PiS - konstytucja 2010.pdf

poniedziałek, 2 lipca 2018

Gra w totalniaka



Chłopcy i dziewczyny w zorganizowanych grupach ruszają pociągami na wieś, żeby pomagać przy żniwach. Zahartują się, nauczą pracy w zespole. Komunistyczne marzenia? Nie, to marzenia ONR

Istotną treścią przełomu narodowego jest przebu­dowa społeczna:” - głosił główny tytuł gazetowej kolumny Poniżej wytłuszczoną czcionką kluczo­we punkty programu politycznego. Domagano się „kontroli Narodu nad własnością, wywłaszczenia banków prywatnych, przedsiębiorstw, wielkich ma­jątków ziemskich”, a także „zorganizowania świata pracy w jedną kierującą życiem gospodarczym organizację za­wodową”. Żądano „uspołecznienia handlu” oraz „wielkich robót publicznych”.
   Te cytaty sprzed II wojny światowej nie są wbrew pozorom fragmentem komunistycznej ulotki ani manifestu Polskiej Par­tii Socjalistycznej. Nie napisał ich wielbiciel Marksa ani zwolen­nik Lenina. To część postulatów programowych opublikowanych w 1938 r. przez tygodnik „Falanga”, jedno z głównych pism Obozu Narodowo-Radykalnego, którego emblemat - czarną rękę z mie­czem na zielonym tle - znowu widać dziś często na ulicach miast.

REPORTAŻE Z PRZYSZŁOŚCI
Niech tutaj będzie wreszcie powiedziane:
Jest ONR-u spadkobiercą Partia.
A poza nimi nic nigdy nie było
Prócz buntu godnych pogardy jednostek.
Któż miecz Chrobrego wydobywał z pleśni?
Któż wbijał myślą słupy aż w dno Odry?
I któż namiętność uznał narodową
Za cement wielkich budowli przyszłości?
   Tak pisał Czesław Miłosz w „Traktacie poetyckim” latem 1956 r. Strofy te powstały w reakcji na antysemicką retorykę jednej z partyjnych frakcji walczących o wpływy w PZPR, ale poeta uwa­żał, że oddają istotę komunistycznej dyktatury. „Elementy pro­pagandy szowinistycznej były bardzo silne w Polsce Ludowej od początku. To robiło wrażenie maskarady, strojenia się w narodo­we Stroje, łącznie z rogatywkami wojska” - wyjaśniał po latach w rozmowie z Adamem Michnikiem.
   Jednak podobieństwa między ONR a komunistami nie ograni­czały się do antysemickiej retoryki i nacjonalistycznego patosu. Oba ruchy polityczne łączy coś o wiele głębszego: wspólna wizja idealnego państwa.
   W roku 1938 na łamach „Falangi” ukazał się futurystyczny cykl „Reportaże z przyszłości”. Teksty w rocznicę odzyskania niepodległości miały odpowiadać na pytanie: jak wyobrażasz sobie Polskę za 10 lat?
   Jeden z tekstów, zatytułowany „Taka będzie ta nasza Wielka Polska”, opowiadał o „Drużynach Przysposobienia Pracy”. I oto w roku 1948 chłopcy i dziewczyny w karnych, zorganizowanych grupach ruszają pociągami na wieś, żeby pomagać przy żniwach, poznawać Polskę i „walory pracy fizycznej”. Wyrwani spod mat­czynych skrzydeł, zahartują się, nauczą pracy w zespole, po­rzucą indywidualistyczne przyzwyczajenia i przedzierzgną się w zdyscyplinowanych, ideowych obywateli.
   Przez rok mieszkać będą w obozie przygotowawczym, gdzie oprócz nauki rolniczego rzemiosła czekają ich także szkolenia polityczne.
   Autor „Falangi” wyobrażał sobie nawet treść jednej z takich pogadanek. Kierow­nik obozu powie podopiecznym: „Dawniej system demoliberalny patrzył na człowie­ka jako na oderwaną od całości jednost­kę. Obywatel wychowany w domu wedle widzimisię rodziny z zespołem stykał się tylko połowicznie przez szkołę. Później szedł jako ode rwana jednostka do obrane­go przez siebie zawodu i znowu zasklepiał się w domu - teraz już własnym”.
   Jednak w Wielkiej Polsce, którą rzą­dzi ONR, wszystko ma się zmienić. Od­tąd państwo troszczy się o wychowanie i ukształtowanie nowego człowieka. „O to dbają szkoły i związki młodzieży - tłuma­czy kierownik obozu - obejmujące całą młodzież terytorialnie: dzielnicami miast lub gminami na wsi. Tu syn inżynie­ra, lekarza czy artysty od razu zżywa się z synem robotnika, rzemieślnika, dozor­cy. Teraz czeka was rok pobytu w druży­nach pracy i rok służby wojskowej. Znowu każdy z was ma przed sobą równe szan­se, ale teraz już nie jest to tylko koleżeń­skie współżycie, ale praca. Od rezultatów pracy zależy wasz życiowy awans - musi­cie wykazać się nie tylko pracowitością, lecz i zdolnościami organizacyjnymi. Po roku opuścicie szeregi drużyn z opinia­mi i szarżami - to już decyduje i w wojsku, i w waszym życiu”.

NOWY TYP POLAKA
Historyka czytającego ten futury­styczny reportaż przebiega dreszcz. Rzadko kiedy zdarza mu się czytać tak pro­fetyczne wizje, Polska roku 1948 wyglądała niemal dokładnie tak, jak wyobraził ją sobie publicysta „Falangi”.
   Brygady Związku Młodzieży Polskiej ruszały w Polskę, aby pomagać przy żniwach w ramach „akcji łączności miasta z wsią”. Propaganda opiewała wychowawcze walory takich wypraw, podkreślała, że dzięki nim hartuje się „nowy, socjalistyczny człowiek”. Do powrocie ZMP-owcy otrzymywali w zapieczęto­wanych kopertach „opinie”, które później okazać musieli przy­szłym pracodawcom.
   Inne „reportaże z przyszłości” zamieszczone w „Falandze” jeszcze plastyczniej wydobywają podobieństwa między nacjo­nalistyczną utopią ONR a ustrojem zbudowanym przez PZPR. „Ruch narodowo-radykalny chce wychować Nowy Typ Pola­ka - czytamy na łamach tygodnika. - W przyszłej Wielkiej Pol­sce, którą zbudujemy, zadania ideowo-wychowawcze na terenie uczelni spełniać będzie przymusowa Organizacja Wychowaw­cza Narodu, jako jedyna upoważniona do tego władza”.
   Z kolei kultura służyć będzie wyłącz­nie indoktrynacji. Centralnym miej­scem „dzielnicy robotniczej za lat 20” stanie się dom kultury. Tam „w teatrze grają piękną sztukę, w której przedsta­wione są walki oenerowców o Przełom, który przyniósł wielkość Polsce. W ki­nie odbywa się reportaż filmowy, obra­zujący wspaniały rozwój tak dawniej zapuszczonych i niespokojnych Kre­sów Wschodnich. W salach odczytowych wielu robotników słucha ciekawych wy­kładów. [...] W długich salach bibliotecz­nych pochylił się nad stołami szereg głów. Czytają przeważnie młodzi. Wy­kwalifikowani koledzy-bibliotekarze radzą, jaką książkę wybrać, wypytują o zainteresowania, dyskutują na temat przeczytanych utworów. Wreszcie lo­kal na parterze wypełnili głównie starsi, pamiętający jeszcze stare, złe czasy. Ci, zmęczeni przejściami życia, wolą zazwy­czaj pogawędzić, powspominać”.

ZGODNY GRZMOT MARSZU
Po przełomie narodowym wszyscy Polacy będą tak samo żyć i myśleć. Znikną mniejszości narodowe - a zwłasz­cza Żydzi, których pozbędzie się Zakład Oczyszczania Kraju. Krytyków i malkon­tentów czekają więzienia. „Jak ci się coś nie podoba albo widzisz, że jest źle urzą­dzone, idziesz do specjalnego biura i mó­wisz, że tak i tak byłoby lepiej” - tłumaczy czytelnikom „Falangi” bohater reportażu „Nasza Polska radosna”. „Oni tam mają specjalistów, rozważą wszystko, obmy­ślą. Każdy musi mówić o tym, co jest złe, O tym nikomu milczeć nie wolno, Ale takiego gadania po próżnicy, jak dawniej to już nie ma”.
   „Zagramy w totalniaka” - zapewniali dziarsko nacjonali­styczni publicyści. „Totalizm chce związać człowieka, jednost­kę z państwem w sposób organiczny, chce wszystkie pragnienia, namiętności, energię poszczególnych członków Narodu skiero­wać w jedno łożysko, chce wytworzyć taki stan napięcia uczuć, wytworzyć i zorganizować psychikę zbiorową, wzmocnić to wszystko, co jednoczy, zespala, wiąże naród kosztem uczuć, któ­re rozkładają, rozproszkowują, które tworzą nie społeczeństwo, nie organizację, a swawolną bandę ludzi. Przymus, ograniczenie wolności, siła są to elementy w każdej organizacji konieczne i re­zygnować z ich wartości wychowawczych nie wolno”.
   W przyszłości obywatele co roku demonstrować będą swoją jednomyślność podczas pochodów pierwszomajowych - „świę­ta pracy i walki dla dobra i wielkości Narodu Polskiego”,
   Szczegółowy scenariusz obchodów do złudzenia przypomi­na gigantyczne propagandowe spektakle z czasów stalinow­skich, „Pierwszego maja Polska pracująca, cała Polska, uświęci swój twardy, codzienny, olbrzymi wysiłek - zapowiadała »Falanga«. - Karne, zespolone szeregi milionów zgodnym grzmotem marszu przedefilują przez ulice, Chłopi, robotnicy, inteligenci, dygnitarze, księża, wszyscy, bo wieść ich będą znaki - symbole Wielkiej Polski: Krzyż, Młot i Miecz. A gdy w błękitne niebo we- tną się kliny polskich eskadr (...), mocniej zahuczy rytm marszu w poczuciu własnej potęgi”.

NAUCZYCIEL I URZĘDNIK TYLKO PARTYJNY
Oenerowcy, podobnie jak komuniści, żyli w przekonaniu, że mają po swojej stronie obiektywne prawa historii. „Wielka rewolucja jest postulatem naszych dziejów, jest niejako koniecznością naszego historycznego rozwoju” - pisali.
   „Czujemy za sobą oparcie historii, czujemy, że jesteśmy wyra­zicielami wielkiego, głębokiego procesu polskiego życia”.
   Nawet gromy miotane na przeciwników narodowego przeło­mu brzmią jak przepisane z „Trybuny Ludu”. „Reakcję trzeba złamać silnym porywem nowych sił. Reakcję trzeba zniweczyć w imię przyszłości Polski. Reakcję trzeba pokonać nie tylko ideą, ale także organizacją stojącą w służbie nowoczesnej idei”.
   Wielka Polska przyszłości stanowiłaby zaprzeczenie libe­ralnej demokracji parlamentarnej. Wszystkie istniejące partie polityczne zostałyby rozwiązane, a ich miejsce zajęłaby Orga­nizacja Polityczna Narodu o hierarchicznej strukturze. Głów­nym zadaniem monopartii byłoby wcielanie w życie poleceń wodza - Bolesława Piaseckiego - i wychowanie nowego społe­czeństwa. „Nauczycielem w nowej szkole polskiej będzie mógł być tylko członek Organizacji Politycznej Narodu, wychowa­ny przez Powszechną Organizację Wychowawczą - czytamy w oenerowskim » Ruchu Młodych «. - Wszyscy urzędnicy pań­stwowi wchodzą w skład drużyn organizacji politycznej. Warun­kiem mianowania urzędnika na określony urząd jest zaliczenie tej jednostki przez organizację polityczną do poziomu upraw­niającego do zajmowania stanowisk tej doniosłości”.
   Istotę nacjonalistycznej rewolucji upatrywano w likwidacji kapitalizmu i wolnego rynku, zniesieniu wolnych wyborów i nie­zawisłości sądów. „Zasada separacji władz [...] w państwie naro­dowym na prawdzie opartym obowiązywać nie będzie” - głosiła „Falanga” w artykule „O prawo narodowe”.

PAX OD NKWD
Ustrojem przyszłej Polski miał być katolicki totalita­ryzm: „Umundurowanie dusz - to realizacja zasady świadomego i planowego oddziaływania na ludzi żyjących w społeczeństwie, w celu wskazywania im dróg, wiodących do prawdziwego szczęś­cia” - pisał Piasecki. Za wzór stawiano hitlerowską Rzeszę i sta­linowski ZSRR.
   „Na zachód od nas Niemcy zmobilizowali cały naród - pisa­ła »Falanga«. - Każdy Niemiec czuje się odpowiedzialny za losy swego narodu i bierze w nich udział. Na wschód od nas bolsze­wicy mobilizują, z równym powodzeniem, masy rosyjskie, bu­dzą w nich poczucie jedności i odpowiedzialności za państwo. Polska, aby im sprostać, musi w jeszcze większym stopniu do­konać duchowej mobilizacji mas. Musi powstać jeden zwarty, bezklasowy naród polski”.
   W świetle powyższych cytatów powojenna kariera Piase­ckiego staje się tym bardziej zrozumiała. Wódz Falangi, w cza­sie wojny dowódca partyzanckich Uderzeniowych Batalionów Kadrowych, w listopadzie 1944 roku został aresztowany przez NKWD. W mokotowskim więzieniu przesłuchiwał go gen. Iwan Sierow, czołowa postać sowieckiej bezpieki. Z tej beznadziejnej, zdawałoby się, sytuacji Piasecki zdołał wyjść obronną ręką: po kilku miesiącach opuścił więzienie, co więcej - dostał zgodę na prowadzenie działalności politycznej, co zaowocowało powsta­niem Stowarzyszenia PAX. Piasecki stanie na czele tej organi­zacji i aż do śmierci będzie szukał formuły politycznej, mającej pogodzić marksizm z nacjonalizmem.
   Jeszcze w więzieniu napisał w memoriale adresowanym do Sierowa: „Łączy mnie z programem Rządu Tymczasowego wiel­ka idea bezkrwawej rewolucji społecznej w Polsce. Radykalizm społeczny pojęty bezwzględnie i stawiający sobie za cel danie wa­runków chłopu i robotnikowi, umożliwiających mu faktyczne rządzenie krajem, jest prawdą, od której zawisła przyszłość Pol­ski. Tę ideę szerzyłem wszelkimi sposobami w mym pokoleniu”.
   „Gienialnyj malczik” - miał skomentować te słowa Sierow.
   Wszystkie ugrupowania IIRP snuły plany przyszłej Polski. So­cjaliści marzyli o budowie demokratycznego państwa opiekuń­czego, ludowcy - o podziale ziemi obszarniczej między chłopów, sanacja - o budowie „Trzeciej Europy”. Jednak tylko ugrupowa­nie Piaseckiego doczekało się zrealizowania większości swoich postulatów.
   Bowiem PRL była snem ONR.
Piotr Osęka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz