PiS - konstytucja 2010.pdf

poniedziałek, 23 maja 2016

Wojna jastrzębi



Macierewicz, Kamiński, Ziobro. Wszyscy trzej reprezentują radykalne skrzydło rządu i wszyscy mają odrębne księstwa, których terytorium chcą powiększyć. Między jastrzębiami toczy się cicha walka o władzę

Michał Krzymowski

Mówi jeden z mini­strów: - Na pierwszy rzut oka ich relacje są dobre. Publicz­nie się nie kłócą, na posiedzeniach rządu odnoszą do siebie neutralnie, ale każdy z nich się rozpy­cha, próbując zagarnąć kolejne strefy wpływów.

EKSTRAWERTYK, MILCZEK, SYN MARNOTRAWNY
Z trzech jastrzębi najsilniejszą pozycję polityczną ma Antoni Macierewicz. Jarosław Kaczyński zapytany kilka dni temu o najwięk­sze osiągnięcia rządu Beaty Szydło, na pierwszym miejscu wymienił zmia­ny w Ministerstwie Obrony. - To jed­na z niewielu osób traktowanych przez prezesa po partnersku. Jarosław spo­tyka się z nim w cztery oczy, ma do niego sentyment związany z antykomu­nistyczną kartą Antoniego i tym, w jaki sposób zajmował się on w ostatnich la­tach Smoleńskiem - twierdzi nasz roz­mówca z Nowogrodzkiej.
   Drugi w politycznej hierarchii jest Mariusz Kamiński. To przeciwieństwo ekstrawertycznego szefa MON. Pod­czas posiedzeń komitetu politycznego PiS, na których Macierewicz co chwila się wtrąca i gestykuluje, minister koor­dynator służb specjalnych głównie słu­cha i obserwuje. Jest cichy i skryty, ale w odróżnieniu od politycznego solisty, jakim jest Macierewicz, od lat kroczy z własnym środowiskiem z czasów Ligi Republikańskiej.
   - Najważniejsza różnica między nimi dotyczy stosunku do wiary. An­toni to jeden z faworytów ojca Tade­usza, a Mariusz to ateista. Nie chodzi do kościoła, nawet podczas pań­stwowych uroczystości unika udzia­łu w mszach. Jarosław, gdy jest mu to wygodne, lubi powtarzać, że PiS nie jest partią konfesyjną, i na dowód tego wskazuje, że nawet w kierownictwie za­siada osoba niewierząca - mówi jeden z polityków PiS.
   Zbigniew Ziobro cieszy się najmniej­szym zaufaniem szefa PiS. Gdy jako koalicjant Prawa i Sprawiedliwości
obejmował stanowisko w rządzie, do­radcy prezesa z niepokojem pytali, czy partii nie grozi powtórka z lat 2005- -2007 (Ziobrę zaczęto wówczas kre­ować na przyszłego lidera prawicy, w zamkniętych rozmowach Kaczyński zarzucał mu zaś zbyt pewny chód). Szef PiS odpowiadał: - Zbyszek się zmienił. Obiecał, że nie będzie już tyle chodził po mediach.
   Poseł PiS: - W pierwszych miesią­cach po powołaniu rządu Ziobro znów zamieszkał w telewizji, co skończyło się tym, że podobno dostał od prezesa re­prymendę. Dziś jego notowania są takie sobie. Jako minister jest bardzo ak­tywny, nikt nie przysyła do Sejmu tylu ustaw, ale politycznie wygląda to śred­nio. Niedawno sondował możliwość wejścia do PiS. Chciał stanowiska wice­prezesa dla siebie i miejsc w radzie poli­tycznej dla swoich ludzi. Dostał czarną polewkę.
ZIOBRO UPOKARZA MACIEREWICZA
Między Ziobrą a Macierewiczem od kilku miesięcy toczy się spór o nadzór nad sprawą smoleńską. Szef MON był cichym przeciwnikiem refor­my prokuratury zakładającej likwidację jej wojskowej części, bo oznaczała ona dla niego utratę wpływu na śledztwo. Ziobro po przejęciu kontroli nad po­stępowaniem powołał nowy zespół pro­kuratorów, w którym zabrakło miejsca dla promowanego przez Macierewicza Stanisława Wieśniakowskiego. W gro­nie śledczych znalazł się za to ppłk Ka­rol Kopczyk, prokurator wojskowy, który pracował przy sprawie katastrofy smoleńskiej od 10 kwietnia. Szef MON sprzeciwiał się włączeniu go do nowe­go zespołu, ale Ziobro zignorował tę opinię.
   Tuż przed wejściem w życie reformy Macierewicz zdążył jeszcze ukarać pro­kuratorów, którzy mu się narazili. Od­sunął od pracy przy śledztwach m.in. płk. Zbigniewa Rzepę i mjr. Marci­na Maksjana, którzy w Naczelnej Pro­kuraturze Wojskowej odpowiadali za kontakty z mediami i byli kojarzeni ze sprawą smoleńską. Podobnie postą­pił z płk. Waldemarem Praszczykiem, który 10 kwietnia poleciał do Smoleń­ska, i ppłk. Gerardem Konopką, oskar­życielem żołnierzy w sprawie wydarzeń z Nangar Khel w Afganistanie. Wszyscy zostali skierowani do służby w jednost­kach wojskowych w Złocieńcu, Świętoszowie, Bartoszycach i Hrubieszowie. Przeniesienie prokuratorów, któ­rzy od teraz mieli służyć jako czołgiści - telegrafiści, odebrano jako próbę ich ośmieszenia.
   Nie minęły jednak dwa miesiące i prokuratorów niespodziewanie przy­wrócono do pracy. Jak dowiedział się „Newsweek”, trzej pierwsi zostali przez Ziobrę przeniesieni do prokuratur re­jonowych w Warszawie i Poznaniu, a ppłk Konopka trafił do departamen­tu do spraw wojskowych w Prokuratu­rze Krajowej. - W sensie politycznym Ziobro upokorzył Macierewicza. De­monstracyjnie podważył jego decyzje, a jednego z prokuratorów wręcz awan­sował. Myślę, że Antoni tak tego nie zo­stawi - mówi polityk PiS.

KAMIŃSKI BIERZE SPÓŁKI
Kolejnym polem sporu spółki skarbu państwa. Władze firm zbroje­niowych są zdominowane przez nominatów Macierewicza, z kolei w sektorze energetycznym i finansowym (PGNiG, Tauron, PZU) dominują współpracow­nicy Ziobry. Po cichu zaczynają się też pojawiać ludzie służb kojarzeni z Kamińskim. - Mariusz umieszcza byłych funkcjonariuszy CBA na stanowiskach pełnomocników ds. informacji niejaw­nych i dyrektorów do spraw bezpieczeń­stwa w spółkach skarbu państwa. Chodzi o stworzenie dobrego kanału komuni­kacji między spółkami a CBA, który ma umożliwić skuteczną walkę z korupcją. Docelowo ludzie służb mają się po­jawić we wszystkich dużych spółkach - twierdzi rozmówca z PiS.
   I tak do biura bezpieczeństwa i au­dytu PKP Cargo trafili Grzegorz Postek i Piotr Święczkowski. Obaj pracowali w CBA w czasach szefostwa Kamińskiego. Postek to jeden z byłych funkcjona­riuszy ułaskawionych przez prezydenta Dudę, a Święczkowski dodatkowo jest bratem prokuratora krajowego Bogda­na Święczkowskiego.
   Za bezpieczeństwo w Orlenie odpo­wiada Zbigniew Lasek, który po rozsta­niu z CBA trafił do agencji Grom Group ochraniającej Jarosława Kaczyńskiego, a w czasie kampanii wyborczych - Bea­tę Szydło i Andrzeja Dudę. Grom Group to także firma kojarzona z Kamińskim, pracują w niej byli oficerowie Biura.
   Dyrektorem do spraw bezpieczeń­stwa i informacji niejawnych w Tauronie jest z kolei były dyrektor łódzkiej dele­gatury CBA Aleksander Awdziejczyk. Analogiczne stanowisko w PZU zajmu­je kolejny były oficer Tomasz Cichoń. W PGE na jednym ze stanowisk mene­dżerskich od kilku miesięcy zatrudnio­ny jest były funkcjonariusz Biura Marek Swacha.
   W jaki sposób ludzie starego CBA tra­fiają do spółek? Czy koordynator do spraw służb osobiście interweniuje w ich sprawie? Dwa i pół miesiąca temu zapy­taliśmy o to Mariusza Kamińskiego, ale odpowiedź nie nadeszła do dziś. - To ce­lowa polityka, Mariusz jej patronuje. Ma w tej sprawie zielone światło od Jarosła­wa i jest po słowie z ministrem skarbu Dawidem Jackiewiczem. Ale na co dzień rozprowadzaniem ludzi po spółkach zajmuje się Grzegorz Postek - twierdzi funkcjonariusz zorientowany w rosza­dach kadrowych.
   W służbach mówi się, że w sprawie obsady stanowisk odpowiedzialnych za bezpieczeństwo grupa Kamińskie­go ściera się ze środowiskiem Ziobry. A co z obsadą bezpieczeństwa w spół­kach związanych z wojskiem? - Tu rzą­dzi Macierewicz, Kamiński stara się nie wchodzić mu w szkodę - twierdzi nasz rozmówca.

PETRU NA CELOWNIKU
To, czy ludzie starego CBA będą za­pobiegać korupcji w państwowych spółkach, stoi pod znakiem zapytania, bo kumoterstwo i nepotyzm na pewno im nie przeszkadzają. Pod okiem czło­wieka z CBA do zarządu spółki PZU Ży­cie weszła żona Piotra Agatowskiego, który w czasie kampanii wyborczej do­radzał w sprawach wizerunkowych An­drzejowi Dudzie (przygotowywał go do jednej z telewizyjnych debat z Bronisła­wem Komorowskim). Razem z nią w za­rządzie pojawił się Tomasz Karusewicz, były skarbnik zachodniopomorskiego PiS i były pełnomocnik wyborczy partii. Do rady nadzorczej PZU Życie wszedł z kolei Piotr Głod, jeden z najbliższych współpracowników wicemarszałka Sej­mu Joachima Brudzińskiego. Był w niej także zmarły kilka dni temu Andrzej Urbański - były polityk zaprzyjaźnio­ny z braćmi Kaczyńskimi, o jego zatrud­nienie osobiście miał prosić Jarosław Kaczyński.
   W Link4, innej spółce PZU, dyrek­torską posadę dostała z kolei Patrycja Kotecka, żona Zbigniewa Ziobry. Kotecka zapewnia, że o jej zatrudnieniu za­decydowały kompetencje: skończone studia MBA, dziennikarski dorobek i do­świadczenie zdobyte w agencji reklamo­wej Apella związanej ze SKOK-ami, Ale trudno nie zauważyć, że Link4 sięgnęło po Kotecką dopiero wtedy, gdy na czele ubezpieczeniowego potentata stanął za­przyjaźniony z jej mężem Michał Kru­piński.
   Czym w takim razie zajmuje się w PZU były funkcjonariusz CBA Tomasz Ci­choń? Z naszych informacji wynika, że zainteresowała go na przykład obecność prywatnej kancelarii EuCO w sprawach prowadzonych przez Zakład. EuCO to giełdowa spółka pomagająca poszkodo­wanym w uzyskiwaniu odszkodowań od firm ubezpieczeniowych, członkiem jej rady nadzorczej jest lider Nowoczes­nej Ryszard Petru. - Wśród ludzi, któ­rzy w ramach „dobrej zmiany” pojawili się w spółce, panuje przekonanie, że za czasów poprzedniego rządu EuCO było niezwykle aktywne w sprawach PZU, znaczniej bardziej niż inne kancela­rie odszkodowawcze. CBA już zosta­ło o tym poinformowane, sprawa jest badana - mówi „Newsweekowi” jeden z informatorów.
   Rzeczniczka Nowoczesnej Kami­la Gasiuk-Pihowicz, którą poprosili­śmy o komentarz, nie odniosła się do zainteresowania CBA spółką, w której władzach zasiada Ryszard Petru. Stwier­dziła jedynie, że EuCO jest liderem od­szkodowań (jego udział w rynku wynosi 25 proc.) i „musi być widoczne w portfe­lu największego polskiego towarzystwa ubezpieczeniowe go”.

SKAZANI NA KONFLIKT
Spór kompetencyjny toczy się też między Macierewiczem a Kamińskim. Jego przedmiotem jest nadzór nad woj­skowymi służbami. Kamiński jest for­malnie koordynatorem wszystkich służb, ale na czele SKW i SWW sto­ją ludzie związani z szefem MON, Piotr Bączek i płk Andrzej Kowalski. Zna­mienne, że podczas niedawnego audy­tu rządu PO-PSL Kamiński mówił tylko - służbach cywilnych - o wojskowych nie wspomniał ani słowem.
   Nie znaczy to oczywiście, że o nich nie myśli. „Nasz Dziennik” dwa tygodnie temu poinformował, że w rządzie po­wstanie nowy superresort bezpieczeń­stwa narodowego, który obejmie nadzór nad wszystkimi służbami. Oczywiście na jego czele miałby stanąć Mariusz Kamiński.
   - Tekst zinterpretowano jako wrzutkę Antoniego Macierewicza. Publika­cja miała na celu spalenie koncepcji - ugruntowanie obecnego stanu rzeczy, w którym szef MON w praktyce kontro­luje SKW i SWW - twierdzi rozmówca ze służb. Czy plan się powiódł? Chyba nie do końca, bo Kamiński już po publikacji „Naszego Dziennika” udzielił wywiadu tygodnikowi „Do Rzeczy”, w którym nie wykluczył powołania superresortu.
   Poseł PiS: - Kamiński, Macierewicz i Ziobro są skazani na konflikt, bo ich kompetencje się zazębiają. Dziś wszy­scy skupiają się na przygotowaniach do szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży. Prawdziwa wojna jastrzębi o władzę zacznie się po wakacjach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz