PiS - konstytucja 2010.pdf

piątek, 18 grudnia 2015

Bo Paweł jest łatwowierny



Pojawili się znikąd i omotali lidera. Tajemniczy doradcy Pawła Kukiza rządzą trzecim co do wielkości klubem w Sejmie.

MICHAŁ KRZYMOWSKI

Paweł Kukiz od kilku dni domaga się stworzenia w Sejmie nadzwyczaj­nej komisji, która roz­pocznie prace nad nową ustawą zasadniczą. W tym celu powo­łał Stowarzyszenie na rzecz nowej kon­stytucji Kukiz’15, w którego zarządzie zasiadają Dariusz Pitaś i Paweł Kukiz-Szczuciński.
   Ten pierwszy jest dyrektorem biu­ra klubu poselskiego Kukiz’15, a Kukiz-Szczuciński lada moment ma zostać jego współpracownikiem. Obaj są współ­założycielami Stowarzyszenia na rzecz nowej konstytucji Kukiz’15 i zasiada­ją w jego zarządzie. - Pojawili się nie wiadomo skąd i nagle zyskali ogromny wpływ na Pawła. W kilka miesięcy sta­li się jego najbliższymi doradcami, dzia­łają w tandemie - mówi „Newsweekowi” Janusz Sanocki, który wszedł do Sejmu z listy Kukiza, ale nie przystąpił do jego klubu. Inny z posłów, należący do klubu, dodaje: - Podejmują najważniejsze de­cyzje w klubie. Kukiz-Szczuciński jest głównym strategiem, a Pitaś wykonaw­cą i organizatorem. Odpowiada za przy­gotowanie instrukcji, według których głosujemy na sali sejmowej, i zarządza budżetem klubu wynoszącym ok. 70 tys. złotych miesięcznie.

PRZESTĘPSTWA KRYMINALNE
O tajemniczych doradcach Kukiza wiadomo niewiele. Pitaś ma 43 lata i pochodzi z Małopolski. W e-mailu ro­zesłanym kilka tygodni temu do posłów przedstawił się jako były działacz firmo­wanego przez Kukiza ruchu „Zmieleni” i aktywista „wspólnoty WoJOWników”. Współpracownicy muzyka z tamtego okresu pamiętają go jednak słabo. Jeśli działał, to w terenie i nie miał kontaktu z liderem.
   Więcej można się o Pitasiu dowiedzieć z sądowych archiwów. „Newsweek” uzy­skał informacje z trzech spraw karnych, które toczyły się przeciwko niemu.
   Pierwszy wyrok zapadł w sądzie re­jonowym w Zakopanem w 2001 roku i dotyczył kradzieży: „Oskarżony Dariusz Pitaś (...), działając wspólnie i w poro­zumieniu, zabrał w celu przywłaszcze­nia pieniądze w kwocie 6.000 zł i 10.000 dolarów USA o łącznej wartości co naj­mniej 40.000 zł na szkodę Adama R. (...). Uznano oskarżonego za winnego”. Wy­mierzono mu karę półtora roku pozba­wienia wolności w zawieszeniu na cztery lata oraz grzywny, na poczet której zali­czono trzytygodniowy pobyt w zakładzie karnym w Nowym Sączu.
   Dwa pozostałe wyroki pochodzą z sądu rejonowego w Brzesku. Pitaś był tam są­dzony za „niealimentację” (przez kilka miesięcy nie łożył na utrzymanie dwójki dzieci) oraz za wyłudzenie telefonów ko­mórkowych i komputera (brał sprzęt na raty i nie spłacał go). W obu przypadkach skazywano go na wyroki w zawieszeniu; odpowiednio - 10 miesięcy na trzy lata i rok na trzy lata.
   O kryminalnej przeszłości Pitasia w klubie Kukiza mówiło się od wielu tygodni. Głównie za sprawą ko­respondencji e-mailowej Sanockiego do Kukiza, którą na początku listo­pada do wiadomości dostali wszyscy zrzeszeni w klubie posłowie, a której ko­pię zdobył „Newsweek”: „O Pitasiu, który ma Ciebie zastępować, mieliśmy w trak­cie ustalania list informacje, że siedział w więzieniu za przestępstwa kryminalne - oszustwa i pobicie. Zbywałeś to uwaga­mi o tym, że każdemu się może zdarzyć”.
   Sprawa stała się na tyle głośna, że Pitaś w odpowiedzi rozesłał posłom swo­je zaświadczenie o niekaralności. Mógł je uzyskać, ponieważ ostatni z jego wy­roków zatarł się 2 czerwca 2015 roku. Do swojej przeszłości odniósł się też w roz­mowie z „Polską The Times”, w której przyznał, że „kiedyś popełnił błąd i fak­tycznie siedział w więzieniu za pobicie”.
   Dzwonimy do Pitasia.
   - Z akt wynika, że siedział pan za kra­dzież, nie pobicie.
   - To nieprawda.
   - Co jest nieprawdą? Informacja, któ­rą otrzymaliśmy z sądu, czy pańska wy­powiedź o odsiadce?
   - Jestem niekarany.
   - To, że pańskie wyroki uległy zatar­ciu, nie znaczy, że nie wolno pytać o pań­ską przeszłość. Opowie pan o niej?
   - Niech pan pisze, co chce. Do widzenia.
   Kukiz w rozmowie z „Newsweekiem”
nie ukrywa, że Dariusz Pitaś jest w jego otoczeniu osobą nową. Poznali się w maju, pod koniec kampanii prezydenckiej.
  - Na przełomie lipca i sierpnia zaczę­liśmy współpracować bliżej. A we wrześ­niu sam, z własnej woli, wyspowiadał mi się ze swojej przeszłości - opowiada.
   - Nie przeszkadza panu, że człowiek o takiej przeszłości ma wpływ na polity­kę klubu ifirmuje ideę nowej konstytucji?
   - Miałem dylemat, to oczywiste. Ale zwyciężyło we mnie człowieczeństwo. Sam w młodości popełniałem błędy i uważam, że każdemu należy się druga szansa. Tym bardziej że jego wyroki ule­gły zatarciu, co oznacza, że człowiek ma dziś czystą tablicę.

PYTANIE WERBUNKOWE
Drugi z doradców, Paweł Kukiz-Szczuciński, nie miał nigdy problemów z prawem. Ma 42 lata i z wykształcenia jest psychiatrą (specjali­zację ukończył w kwietniu ubiegłego roku). Oprócz tego działa w fundacji, która poma­ga osobom dotkniętym trądem w Indiach.
   W otoczeniu muzyka pojawił się w tym samym czasie co Pitaś, czyli w maju. - Od momentu śmierci jego ojca [pogrzeb od­był się 18 maja - przyp. red.] jestem z nim w kontakcie. Wraz z rodziną staramy się go wspierać, jak umiemy najlepiej - za­pewnia. Prywatnie Kukiz-Szczuciński jest mężem kuzynki lidera.
   - Dlaczego przybrał pan nazwisko Pa­wła Kukiza?
   - Razem z żoną przyjęliśmy podwójne nazwiska. Miało to miejsce podczas ślu­bu, 16 lat temu. Było to okazanie szacunku i podkreślenie więzi z rodzinnymi korze­niami. Takie same nazwiska noszą nasze dzieci. Z uwagi na zbieżność nazwisk z li­derem odmówiłem startu w wyborach by nie budować w ten sposób kariery.
Kukiz-Szczuciński i Pitaś zyskali za­ufanie muzyka bardzo szybko. W trakcie kampanii parlamentarnej obaj zasiada­li w komisji, która przesłuchiwała kan­dydatów na posłów. Rozmowy budziły w ruchu Kukiza wiele kontrowersji: pa­dały tam pytania o okręgi jednomanda­towe, stan majątkowy, ale też marksizm kulturowy. Wszystkie przesłuchania były rejestrowane.
   O udziale Kukiza-Szczucińskiego w komisji weryfikującej przyszłych po­słów można też przeczytać w e-mailu Sanockiego do Kukiza: „Wielu kandyda­tom, których nie znał, zadawał pytanie: »Czy według pana Paweł Kukiz byłby do­brym kandydatem na premiera?«. Jest to pytanie werbunkowe, klasyczne dla kogoś, kto ma ocenić moralną giętkość kandydata. Jeśli gość odpowie: »Tak, Pa­weł Kukiz byłby świetnym premierem«, wiemy, że mamy do czynienia z kimś go­towym kłamać dla kariery. Obaj wiemy, wie to i Szczuciński, i inni, że nie masz żadnych kwalifikacji - ani zawodowych, ani osobowych - na premiera. (Ciekaw jestem, czy Ty to wiesz?). Po co więc Szczuciński zadawał to pytanie? Dziś je­stem przekonany na 99 procent, że po to, by podzielić kandydatów na tych, który­mi da się manipulować i tych, którzy nie są skłonni kłamać dla korzyści”.
   Dalej Sanocki pisze o działalności obu doradców: „Stanowczo jestem także przeciwko kontynuowaniu tej atmosfery nagonek, intryg, szpiegomanii, pisania jakichś poniżających notatek z rozmów, którą Pitaś ze Szczucińskim próbowali zaprowadzić na spotkaniu w Jerzmano­wicach. To jakaś nowa forma stalinizmu nieznana nawet w partiach leninowskie­go typu”.
   O co chodzi? W Jerzmanowicach odbyło się pierwsze wyjazdowe po­siedzenie klubu Kukiz’15. - Pitaś i Kukiz-Szczuciński roztaczali tam wokół siebie aurę służb specjalnych - opo­wiada anonimowo jeden z parlamenta­rzystów. - Ten drugi kazał wszystkim zostawić za drzwiami telefony i table­ty. Poprosił o zamknięcie drzwi, okien i wygłosił do posłów przemówienie ku przestrodze. Żeby nie dać się zwerbo­wać służbom specjalnym i nie ulegać prowokacjom. Poprosił też, żeby po­słowie raportowali w klubie o wszyst­kich odbytych spotkaniach, które mogą budzić wątpliwości. Otoczka była taka, że spodziewałem się informacji o me­todach operacyjnych i werbunkowych, a dowiedziałem się, że powinienem być czujny podczas kontaktów z ludźmi zza wschodniej granicy.
Inny dodaje: - Wpływ doradców jest destrukcyjny. Ludzie pozdobywali man­daty poselskie i nie chcą działać pod dyk­tando ludzi cienia, którzy pojawili się znikąd, nie przeszli wyborczej weryfika­cji i nagle zyskali wielkie wpływy. Szko­da, że Paweł jest tak łatwowierny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz