PiS - konstytucja 2010.pdf

sobota, 13 lutego 2016

TVPiS nadaje i Wiadomości (p)o dobrej zmianie



TVPiS nadaje

„O dobrej zmianie”, czyli poradnik propagandysty w dziesięciu punktach.

RAFAŁ KALUKIN

Czasem szyte grubo, częś­ciej cienką fastrygą. Za­wsze w słusznej sprawie. Poniższe przykłady po­chodzą wyłącznie z czte­rech głównych wydań „Wiadomości”, wyemitowanych w ubiegłym tygodniu pomiędzy poniedziałkiem a czwartkiem. Ambitnym adeptom propagandy PiS za­leca się kontynuowanie badań w kolej­nych tygodniach - niektóre zalecenia mogą bowiem wymagać rozwinięcia.

PO PIERWSZE: DOBRZE SKOMPONUJ SERWIS
Bez tego cała robota na nic. Idealny serwis informacyjny musi zawierać trzy kluczowe materiały. Najpierw „dobra zmiana” na dziś, czyli otwarciowy mate­riał wyjaśniający widzom, dlaczego dzię­ki władzy ich życie już wkrótce stanie się lepsze. Potem „zaplute karły reakcji”, czy­li z kamerą wśród awanturującej się opo­zycji. Na koniec mroki przeszłości, czyli wycinkowy wgląd w ośmiolatkę Platfor­my ze wskazaniem przekrętów, zaniechań i niedociągnięć. Cała reszta to mniej lub bardziej niezbędne wypełniacze.

PO DRUGIE: WŁADZĘ POKAZUJ TAK, JAK SAMA CHCIAŁABY SIĘ OGLĄDAĆ
Czyli dostojną, opanowaną i życzli­wą. Najlepiej w sytuacjach oficjalnych, gdy tło jest profesjonalnie zaaranżo­wane. Unikać korytarzowych „setek”. Chyba że akurat pani premier dziarsko zmierza w stronę kamery, triumfalnie otwierając teczkę z projektem „Rodzina 500 plus” w środku.
   Rzecz w tym, aby pokazać optymizm „dobrej zmiany”. „Słowa dotrzymaliśmy, są pieniądze!” - ogłasza pani premier w poniedziałkowym serwisie. Reporter informuje, że „zdaniem ekspertów pro­jekt 500 plus pomoże rodzinom”. A jak wiadomo - „najlepsi eksperci to rodzice, którzy wiedzą, na co wydać pieniądze”. Mamy więc uśmiechniętego rodzica, któ­ry zapewnia: „Pieniążki będą dobrze spo­żytkowane”. I ciepło się robi na sercu.
   Niestety, Polacy ciągle jeszcze mają inne źródła informacji poza „Wiadomoś­ciami”, z których mogą się dowiedzieć, że nie wszystko we flagowym projekcie rządu jest takie oczywiste. Choćby sa­morządy, które jęczą, że mają za mało czasu na zorganizowanie wypłat. Naza­jutrz „Wiadomości” przypominają więc, że „rodziny czekają na pieniądze” (tutaj świeży obrazek rodziny z „dwójką ma­łych brzdąców”), a w samorządach na całego praca wre. Oto Gorzów, który zapewnia, że opóźnień nie będzie.
   A dzień później... „Jeśli dziś środa, to premier Beata Szydło leci do Paryża” - z zaraźliwym entuzjazmem ogłasza re­porter. Szefowa rządu odwiedzi w tym ty­godniu aż trzy stolice, co główny serwis TVP zgrabnie określa jako „ofensywę dy­plomatyczną”. Takie sformułowanie pad­nie trzykrotnie. Słownikowa definicja „ofensywy” mogłaby co prawda sugero­wać, że mamy do czynienia ze skoordy­nowaną akcją dyplomatyczną obliczoną na osiągnięcie konkretnego celu. A z tym jednak krucho, bo w każdej z odwiedza­nych przez panią premier stolic (Oslo, Paryż, Londyn) inne tematy dominują i poza kalendarzem mało co je łączy. Mu­simy więc uwierzyć reporterowi na słowo, gdy ogłasza, że „ofensywa dyplomatyczna rządu nie jest przypadkowa”. Na szczęś­cie ekspert tłumaczy, że dzięki ofensywie „możemy przekazać nasz punkt widzenia na różne sprawy”. Tylko dyżurnym mal­kontentom takie wyjaśnienie może nie wystarczyć. Aha, ekspert nie od spraw międzynarodowych, ale - jak głosi podpis - od „marketingu politycznego”.
   W czwartek pani premier bawi nad Ta­mizą, gdzie w gronie przywódców kil­kudziesięciu państw debatuje o tym, co zrobić z syryjskim dramatem. „Wiado­mości” eksponują „polskie wsparcie dla Syrii”. Całe trzy miliony euro - czyli tyle, co aktualna kumulacja w Lotto. I sporo mniej, niż planowano na uczelnię o. Ry­dzyka. „Polska nie unika odpowiedzialno­ści i chce aktywnie włączyć się w proces pokojowy” - informuje reporter.

PO TRZECIE: PUNKT WIDZENIA WŁADZY PRZYJMUJ ZA OBIEKTYWNY
Jak w materiale o sporze wokół Trybunału Konstytucyjnego. Naj­pierw prezydent Duda mówi o „anar­chii” i„żenującej sytuacji, którą stworzył prezes Rzepliński”. „Wiadomości” nie mają co do tego żadnych wątpliwości. Na infografice widać 15 figurek wybra­nych sędziów, z czego trzy przekreślo­ne - chodzi o sędziów wybranych przez Sejm obecnej kadencji, których prezes Rzepliński nie dopuścił. Wina preze­sa TK jest zatem oczywista. Trzech in­nych sędziów legalnie wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji infografika w ogóle nie uwzględnia. Po co kompli­kować sprawy tak oczywiste jak sytuacja prawna Trybunału Konstytucyjnego?
   Bo racja władzy jest po prostu Racją, zaś argumenty opozycji to jej prywatna sprawa. Z takiego założenia wyszła gwiaz­da „Wiadomości” Danuta Holecka, która przeprowadziła wywiad z prezydentem Dudą. Owszem - poruszyła najbardziej kontrowersyjne sprawy z pierwszego okresu rządów PiS, przypomniała naj­ważniejsze wątpliwości, zawsze jednak poprzedzone asekuracyjnym „jak twier­dzi opozycja...”. Sednem pytań nie była więc zasadność krytycznych argumen­tów, lecz sama opozycja, która krytykuje. Dzięki temu prezydent mógł z ojcowską wyrozumiałością powtarzać, iż „opozy­cja ma to do siebie, że zawsze krytykuje”.

PO CZWARTE: CHROŃ WŁADZĘ PRZED NIĄ SAMĄ
Czyli nie wspominaj o tym, co jeszcze niedawno sama głosiła. Przy oka­zji wizyty premier w Paryżu nie warto wspominać drażliwej kwestii Caracali. W materiale o sporze rządu z górnika­mi pominąć zapowiedzi PiS z kampanii wyborczej o tym, że żadne miejsce pracy w górnictwie nie zostanie zlikwidowane.
   Ale najważniejszy jest Smoleńsk. Ma­teriał o powołanej w czwartek podkomisji smoleńskiej zostaje opatrzony tytułem: „Żadna teza nie jest przyjęta”. Można od­nieść wrażenie, że przez ostatnie sześć lat poprzednia władza nie zrobiła nic, aby katastrofę wyjaśnić. Owszem, gdzieś w tle pojawiają się nazwiska Jerzego Mil­lera i Macieja Laska, bez słowa o tym, że ich komisje doszły do jakichś ustaleń. Ale również nie wspomina się o tym, że po­wołani przez Antoniego Macierewicza do podkomisji nowi eksperci jeszcze nie tak dawno na lewo i prawo ogłaszali wersję - zamachu.
   Mieliśmy dotąd dwie wersje „praw­dy o Smoleńsku” - oficjalną i pisowską. Prosta podmianka byłaby teraz nie­zbyt wiarygodna, chodzi o coś więcej - o wyzerowanie obu prawd celem zro­bienia miejsca dla dopiero teraz na se­rio odkrywanej prawdy ostatecznej - niepodważalnej.
   Ochrona władzy przed nią samą po­lega też na przemilczaniu jej lapsusów. Internet cały w memach, ale z „Wiado­mości” nie dowiemy się, co rzecznik rzą­du Beata Mazurek poradziła samotnym matkom z jednym dzieckiem, aby dosta­ły 500 złotych. O ministrze nauki Jaro­sławie Gowinie, lustrującym przodka Mateusza Kijowskiego, też cicho sza!

PO PIĄTE: OPOZYCJĘ POKAZUJ TAK, JAK WŁADZA CHCIAŁABY JĄ WIDZIEĆ
Czyli jak stado wilków, które w chwi­lach wolnych od wściekłych ataków na rząd gryzą się między sobą. Cała sztuka to dobrze poszczuć. Jak choćby z rzekomą ambicją prowadzenia własnej polityki za­granicznej. Bo oczywiście to nie to samo co „reprezentowanie Polaków w PE”. Re­prezentować można, jeśli się ma wybor­czy mandat z eurowyborów, podczas gdy - co słusznie stwierdza poseł PiS Marek Suski - „polityka zagraniczna jest jed­na”. Warto jednak podfastrygować tweet Grzegorza Schetyny, który ogłosił, że „PO przejmuje obowiązek reprezentowania Polaków w Parlamencie Europejskim”, podstawić mikrofon Ryszardowi Petru i... efekt rozszczekanej sfory murowany.
   „Opozycja jest podzielona” - to fraza w „Wiadomościach” rytualna. „Do nie­dawna opozycja szła we wspólnym mar­szu. Ale to już przeszłość” - informuje reporter w materiale o tym, że Platfor­ma chce się jednoczyć w opozycyjnym froncie, a Nowoczesna i Kukiz (sic!) - już niekoniecznie. Dowiadujemy się nawet z komentarza zza kadru, że daw­niej „Petru nieoficjalnie doradzał Tusko­wi”, a dziś - co z satysfakcją ogłasza poseł PiS Jacek Sasin - „w logikę działania tych partii wpisany jest konflikt”.
   W materiałach o „Rodzina 500 plus” pani premier za każdym razem prosi opozycję o „współpracę” bądź „meryto­ryczną dyskusję”. Postulat został speł­niony - żaden z klubów opozycyjnych nie odważył się zadeklarować głosowa­nia przeciwko popularnemu programo­wi. Z materiału „Wiadomości” wprost to jednak nie wynika, mowa jest tylko o uwagach i wątpliwościach.
   Każdą niejasność rozstrzygać prze­ciwko opozycji. „PO jest konsekwentna” - reporter informuje o tym, że Andrzej Halicki i Agnieszka Pomaska głosowali w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy za wprowadzeniem do porządku obrad debaty o Polsce. Najwyraźniej cho­dzi o konsekwencję w wywlekaniu pol­skich spraw na zagraniczne fora. Tyle że siedmioro innych posłów PO głosowało przeciwko takiej debacie, a jeden wstrzy­mał się od głosu - co zresztą jasno wi­dać na pokazanej infografice. Przekaz o „konsekwencji” jednak pozostaje.

PO SZÓSTE: OPERUJ KONTRASTEM
Jak w sławnym materiale o KOD z weekendu bez manifestacji. Puste ulice Warszawy zostają zestawione z tłu­mem z poprzedniego tygodnia. Czyżby więc energia została wytracona? - docie­kał reporter. Za to we wtorek oglądamy puste korytarze Sejmu. Rzecz normalna - puste, bo akurat nie ma posiedzenia. Reporter: „Część parlamentarzystów udała się na pielgrzymkę do Częstocho­wy [tutaj zbliżenie na rozmodlone ob­licza polityków PiS], inni pojechali na rozmowy do Strasburga”. Tutaj Schetyna i jego „polityka zagraniczna”.
   Czwartkowy, trzeci już w tygodniu, materiał o „Rodzina 500 plus” to do­bra okazja to bilansu zrealizowanych obietnic wyborczych. Przypomnia­ne zostają opodatkowane odprawy dla państwowych menedżerów, podatek bankowy i „dla hipermarketów” (dla mniejszych sklepów też, ale nie bądź­my drobiazgowi), wreszcie 500 złotych. O tym, co było przed dojściem PiS do władzy: drastyczny wzrost VAT na „pie­luszki”, ograniczenie ulgi podatkowej na pierwsze dziecko. „Platforma realizo­wała politykę antyrodzinną” - puentuje dziennikarz „Do Rzeczy” Piotr Gabryel. Uchwalone za Tuska bodaj najdłuższe
w Europie urlopy macierzyńskie naj­wyraźniej mu umknęły...

PO SIÓDME: NIE ZAPOMNIJ O POLSCE W RUINIE
W poniedziałek materiał o tym, Że ka­wałek autostrady A2 nadal nie został od­dany do użytku, choć termin minął w roku 2012. Reporter wyciąga ogólny wniosek, że wszystkie drogowe inwestycje za rzą­dów PO to pic na wodę. Obrazuje ten stan ładnie skadrowana kłódka na ogrodzeniu, za którym w tle majaczy autostrada.
Nazajutrz news o tym, że oskarżony aferzysta z Amber Gold Marcin P. powo­łuje na świadka w swym procesie Sławo­mira Nowaka. Wolno mu, choć nie bardzo wiadomo po co. Adwokat oskarżonego zdaje się sugerować - jak to adwokat, czy­li naokoło - że politycy Platformy celowo utopili jego klientowi interes. Ale dalej reporter „Wiadomości” pracował już tyl­ko nad tym, aby dowieść czegoś dokład­nie odwrotnego - że ówczesna władza ochraniała aferzystę. Są więc rytualne przebitki z holowania samolotu linii OLT
Express na gdańskim lotnisku, a kropkę nad „i” stawia niepokorny redaktor Je­rzy Jachowicz - twierdzący, że za czasów PO „cały czas Marcina P. tolerowano”. Sensu w tym brak, ale chodzi przecież o szum informacyjny zanurzający widza w zgniliźnie epoki Tuska.

PO ÓSME: EKSPERTÓW DOBIERAJ UCZCIWIE
Czyli tak, aby nikt nie zarzucił jednostronności. Idealny schemat to jeden ekspert krytyczny wobec władzy oraz dwóch sprzyjających. Również tam, gdzie znalezienie takiej dwójki wyma­ga reporterskiego wysiłku (np. w sporze o Trybunał Konstytucyjny).

PO DZIEWIĄTE: ŚWIATA NIE LUKRUJ
Bo po co robić konkurencję „dobrej zmianie”? Świat nie jest bezpiecz­ny, o czym świadczy jeden materiał o okropnościach wojny w Syrii oraz dwa o okropnościach życia z uchodźcami w Niemczech. „Wiadomości” nie prze­puszczą okazji, aby przypomnieć o stra­chu mieszkańców Kolonii sposobiących się do świętowania końca karnawa­łu. A najgorsze, że zaraza już szturmu­je polskie granice. Reporter informuje o „kilkuosobowych grupach” uchodźców z ośrodków we wschodnich Niemczech, których zaobserwowano w naszych Słu­bicach. „Kobiety boją się wychodzić wieczorem na ulicę”, a nawet „zdarza­ją się incydenty”. Co prawda jeszcze nie tak drastyczne jak w Monachium, gdzie kilku Afgańczyków w metrze splunę­ło przed buty niemieckiej emerytce, ale sprawa jest rozwojowa.

PO DZIESIĄTE: WYNIKAMI OGLĄDALNOŚCI SIĘ NIE PRZEJMUJ
Cóż, rok temu „Wiadomości” oglądało średnio 3,9 mln widzów, a w pierw­szym tygodniu lutego tego roku 3,5 min. W wyrównanej rywalizacji z „Faktami” TVN główny serwis TVP jeszcze niedaw­no przeważnie wygrywał. Teraz to kon­kurent częściej jest górą.
   Z większości badań wynika, że współ­czesny widz z trudem przyswaja ma­teriał trwający dłużej niż 2,5 minuty. A weź, człowieku, upchnij w takim cza­sie tyle informacji o „dobrej zmianie”! W głównych materiałach „Wiadomości” nawet cztery minuty to za mało. I jak tu misji ścigać się z komercją?
   Spokojnie - tamci robią program dla sprofilowanego widza, do którego wdzię­czą się reklamodawcy. „Wiadomości” na szczęście nie muszą nikogo profilować, nazwisko najważniejszego widza wszy­scy przecież znają. To jego towar należy reklamować.  

Wiadomości (p)o dobrej zmianie

Polska jak samotny okręt opiera się kolejnym falom imigracji i chaosowi Zachodu. Władza, widząca dalej z kapitańskiego mostka, kieruje nasz okręt ku stoczniom naprawczym. Zła opozycja szarpie liny i nie współpracuje, ale już słabnie. Takie mamy „Wiadomości" TVP.

Media wciąż jeszcze są ustawo­wo zobowiązane do reprezen­tacji różnych grup obywateli (nie tylko: Polaków), a ich przekazy winny się cechować plurali­zmem, bezstronnością, wyważeniem - niezależnością, a także sprzyjać swo­bodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli. Zatem w informacji (zwłasz­cza politycznej) musi istnieć równorzędność uczestników - wiąże się z tym brak preferencji dla poszczególnych punktów widzenia, która mogłaby powodować opresję wszelkich mniejszości.
   Można by się więc spodziewać, że co­dzienne wydarzenia będą różnorodne. Ale patrząc na agendę pierwszych trzech tematów w „Wiadomościach” TVP1, na­rzuca się pewna prawidłowość. Tematy te układają się w stałe narracje, któ­re można nazwać: 1. Naprawa Polski; 2.Opozycja działała źle i oklapła oraz 3.Na Zachodzie źle, Zachód moralnie gnije. Jeśli któraś z tych trzech narracji nie pojawia się w pierwszej trójce, znajdziemy ją w dalszej części serwi­su informacyjnego.

   Świat przedstawiony
   Naprawa Polski oznacza, że relacje z wydarzeń mają odpowiedni spin, czyli kierunek interpretacyjny. Np. w kwestii naprawy Polski rządy Prawa i Sprawie­dliwości oznaczają troskę o zwykłego Polaka i jego życie. Nieważne, czy mówi­my o zachowaniu miejsc pracy, czy o pro­gramie 500+, czy o podatku bankowym. Układy się skończyły - żadne grupy nie będą dłużej uprzywilejowane i wszystko, co dzieje się w państwie, będzie jawne.
To ukierunkowanie interpretacji zawiera się w odpowiednim zamknięciu każde­go materiału. Np. temat zgodnie z myślą rządu zamyka ekspert Centrum Ada­ma Smitha Andrzej Sadowski, minister Ziobro podsumowuje kwestię łączenia funkcji prokuratora i ministra, a Joachim Brudziński zwiększanie wydatków budżetowych nazywa urealnieniem budże­tu po poprzednikach.
   Wzór się powtarza w kolejnych wyda­niach: PiS naprawia państwo po tym, co za­stało. Partia musi przeprowadzić reformy, gdyż kraj po rządach PO nie funkcjonuje jak należy. Choć w „Wiadomościach” są głosy opozycji, pełnią funkcję „psy szczeka­ją, karawana jedzie dalej”. Po wybraniu nowego szefa PO (26.01) Beata Mazurek (rzeczniczka klubu parlamentarnego PiS) podsumowuje: „Będziemy realizować nasz program, bez względu na to, co politycy PO będą o nas mówić”. Podobnie w materiale o projekcie ustawy o prokuraturze (28.01) Zbigniew Ziobro stwierdza, że podzielone na puzzle państwo źle działa, jest nieefek­tywne. Dopiero połączenie tych dwóch urzędów sprawi, że przestępcy będą sku­tecznie ścigani. Michał Wójcik (PiS) pod­sumowuje: Kończymy eksperyment, który rozpoczęły PO i PSL.
   Ponieważ Polska była w ruinie, w obra­zach telewizyjnych PiS pomaga i ocala. 29.01 rząd ratuje upadającą kopalnię dolomitu Jaźwica w Chęcinach w ramach zapowiadanej w kampanii reindustrializacji Polski. Premier Szydło na tle hałd szybów kopalnianych oświadcza, że „dla nas ważna jest gospodarka, dla nas ważny jest przemysł, polskie firmy, które chce­my wspierać”. Niestety, w późniejszych dniach nie ma informacji, że cztery ko­palnie jednak trzeba będzie zamknąć.
   Tragiczny los Polski ma swój epi­log w informacjach zagranicznych. W ujęciu „Wiadomości” Polak podnosi się z klęczek spod jarzma zagraniczne­go kapitału, a Polska odzyskuje pod­miotowość i własne zdanie, a nie tylko słucha pohukiwań z Unii. To Platforma dopuściła do tego, że nikt nie liczył się z naszym zdaniem.
    Ilustruj e to materiał z 29.01: Polska pro - wadzić będzie nową politykę zagraniczną; będzie bliżej współpracowała z W. Bryta­nią, USA i Europą Środkowo-Wschodnią. Szef dyplomacji mówi wprost: nie chcemy, aby ważne dla nas decyzje zapadały po­nad naszymi głowami. Nawet jeżeli podej­mują je nasi sojusznicy. Puentuje: Mamy troszkę inną wizję UE niż inne kraje UE, i jest to dozwolone.

   Obrona zwykłych ludzi
   W świecie przedstawionym „Wiado­mości” PiS w swojej naprawie Polski broni zwykłych ludzi. Rzadko poda­je się symulacje makroekonomiczne, za to nasze emocje są przy Polakach, kiedy np. w sprawie obłożenia handlu nowym podatkiem prezentowana jest historia everymana: Alicja Kwaśniak od 13 lat sama prowadzi sklep. Każdy rok jest trudniejszy od poprzedniego. W konkurencji z marketami czuje się jak Dawid (tu obrazek monet spadających na podaj­nik) z Goliatem. „Wszyscy jadą do dużych sklepów. A u nas to tylko albo na kreskę, albo co zbraknie”. Chciwe supermarkety muszą więc być ukarane.
   Naprawa Polski i rozpoczęcie obrony Polaków to także ustawa repatriacyjna, dzięki której nawet 10 tys. Polaków wróci do Polski. Ciężar utrzymania Polaków bę­dzie przeniesiony z samorządów na rząd (czyli budżet). Widzimy potomka zesłań­ców. Tam gdzie została zesłana jego ro­dzina, stacjonowała armia gen. Andersa. Teraz córka gen. Andersa (pełnomocnik rządu ds. dialogu międzynarodowego) tłumaczy, że kontynuuje dzieło ojca.
   Naprawa sytuacji polskiej rodziny to projekt 500+. W informacji o tym, że projekt jest już w Sejmie, słyszymy, że po południu premier osobiście przy­wiozła go do Sejmu i triumfalnie ogło­siła: „Słowa dotrzymaliśmy”. W dalszej części pięciominutowego materiału pokazywane są wypowiedzi ekspertów o tym, że program pomoże rodzinom. Żeby nie robić mętliku w głowach tele­widzów w późniejszych serwisach, nie pojawi się informacja o wypowiedzi rzeczniczki klubu PiS Beaty Mazurek, żeby samotne matki dorobiły sobie dzie­ci, jeśli chcą skorzystać z programu.
Ciekawie przedstawia się podawanie informacji o zmarłych. Mówi się o nich w kontekście odznaczeń otrzymanych od „właściwych” prezydentów. Np. zapo­wiedź materiału o jednym z najbardziej znanych popularyzatorów muzyki klasycz­nej w Polsce: „Prezydent Duda odznaczył go pośmiertnie krzyżem Odrodzenia Pol­ski. Na Powązkach spoczął Bogusław Ka­czyński". Albo: „Zmarł Jerzy Tomaszewski, autor zdjęć dokumentujących powstanie warszawskie. Odznaczony przez Lecha Ka­czyńskiego”. Aż strach być odznaczanym.

   Opozycja oklapła
   Drugi wielki temat „Wiadomości” to kontynuacja dawniejszej „winy Tu­ska”, obecnie winy PO. Wygląda to tak: PO zostawiła Polskę w chaosie, PiS musi teraz ją naprawić. Ale przeszkodzić w tym chce opozycja, która nie ma żad­nych alternatywnych pomysłów - tylko jątrzy. Powinna jednak zająć się sobą, a nie krytykowaniem PiS, ponieważ się rozpada. Szeregi PO się kurczą, SLD i PSL nie mają pomysłu na siebie, a Nowocze­sna ma jedynie lidera.
   O opozycji w kryzysie opowiada pierw­szy materiał z 26.01. Okazuje się, że Schetyna przejmuje partię w krytycznym momencie: „Działacze mogą odpłynąć do Nowoczesnej”. Ale 29.01. dowiadu­jemy się o kłopotach Nowoczesnej: „Jak informuje »Gazeta Wyborcza«, rozpoczął się rozłam w Nowoczesnej. Partię opusz­czają posłowie z Poznania, Opola, Byd­goszczy, Rzeszowa czy Lublina”. Powo­łanie się na „GW” wypada dwuznacznie, gdyż w materiale jest też setka posła Ku- kiz’15 o tym, że z zasady nie czyta tej ga­zety. Z punktu widzenia dziennikarskiego: merytorycznie niewiele, ale z ideologicz­nego - prezentacja normy czytelnictwa. W końcu Michał Szułdrzyński („Rzeczpo­spolita”) stwierdza, że nie może być pięk­nie w partii, która jest oparta na jednym liderze (co - o ironio - tyczy się właściwie wszystkich partii prawicowych).
   Mijają dwa dni i kolejna partia do­świadcza tego samego: młodzi dzia­łacze opuszczają SLD. Jesteśmy infor­mowani, że tylko w Warszawie odeszło 80 osób, a Sojusz nie może też podnieść się w sondażach, podobnie jak PSL. Żeby jednak SLD nie był samotny w porażce, mamy też informację, że już nikt nie chce współpracować z PO. Komentarz w ma­teriale tłumaczy, że opozycja będzie sku­teczna tylko wtedy, kiedy będzie działała razem, ale ani Nowoczesna, ani PSL, ani tym bardziej ugrupowanie Pawła Kukiza nie chcą trwałej współpracy z Platformą. Dlaczego? O tym mówią inne materiały; gdyż w czasach swoich rządów PO nie potrafiła nic zrobić dobrze.
Oczywiście w krytyce poprzedniego rządu nie ma nic złego, zwłaszcza gdy jest zasadna. Kluczowe jest jednak, jak takie materiały łączą się z innymi ma­teriałami i z publicystyką; czy dotyczą tematu, czy tylko ilustrują schemat? Gdyby odpowiedź dotyczyła nieudol­ności polityków, zostałaby zachowana zasada krytyki racjonalnej. Ale wymowa materiałów dotyczy tego, że opozycja nie troszczy się o zwykłych Polaków, tylko o interes innych (korporacji zagranicz­nych, UE, przedsiębiorców, imigrantów).
   Według „Wiadomości” PO nie tylko nie umiała pewnych rzeczy zrobić dobrze. Stworzyła niesprawiedliwy system, któ­ry niszczy człowieka. Dotyczy to i inter­nauty, za którym ujął się w tweecie pre­zydent, i Piotra Staruchowicza, kibica, który jako podejrzany spędził w areszcie 8 miesięcy, a został uniewinniony.

   Zachód: moralna zgnilizna
   Trzeci temat, o zgniłym Zachodzie, uderza w tych, którzy by chcieli, żeby w Polsce było jak w Europie i żeby ją do­ganiać, a tak naprawdę trzeba się dystan­sować. Zresztą Europa powoli zaczyna przyznawać nam rację. Ponieważ rządy państw za wolno reagują, ludzie biorą sprawy w swoje ręce i sami wychodzą na ulice. Stracili bowiem zaufanie do po - Utyków. Dotyczy to zwłaszcza Angeli Merkel, od której odsuwają się wszyscy, łącznie z jej koalicjantem (27.01). Kraje Zachodu już dawno powinny otworzyć oczy i zrozumieć, co o imigrantach mó­wiły kraje Europy Środkowo-Wschod­niej, czyli Polska czy Węgry (29.01). U wrót Europy już stoją ludzie, którzy nie mają zamiaru się integrować, lecz chcą przerobić Europę na swoją modłę. Ich działania przybierają formę zorgani­zowanej przestępczości (26.01).
   Tu w sukurs przychodzą eksperci - np. w materiale o tym, że duński par­lament przegłosował kontrowersyjną re­formę prawa azylowego, prof. Grzegorz Janusz (Zakład Praw Człowieka, UMCS) mówi: „Europa nie była przygotowana na taki napływ imigrantów, nie tylko obcych kulturowo, ale także osób, które są roszczeniowe. Nie chcą się integro­wać, nie chcą się dostosować”. Nie ma nic o tym, jak np. polskie prawo o uchodź­cach wpływa na tę integrację.
    Po zagrożeniu ze strony imigrantów (nie podaje się, ile przyznano w Polsce statusów uchodźcy) czas na klasyczne rosyjsko-niemieckie kleszcze: Niemcy i Rosja na arenie międzynarodowej znów działają wspólnie przeciwko Polsce - chodzi o budowę gazo­ciągu Nord Stream II. Wystarczyłby aspekt ekonomiczny. Ale wicepremier Morawiecki
z elokwencją łączy mit z ekonomią: „Wie­my o jednoczesnym rozbudowywaniu magazynów podziemnych Katharina, któ­re zostały nazwane po carycy Katarzynie Wielkiej, która rozebrała Polskę z paroma krajami 200 lat temu, więc jej tak szczegól­nie miło nie wspominamy”.
   Zepsucie moralne Zachodu wyraża się nie tylko tolerowaniem islamistów, ale też promowaniem niewłaściwych wartości. Zamiast pomagać ludziom, występują przeciw nim. 29.01 mowa o rekordowo dużej liczbie eutanazji w Belgii i że jest dozwolona także z powodów psychicz­nych. Podane przykłady eutanazji: seryjny gwałciciel i morderca, osoba transseksualna. 30.01 mowa o protestach we Włoszech w związku z wprowadzeniem związków partnerskich. Na ulice wyszło 2 min osób, aby wspólnie wyrazić swój protest przeciwko kontrowersyjnej usta­wie. Brakuje jednak informacji o tym, że 74 proc. Włochów popiera związki partnerskie (wg „Inter­national Bussines Times”).
Starannie dobierane są obra­zy towarzyszące wiadomościom.
Można by przypomnieć zarzu­ty, które podnosiło PiS w kwestii np. pokazywania prezydenta Ka­czyńskiego w mediach liberal­nych. Z wypracowanymi obraza­mi przy pokazywaniu premier czy prezydenta kontrastują te towa­rzyszące relacjonowaniu opozy­cji: np. Ryszard Petru powłóczący kontuzjowaną nogą. W materiale o procesie w sprawie organizacji lotu do Smoleńska widzimy śmiejącego się Tomasza Arabskiego - co w zestawieniu z tragedią musi budzić w widzu negatywne emocje.
   Pojawił się też reportaż o braku wyda­rzenia, czyli pierwszym weekendzie bez protestów KOD. Reporter zadaje pytanie, czy kończy się zapał działaczy, a w tle uję­cia: pierwsza demonstracja KOD - tłumy, z zeszłego tygodnia - zdecydowanie mniej ludzi, dzisiaj - pusto.

   Argumentacja i utyskiwania
   Problem ze spełnieniem kryteriów obecnej ustawy medialnej leży też w tym, że materiały nie oddają różnorodności opi­nii poprzez argumentacje różnych stron. Np. we wzorcu „naprawa Polski” mamy nie tylko definicje rządowe, ale i pełną rządową argumentację. Przeciwstawione temu są jedynie szybko cięte utyskiwania posłów z każdej partii, które nie układa­ją się w kontrargumentację. Nie ma więc mowy o balansie racji. Druga kwestia to argumentacja niepełna bądź selektyw­ny wybór faktów w sprawie. Np. w spra­wie projektu rejestru pedofilów jest mowa o tym, że projekt jest oparty na działaniach
w innych krajach - ale bez mowy o efektach tych doświadczeń. W informacji o tym, że przyjęto budżet, a poprawka o dofinan­sowaniu Wyższej Szkoły Kultury Medialnej w Toruniu została wycofana, zabrakło po­dania powodów. Podobnie o tym, że aby sfinansować Światowe Dni Młodzieży, zmieniono budżety NIK, Krajowego Biura Wyborczego oraz RPO. Natomiast w ma­teriale o wzroście liczby eutanazji w Bel­gii zabrakło np. informacji o tym, ile jest w Polsce samobójstw, co dawałoby pojęcie o skali zjawiska.

   Techniki publicystyki
   Esencją jest wycinanie mainstreamu. Polega to na tym, że w programie publi­cystycznym występuje dwóch ekspertów (mających się równoważyć) oraz dość od­ległe od siebie i od centrum głosy - „Ga­zeta Polska Codziennie”, którą trudno posądzić o wyważony głos, i „Przegląd”, który jest tygodnikiem z wprost przeciw­nej galaktyki. W ten sposób głos liberalny (który mógłby coś mówić, reprezentując środowiska opozycji sejmowej) nie istnie­je. Łatwiej wtedy stawiać tezę, że PO się kończy, a jej wyborcy odpływają.
   W następnej audycji, dwa dni później, mamy podobny schemat zastosowa­ny przez wydawcę. Gośćmi programu są Agnieszka Wiśniewska („Krytyka Po­lityczna”), Grzegorz Osiecki („Dziennik Gazeta Prawna”), Tomasz Wróblewski („Wprost”) i Michał Karnowski („wSieci”). W programie były poruszane dwa te­maty: program 500+ oraz postępowanie toczące się w sprawie katastrofy smoleń­skiej (oskarżenie Tomasza Arabskiego). Prowadzący ironicznie przywoływał ko­mentarze krytyczne dotyczące 500+. Jeśli chodzi o materiał o Smoleńsku, Karnow­ski postuluje, że wreszcie sprawa powinna być wyjaśniona - bo wszystko to, co dzia­ło się w samolocie i wokół samolotu, jest związane z odpowiedzialnością PO, gdyż wydarzyło się za rządów PO (czyli jeśli np. firma Amber Gold powstała w połowie rządów prezydenta Kaczyńskiego, to on jest za nią odpowiedzialny?).
   Podobnie w programie „Minęła 20” (1.02). Wśród gości niegroźna, bo poza­parlamentarna lewica - Agata Czarnacka (Lewica24.pl) tworzy pluralizm z Piotrem Lisiewiczem („Gazeta Polska”), a do tego Sławomir Pałka (Krajowa Rada Sądow­nicza) i mec. Olgierd Pogorzelski oraz Norbert Olenkiewicz. Temat programu to sprawa wyroku w sprawie Piotra Staruchowicza, oskarżonego przez świadka koronnego o kupno 1 kg amfetaminy.
   Sąd nie miał wystarczającej pewności, aby orzec o winie. Jednym z faktów jest to, że „Staruch” był już wcześniej zatrzy­mywany, ale liczy się bardziej drugie dno sprawy- konflikt pomiędzy ru­chem kibicowskim a poprzednim rządem (pokazanie tłumu skandu­jących kibiców z transparentami o Tusku). Ogólna narracja dotyczy tego, że władza PO uwzięła się na kibiców. Lisiewicz tłumaczył, że rząd chciał się pokazać jako wal­czący ze złem, a na kozła ofiarnego wyznaczono kibiców. W czasie jego wypowiedzi realizator pokazuje ki­biców idących z wieńcami, w pa­triotycznych koszulkach.
   Najbardziej popularną i za­uważalną z cech publicystyki jest - podobnie jak u Tomasza Lisa w czasie apogeum jego zrutynizowania - zajmowanie stanowiska przez prowadzącego, co zaburza balans gło­sów w debacie.
   Podsumowując, mamy zróżnicowa­nych publicystów, ale z mediów mają­cych relatywnie mały zasięg lub słabych w obecnym układzie sił. Słowem - mamy pluralizm oswojony, w foremce, uklepany odpowiednio w podsumowaniu przez prowadzącego.
PS 29.01 (a więc w połowie analizowanego tu tygodnia „Wiadomości") Rada Programowa Telewizji Polskiej przyjęła uchwałę, w której zwraca uwagę na stronniczy - propagandowy charakter kilku ostatnich wydań „Wiadomości". Informacja ta nie wpłynęła na charakter późniejszych wydań serwisu.

Agata Kostrzewa, analityk narracyjny. Ukończyła studia w Instytucie Dziennikarstwa, a także w Instytucie Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego.
Bada przekazy medialne, zwłaszcza te dotyczące reklam oraz spraw społecznych. Pracuje w Narrative Impact.

Dr hab. Jacek Wasilewski, medioznawca, specjalista - analityk narracji i przekazów medialnych. Autor m.in. książki „Opowieści o Polsce.
Retoryka narracji". Ekspert KRRiT w zakresie analiz przekazów dziennikarskich. Zajmuje się również analizą komunikacji reklamowej i filmowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz