno man­dat poselski PiS w okręgu toruńsko-włocławskim.
   Obok Srebrnej działa jeszcze jej „klon” - Srebr­na Media - kierowany przez Czabańską (prezes zarządu) i Czabańskiego (członek). Srebrną „matką” kie­ruje obecnie zarząd w składzie: Kazimierz Kujda (prezes), Ja­nina Goss i Jacek Cieślikowski. Członkami rady nadzorczej są: Halina Wojnarska, Mirosława Romanowska, Barbara Skrzy­pek, Jacek Rudziński i Grze­gorz Tomaszewski. To wszyscy

sami swoi.
    Kazimierz Kujda to znajomy Jarosława. Był w jego rządzie prezesem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodar­ki Wodnej, a wcześniej rektorem kościelnej uczelni w Łomży. Jako prezes NFOŚiGW wsławił się manipulacjami przy dotacjach dla fundacji Lux Veritatis ojca Tadeusza Rydzyka. Na słyn­ną geotermię. W ostatnim dniu urzędowania sporządził odręcz­ny dopisek wykreślający klauzulę o konieczności wystawienia przez Lux Veritatis weksla „in blanco”, co miało zablokować ewentualne rozwiązanie umowy, mimo istnie­jących już formalnych ku temu przesłanek.
Jacek Cieślikowski - „asystent prezesa ds. koordynacji struktur w terenie” - w wolnych chwilach sprawuje mandat radnego m.st. Warszawy.
Janina Goss, zwana przez nienawistników Teklą (od pajęczycy w „Pszczółce Mai”), to wieloletnia towarzyszka partyjna z Łodzi. Zdo­była serce Jarosława dzięki przyjaźni z jego matką Jadwigą Kaczyńską.
   Halina Wojnarska to żona Ada­ma Lipińskiego, a Mirosława Ro­manowska - zaufana działaczka, którą Lech Kaczyński jako prezy­dent stolicy uczynił zarządcą spół­ki Tramwaje Warszawskie. Naj­bardziej wpływowa w tym gronie Barbara Skrzypek jest po „linii par­tyjnej” szefową sekretariatu preze­sa PiS, a Jacek Rudziński pełni od wielu lat funkcję osobistego asy­stenta i kierowcy Jarosława. Gdy Fundacja zwała się jeszcze No­wym Państwem, Kaczyński dał mu w zarząd spółkę Rysy z kapitałem 4,2 min zł. Rudziński nie miał jed­nak do niej talentu i w 2014 roku Rysy wcielono do Srebrnej.
   Grzegorz Tomaszewski wywo­dzi się z kręgu dalszej rodziny pre­zesa. Jest kuzynem najsłynniejszego z pociotków Kaczyńskich - plastyka Jana Marii Tomaszewskiego. Jan Maria stał się znany, gdy dzięki ko­ligacjom rodzinnym pracował jed­nocześnie na trzech etatach (Orlen, TVP i Wodociągi Miejskie w War­szawie). Grzegorz Tomaszewski ma brata Konrada, byłego dyrektora Lasów Państwowych, a później dy­rektora gabinetu politycznego pisowsko-radiomaryjnego ministra środowiska Jana Szyszki.
Dla ścisłości dodajmy, że przez Srebrną przewinęło się też kilku bardziej znanych polityków PiS, na przykład Marek Suski i Jolanta Szczypińska.
Właścicielem wszystkich bizne­sów jest, jak już wspomnieliśmy, Fundacja. Tutaj prezesuje Czabańska, a Lipiński sprawuje funkcję członka zarządu. Obok Jarosława w radzie nadzorczej w roli kwiatków do kożucha występują: Czabański i emerytowany metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski.
Srebrna pełni rolę

pompy zasilającej kasę
pieniędzmi z wynajmu lokali. Srebrna Media ma szeroki gest wobec Czabańskich, bo choć spół­ka zdycha, to na godziwe wynagro­dzenia zarządu zawsze coś wysupła. Do zadań doraźnych Fundacja two­rzy nowe byty lub obsadza swoja­kami już istniejące, aby objąć nad nimi kontrolę. Oto przykłady:
   Prezesem spółki akcyjnej Forum - wydawcy PiS-owskiej bulwarówki „Gazeta Polska Codziennie” - zo­stał Grzegorz Tomaszewski. Zastą­pił na tym stanowisku Goss, która wykopała z posady redaktora na­czelnego Tomasza Sakiewicza. Do zarządu Forum Fundacja oddele­gowała członka komitetu politycz­nego PiS Ryszarda Czarneckiego i wspomnianego asystenta-kierowcę Rudzińskiego. Jest też Barbara Skrzypek i pracująca razem z nią w przedsionku Jarosława Katarzy­na Lubiak. Ta druga dorabia sobie jako radna powiatu wołomińskiego, a co cztery lata prezes umieszcza ją na listach kandydatów do Sejmu.
   Do przejęcia „GPC” potrzebne były duże pieniądze. Większościo­wy pakiet akcji wykupiła spółka Ge­ranium, powołana ad hoc „córka” Srebrnej. „Mama” dała jej na ten cel 2,7 min zł. Prezesem miano­wano Cieślikowskiego i spra­wuje tę funkcję do dzisiaj.
   Ciekawostka: Lubiak (rocznik 1976) ma na utrzy­maniu dwójkę dzieci, za­rabia w partii oficjalnie 5-6 tys. zł i dorobiła się już domu szacowanego na 600 tys. zł (182 m2.) oraz działki rekreacyjnej. Nie ma przy tym żadnych zadłużeń! Podobnie jak Cieślikow­ski (rocznik 1973): około 8 tys. zł pensji, dom za 450 tys. zł, gospodarstwo rolne szacowane na 360 tys. zł, prawie hektar działek bu­dowlanych (1,2 min zł), zero długów.
   Celem takich oraz wielu jeszcze bardziej pokrętnych zabiegów jest pomyślność osobista zaufanych działa­czy i pieniądze na kampanie poli­tyczne PiS. Bo subwencje z budżetu państwa nie wystarczają. Cóż to bo­wiem jest 18,5 min zł rocznie, któ­re partia będzie teraz co roku inka­sować po zwycięstwie w wyborach, skoro realne wydatki są kilkakrotnie wyższe. Problem w tym, że prawo nie zezwala, żeby Srebrna, pod­ległe jej podmioty tudzież inne firmy/organizacje wiszące u no­gawek Kaczyńskiego wpłacały gotówkę bezpośrednio do kasy partyjnej. Co gorsza: każda par­tia musi ujawniać informacje do­tyczące finansowania, składając Państwowej Komisji Wyborczej co­roczne sprawozdania. Fundacja jed­nak spowiadać się ze swoich intere­sów nie musi. Więc gdy PiS zamówi u niej jakąś usługę za - powiedzmy -1 min zł z naszych podatków, to po kilkukrotnym przełożeniu pieniędzy z kieszeni do kieszeni tych samych „spodni” około 500 tys. zł zostanie ślicznie „wyprane”. Żeby prezes miał za co wynająć detektywów do tropienia układów i nakręcić rekla­mówkę pt. „Łapaj złodzieja!”.
ANNA TARCZYŃSKA

1 komentarz:

  1. Z-belzebubem sie nie rozmawia na wszystko-fakturki=fakturki????.

    OdpowiedzUsuń