PiS - konstytucja 2010.pdf

piątek, 7 lutego 2014

"Paprykarz" rozczarowany partią Kaczyńskiego





To są Himalaje obłudy - mówił w rozmowie ze stacją Polsat News Stanisław Kowalczyk. Słynny "pan Paprykarz" uważa, że opozycja wykorzystała jego wizerunek i wypowiedzi, a PiS, mówiąc o braku pomocy dla rolników, mija się z prawdą.

 "Jak żyć, panie premierze" - to pytanie poszkodowanego podczas huraganu hodowcy papryki, które zadał Donaldowi Tuskowi podczas kampanii wyborczej, było na ustach całej Polski. Stanisław Kowalczyk - rolnik, który je zadał - kilka tygodni później pojawił się na konferencji PiS, gdzie swoim przemówieniem przyćmił nawet Jarosława Kaczyńskiego. Opozycja obiecywała wtedy rolnikowi pomoc i krytykowała działalność rządu, a Kaczyński zapewniał przed jego domem, że jako premier będzie mówił o tym, co "da się zrobić" - w przeciwieństwie do Donalda Tuska.

Teraz oszukany i zawiedziony Kowalczyk sam krytykuje PiS. "Paprykarz" twierdzi, że jego wizerunek i wypowiedzi zostały wykorzystane przez partię, a przekazywane przez PiS informacje o braku pomocy dla rolników to kłamstwa - donosi Polsat News.


"W takiej obłudzie nie mogę funkcjonować normalnie"

- W takiej obłudzie ja nie mogę funkcjonować normalnie. A to są Himalaje obłudy. Ja rozumiem, wszelkie granice, jakieś tam można nagiąć tyle czy tyle, ale do tego stopnia perfidnie... Nie mogę po prostu pozwolić, żeby tak się działo - mówił Kowalczyk w programie "Wydarzenia, opinie, komentarze" stacji Polsat News. - Jak ja mam się czuć, pytam, jak? Nie pozwolę sobie na to po prostu, nie zasłużyłem, uważam - dodaje.

Ostre słowa Kowalczyka padły po sobotniej konwencji PiS, na której mówiono również na jego temat. - Po huraganie premier Tusk jak zwykle obiecał bardzo wiele. Niestety, tak jak zwykle, z tych obietnic niewiele wyszło - mówił Marek Suski. - To pytanie stało się znane w całym naszym kraju, a on stał się przedmiotem prześladowań - dodał Jarosław Kaczyński.

- Jaki szykanowany, co ja aresztowany byłem, czy co? CBŚ, CBA czy jeszcze inne służby tu przyjeżdżały? Nic takiego nie było - tłumaczy emocjonalnie w materiale wyemitowanym w programie Polsatu News. - 2,5 tys gotówki, żywej, i pomoc taka, jak mówię - albo do 70 proc., 67 dokładnie, albo do 90 proc., jak ktoś na vacie. To jest pomoc czy to nie jest pomoc? - dodaje.

"A co masz do powiedzenia, co zrobiłeś dla tych ludzi...?"

- Tu nie chodzi o mnie, to są tysiące ludzi, miliony. Prości, uczciwi, jakim prawem tak ich wykorzystywać? Po to dla swoich ambicji jakichś, tam się przywiązuje wagę do wizerunku, to o czym my mówimy... A co masz do powiedzenia, co zrobiłeś dla tych ludzi, pokaż im! Niech pokaże mi to szef regionalny, pierwsza ręka pana prezesa. Pan poseł Suski, kiedy u nas był? Śmie się wypowiadać, że na obiecankach się skończyło. Pytał się o to mnie albo innych rolników? Inne chłopaki pytają się mnie, gdzie ten PiS twój, gdzie tutaj ktoś jest? Przyjechał, zapytał się ktoś, myśli pan? Na jakiej podstawie tak mówi? - pyta retorycznie rolnik.

GW

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz